Aronia jest prawdziwym symbolem zdrowia. O jej uprawie, właściwościach oraz zastosowaniu opowiada Mirosław Lech, który wspólnie z żoną Anną, prowadzi ekologiczne gospodarstwo specjalizujące się właśnie w tych owocach.

 

Co to właściwie jest aronia?

Aronia to jeden z najkrócej uprawianych owoców w Polsce. Jej historia w tym kraju sięga zaledwie 30 lat. Dopiero w latach 80-tych pojawiły się pierwsze uprawy. Wtedy zajmowali się tym głównie działkowcy z uwagi na wartości dekoracyjne krzewów aronii. Dopiero później zaczęły pojawiać się pierwsze plantacje. Jednym z głównych powodów były zapewne właściwości lecznicze owocu.

Okazało się, że jest to owoc niebywale przydatny w leczeniu chorób cywilizacyjnych. Również dzisiaj aronia staje się coraz bardziej popularna z uwagi na to, że posiada bardzo dużo substancji, które wręcz „wymiatają” wolne rodniki. W wyniku nowych badań medycznych stwierdzono, że nowotwory, choroby wieku starszego, parkinsona, alzheimera, choroby układu krążenia, nadciśnienia czy miażdżyca są w dużej mierze wywołane zanieczyszczeniem metalami ciężkimi i wolnymi rodnikami. Te substancje w różnym tempie szkodzą naszemu organizmowi i to bardzo poważnie. Dlatego bardzo istotne jest to, żeby w naszej diecie znalazły się owoce, które posiadają jak najwięcej antyoksydantów. Aronia jest jednym z tych, które posiadają ich najwięcej.

Nie ma drugiego takiego owocu, który posiada i katechiny, jak w zielonej herbacie i antocyjany, które są zawarte na przykład w owocach ciemnych. Zaliczamy do nich jagody, granaty lub winogrona ciemne. Stąd właśnie popularność i zainteresowanie aronią. To jest oczywiście pierwszy aspekt, bo trzeba jeszcze pamiętać o niesamowitym, garbnikowym smaku aronii!

.

Dlaczego zaczął Pan uprawiać właśnie aronię?

Długa historia (śmiech). Jestem jednym z pierwszych w Polsce, którzy stworzyli plantacje o dużej powierzchni. Jesteśmy z żoną pionierami uprawy aronii również dlatego, że mamy nasze ziemie w górach. Zastanawialiśmy się co można uprawiać na 600 metrach nad poziomem morza, przy słabych ziemiach i dużej ilości opadów? Wtedy przypomniało mi się, że jako student byłem w Związku Radzieckim i widziałem, że tam właśnie uprawiano aronię. Sowieci uprawiali ją profilaktycznie, ponieważ właśnie wtedy naukowcy odkryli, że leczy ona również chorobę popromienną. W okresie trwania Zimnej Wojny, czyli  zagrożenia wojną nuklearną zrobiono bardzo wiele nasadzeń. W przypadku uderzenia atomowego było czym leczyć społeczeństwo. Zatem w zasadzie aronia przyjęła się w Europie przez Związek Radziecki.

Co ciekawe rośnie ona naturalnie w Kanadzie i USA. Amerykanie początkowo prawie w ogóle się nią nie interesowali. Teraz to się zmieniło. Współczesne badania potwierdziły zbawienny wpływ aronii na organizm wystawiony na promieniowanie. Wskazują na to choćby badania przeprowadzone po awarii reaktora w Fukushimie. Chorzy dostawali sok aroniowy i wtedy po raz kolejny wykazano jego dużą skuteczność. Ale to tylko taka dygresja (śmiech).

W Polsce pierwsze prace nad wdrożeniem aronii do Polski prowadzone były w Doświadczalnej Stacji AR w Albigowej w dawnym woj. rzeszowskim. Tam spotkałem się z dr Kleparskim, który zajmował się właśnie popularyzacją tego owocu. Wtedy dowiedziałem się o jego wielorakich walorach. Jako rolnik posiadający wolne 30 ha i wciąż zastanawiający się co na nich zasiać byłem zachwycony gdy dowiedziałem się, że aronia świetnie rośnie na słabych glebach. Okazało się, że owoc potrzebuje dużo słońca i wody. Wiadomo, że w górach opady są znacznie częstsze niż na nizinach, zwłaszcza w okresach, kiedy te owoce nabrzmiewają.

 ..

Zatem polskie góry to dobry klimat dla aronii?

Wręcz idealny! I to się sprawdziło. Na początku posadziliśmy dwa, może trzy hektary. Ale już po chwili dodaliśmy następne pięć aż dotarliśmy do dzisiejszych osiemnastu i pół, bo właśnie tyle ma nasza plantacja.

