Czarny bez jest zdrową i smaczną rośliną, której zastosowań w kuchni jest naprawdę bardzo wiele. Mimo to, towarzyszy mu czarna legenda, w której główną rolę grają demony i śmierć. Dawniej wierzono, że jeśli krzew czarnego bzu zakwitał powtórnie na jesień, zwiastował w ten sposób rychłe odejście młodej i lubianej osoby. Mógł być również symbolem złego ducha, który mieszkał w domu i ściąga nieszczęście oraz choroby na domowników. Czy powinniśmy się więc bać hyćki?

Czarny bez ma jednak również jasną stronę. Obcięte gałązki służyły do ozdabiania domów i płotów jako środek chroniący przez gradem i… bólem zębów. Na kwitnącym bzie wieszano niegdyś owoce jarzębiny,  tylko w ten sposób można było odwrócić zły urok i uratować domownika przed grożącą mu śmiercią.

Wśród ludów Europy hyćka ma bardzo złą sławą. Celtowie i Germanie wierzyli, że krzew jest siedliskiem złych mocy, straszliwych demonów oraz duchów zmarłych, którzy powrócili by mścić się na żyjących. Każde przejście obok tej rośliny mogło skończyć się tragicznie, zwłaszcza jeśli do takiego spotkania doszło nocą.

Starożytni Rzymianie wiązali czarny bez ze śmiercią. Kwiatami tej rośliny ozdabiali trumny oraz mierzyli ciała nieboszczyków. Zapach kwiatów bzu jest bardzo intensywny i miał ukrywać odór ciał zmarłych. To jednak nie wszystko.

Demony i złe duchy zamieszkujące w krzewach czarnego bzu są zawsze głodne i wciąż zastanawiają się jak i komu wyrządzić kolejne szkody. Z radością wyczekują śmierci któregoś z domowników, by pojmać jego duszę i zmusić ją by pociągnęła za sobą kolejnego z żyjących. Aby tego uniknąć pod krzewem wylewano „trupią wodę”, czyli wodę którą wcześniej obmywano ciało zmarłego. Miało to nasycić demony, które zajęte taplaniem się w trupich ściekach, zapominały o odlatującej duszy nieboszczyka.

.

straszliwy demon o kobiecych rysach twarzy wpatruje się w ciebie, źródło: pixabay.com

Celtowie i Germanie wierzyli, że krzew jest siedliskiem złych mocy, okropnych i straszliwych demonów oraz duchów zmarłych, którzy powrócili by mścić się na żyjących. Źródło: pixabay.com

.

Współcześnie, w różnych zapomnianych przez Internet zakątkach Europy, wciąż wierzy się w moc czarnego bzu. Skoro ciał nie myje się już w domu, praktykuje się oblanie czarnego bzu… wodą z miodem. Jest to swoisty rodzaj ofiary, ewentualnie łapówki, składanej demonom. Chodzi o to, aby złe duchy delektując się miodem, zapomniały o ulatującej duszy zmarłego i nie doprowadziły do śmierci kolejnego z domowników.

Woda i miód, ma się rozumieć, to nie jest jakaś specjalnie wygórowana cena za życie bratanka, siostry czy babci. Nie wiem jak sprawa wygląda z teściową…

Komentarze