.

„Największą satysfakcją dla nas jest to, że produkty te robimy od 16 lat i mamy już stałych klientów, którzy co roku je zamawiają, chwalą się ich smakiem i skutecznością właściwości leczniczych” – Mirosław Lech

.

Co to znaczy, że uprawiacie aronię w sposób ekologiczny?

Podkreślam, że jest to plantacja całkowicie ekologiczna! Od roku 2001 posiadamy certyfikat gospodarstwa ekologicznego. Na plantacji nie stosujemy syntetycznego nawożenia ani oprysków herbicydami czy środkami ochrony roślin , ale także zbiór jest wyłącznie ręczny. Nawet gdybym chciał – a nie chcę – zmechanizować zbiór, używając np. kombajnu to i tak nie mogę bo przecież ona rośnie na górskich stokach. Dodatkowo owoc ma zapewnione na tych glebach naprawdę doskonałe warunki do rozwoju. No i trzeba pamiętać, że zbieramy ją,  wbrew temu co się w Polsce praktykuje (dla potrzeb przemysłu przetwórczego zbiera się ją  w sierpniu) w pełnej dojrzałości deserowej tj. w okresie  od września do listopada (po przymrozkach zyskuje na smaku, nie jest już taka cierpka). Niektórzy twierdzą, że aronia to cierpki owoc i nic nie można z nią zrobić. Myśmy zadali temu twierdzeniu kłam. Mamy 13 produktów z aronii i każdy z nich jest rewelacyjny. Nie tylko my tak uważamy, ale nasze produkty są doceniane na różnych konkursach i targach w całym kraju.

.

Rzeczywiście aronia jest dobra prawie na wszystko? Mam na myśli jej właściwości lecznicze. Rzeczywiście wręcz „wymiata” wolne rodniki, obniża zły cholesterol i wspomaga leczenie pozawałowe?

Tak, tak! Zresztą nie tylko ja tak uważam. Profesor Marek Naruszewicz, jeden z propagatorów aronii, który pracuje w Pomorskiej Akademii Medycznej  i robi ciągłe badania nad tym owocem twierdzi, że gdyby Polacy pili szklankę soku aroniowego dziennie to nie byłoby problemu z chorobami wieńcowymi w naszym społeczeństwie. Właściwości lecznicze aronii są poparte wieloma autorytetem medycznymi.  Pani Profesor Iwona Wawer z Akademii Medycznej w Warszawie, uważa, że owoce aronii posiadają najwięcej antyoksydantów ze wszystkich znanych owoców jagodowych na świecie. Dowodzi, że aronia powinna być włączona do diety codziennej naszego żywienia. Uważa, że dieta oparta o owoce, które nie są zasobne w te związki, czyli tych „wymiataczy”, powinna być wzbogacona właśnie aronią.

W Polsce są największe na świecie zasoby aronii, ponad 7000 ha! Jest ona tutaj uprawiana na tak wielką skalę… szkoda, że w leczeniu profilaktycznym nie jest stosowana choćby porównywalnie.

.

Jak wygląda proces przetwarzania aronii?

Ze względu na przepisy sanepidu, jak i niewielkie zasoby własnych owoców, nie mamy własnej przetwórni. My opracowujemy receptury i zlecamy wszystko podwykonawcom, czyli małym firmom posiadającym certyfikat ekologiczny. Oni w sposób naturalny i według naszego reżimu technologicznego przetwarzają aronię. Chodzi o to, żeby owoce nie były przegrzewane. Muszą być tłoczone na zimno a następnie pasteryzowane w temperaturze maksymalnie sięgające 85 stopni i ani stopnia więcej. Dzięki temu ich jakość nie spada poprzez obróbkę termiczną. Zresztą podobnie robimy z innymi przetworami. Zawsze odbywa się to według naszych ścisłych receptur.

Jedyne co robimy u siebie to susz aroniowy. W tym przypadku mamy możliwość przetwarzania produktu w naszym gospodarstwie, w innych przypadkach byłoby to nieopłacalne dla tej małej powierzchni plantacji, którą mamy.

.

Jest pan szczególnie dumny z któregoś ze swoich produktów?

Ze wszystkich jestem dumny (śmiech), ale w sposób szczególny z naszych soków. W tym przypadku liczy się szczególnie jakość owoców. Dlatego soki są tłoczone na zimno, czyli jakby przenosimy do butelek to co jest w owocach. Zatem bardzo ważne jest także to jakiej jakości jest to owoc. Żeby uzyskać najwyższej jakości aronię istotne są takie sprawy jak warunki uprawy i zbierania. Stąd wspomniany już przeze mnie późny zbiór owoców, czyli wtedy kiedy jest ona pełna smaku, ba! O wiele smaczniejsza niż ta zebrana wcześniej! No i ma podniesioną wartość cukru, posiada mniej garbników a zatem nie jest taka cierpka. Dzięki temu wszystkiemu nasze soki stały się bestsellerami!

.

Czy każdy może sam uprawiać aronię?

Aronia  jest bardzo prosta w uprawie. Można nawet powiedzieć, że nie ma właściwie żadnych wymagań. Potrzebuje tylko i wyłącznie słonecznego miejsca. Każdy może sobie ją posadzić, wystarczy tylko zakwasić ziemię. To też jest proste, wystarczy wysypać korę wokół krzewów.

Większy problem pojawia się w momencie gdy zbieramy aronię i chcemy ją przerabiać w domu. Trudno w domowych warunkach przestrzegać reżimu technologicznego, czyli nie przegotowywać owoców, nie pasteryzować w temperaturze powyżej 100 stopni a tak niestety robimy to w domu bo z reguły nie mamy nawet odpowiedniego sprzętu. Najlepiej je zamrozić i garstkami dodawać sobie do jogurtu, czy do mięs lub innych dań jako walor smakowy i zdrowotny.

.

Który produkt poleci Pan na pierwszy raz?

Chyba jednak sok, ma najwięcej właściwości leczniczych. Drugim takim produktem jest właśnie susz aroniowy. Jest bardzo „wygodny” i niesamowicie smaczny. To zasuszona i rozdrobniona aronia, którą można sporządzać napary oraz stosować jako dodatek do musli, wykorzystać przy pieczeniu chleba. Zastosowań jest właściwie nieograniczona liczba. Ważne jest żeby przemycać do organizmu aronię w różnych produktach! Pamiętajmy, nie tylko nasze zdrowie w ten sposób zyskuje ale również smak. Nie ma to jak kubek dobrej herbaty aroniowej z rana!

Mamy też bardzo pyszną konfiturę i to chyba jest nasz najsmaczniejszy produkt. Konfitura aroniowa ma już swoją legendę. Kiedy w ziemi kłodzkiej był pan Makłowicz ze swoim programem to właśnie na bazie naszej konfitury robił sos do dziczyzny a konkretnie sarniny. Polecam serdecznie  naleśniki z konfiturą aroniową – palce lizać!

.

W jaki sposób poleca pan spożywać swoje produkty? Czy ma pan jakieś ulubione danie z aronii?

Właściwie to jest kilka takich dań. Niedługo będziemy pisać książkę o aronii. Współpracujemy na naszym terenie z różnymi restauracjami i hotelami. Oni w swoim menu mają właśnie potrawy z naszymi produktami: konfiturą, dżemem, syropem. My w domu zawsze podajemy naszym gościom śledzia w bitej śmietanie i na to łyżka naszej konfitury. Kompozycja smaków jest powalająca! To jest nasz kolejny bestseller!

.

Pana największy sukces w zakresie uprawy aronii?

Hm… chyba największym sukcesem dla mnie jako rolnika było to, że w 2009 roku dostaliśmy pierwsze miejsce na Dolnym Śląsku za najlepsze towarowe gospodarstwo ekologiczne. Potem byliśmy w finale ogólnopolskim na targach w Łodzi. Zresztą na wielu targach zdobywaliśmy medale dla naszych produktów.

Jedynym produktem, którego niestety nie sprzedajemy, a jest najbardziej utytułowany, jest nasza nalewka aroniowa. Nazywa się „Aronia Losu” [podkreślenie – red.] i jest ewenementem na skalę krajową – wpisana do rejestru Produktów Tradycyjnych Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego. Zawsze częstujemy nią gości w naszym gospodarstwie. Niestety przepisy nie pozwalają wprowadzić nalewki na rynek. Mimo wszystko liczymy, że nasza nalewka w końcu ujrzy światło dzienne i będzie dostępna dla wszystkich. Zdobyła perłę na Ogólnopolskim  Konkursie  „Nasze Kulinarne Dziedzictwo” w 2005 roku na poznańskiej Polagrze.

Ale największą satysfakcją dla nas jest to, że produkty te robimy od 16 lat i mamy już stałych klientów, którzy co roku zamawiają nasze produkty, chwalą się nami i skutecznością właściwości leczniczych naszej aronii.

.

Rozmawiał Jakub Napoleon Gajdziński

Komentarze