„Dostarczono nam […] zamiast wina czegoś, co tam na miejscu nazywa się medos”

Priskos z Panion, 448 rok n.e.

.

.

491px-Jozef_Lapczynski_-_Wybieranie_barci_u_KurpiówDzięki świadectwu z poselstwa Priskosa do władcy Hunów, Attyli, na scenę historii wkracza miód. Akurat w tym konkretnym przypadku, chodzi oczywiście o napój alkoholowy, czyli miód pitny. To właśnie ów napitek słusznie uchodzi za najbardziej charakterystyczne dla Słowian dobro zarówno w sferze produktów (jeśli zostaniemy przy miodzie pitnym), jak i surowców (zwykły miód) spożywczych. Gall Anonim nazywał Polskę krajem, który „obfituje w […] miód” i „gdzie, […] las miodopłynny„.

We wczesnym średniowieczu pozyskiwanie miodu często odbywało się jeszcze na zasadzie podbierania miodu dzikim pszczołom – co miało swoje plusy i minusy. Ale oprócz tej dość prymitywnej, choć skutecznej metody, istniała również wyspecjalizowana hodowla pszczół zwana „bartnictwem”.

„Dzianie barci”

Nazwa najprawdopodobniej pochodzi od słowa „barć”, które oznaczało pierwotną formę ula wydrążonego w pniu drzewa. Początkowo zbieranie miodu, „dzianie barci” odbywało się za pomocą urządzenia zwanego piesznią. Jest ono znane z wykopalisk na stanowiskach z wczesnego średniowiecza. Zbieranie miodu odbywało się w puszczy. Były to z reguły stare drzewa o grubym pniu pozbawionym gałęzi. Barcie drążono na wysokości kilku metrów i żeby wspiąć się na taką wysokość, bartnik używał specjalnych przyrządów. Należą do nich: prymitywne drabiny – tzw., ostrwie (młode pnie z przeciętymi gałęziami). Oprócz ostrwi używano także leziw, haków i zawieszonych na gałęzi desek do siedzenia. Takie narzędzia odnaleziono w datowanym na X – XII wiek materiale archeologicznym w Nowogrodzie.

Podbieranie miodu z leśnych pasiek, zwane „łaźbieniem”, odbywało się w okresie między lipcem a wrześniem.

„Uliszcze”

800px-Левитан_Пчельник_1885Nie było łatwo opiekować się opisanymi powyżej barciami. Było to nie tylko uciążliwe i długotrwałe, ale również ryzykowne. Niebezpieczeństwa były przede wszystkim dwa. Możliwość upadku z wysokości i drugie, znacznie straszniejsze zagrożenie. W puszczy zapach miodu mógł przywołać nieproszonego gościa: niedźwiedzia. Spotkanie z tym zwierzęciem naprawdę nie należało do przyjemnych, zwłaszcza gdy był głodny. 

Nasi przodkowie doszli do wniosku, że miód należy zbierać w bardziej bezpieczny i prostszy sposób. Zaczęto hodować pszczoły w ulach ustawianych na leśnych polanach lub w pobliżu uprawianych pól. 

Najstarszy typ ula, który udało się odkryć to ul kadłubowy. Był bardzo podobny do barci, gdyż był po prosty wyżłobionym odpowiednio pniem z daszkiem u góry. Pozostałości takich ulów odkryto m.in. w Oldenburgu na terenie Niemiec. Został on również zanotowany przez arabskiego pisarza ibn Rosteha, który zaobserwował, że Słowianie wschodni mają „rodzaj naczynia zrobionego z drzewa, którego używają jako gniazda dla swych pszczół i miodu i nazywają je ulszdź”. W ten sposób na początku X wieku została utrwalona nazwa „uliszcze”, ul!

Jak już wspomniałem, „uliszcza” ustawiano na polach i leśnych polanach, choć Kosmas pisze, że „w lesistych miejscach ogromnie mało”. Może to świadczyć o tym, że bardzo szybko zorientowano się, ze pszczoły nie tylko „dają” miód, ale również zapylają różne rodzaje roślin, w tym te, które nasi przodkowie uprawiali.

Wydaje się, że to odkrycie oraz chęć ułatwienia sobie życia przez bartników (tak bliska nam wszystkim) doprowadziła do powstania nowej wersji „uliszcza”, tzw. leżakowej. Ule leżakowe z powodzeniem ustawiano w przyległych do grodów ogrodach i podgrodowych zagrodach. Świadczy o tym choćby znalezisko z Kalisza datowane na XI wiek. 

Bartnictwo w gospodarce Słowian

Bienen_(Liebich)Ponownie wbrew bardzo wielu opiniom, bartnictwo w gospodarce dawnych Słowian pełniło rolę podobną do tej, którą pełni dzisiaj. Było niczym więcej jak tylko zajęciem ubocznym, choć uznawanym za bardzo istotne. Jego rola polegała głównie na zapewnieniu cukru, którego odpowiednią ilość nic innego nie było w stanie zapewnić. Nie zapominając o miodzie pitnym… no cóż, o roli tego typu „produktu” można mówić tylko i wyłącznie jako o dodatku, choć w naszym kręgu kulturowym, bardzo istotnym. Zresztą zarówno dla życia codziennego, jak i oczywiście obyczajów, czy szerzej całej kultury (nie zapominając o roli konopii o których już pisałem przy okazji ogrodnictwa). Dla przykładu:

.

.

„Oto już idę do was, przygotujcie dużo miodu w grodzie, w którym zabiliście męża mojego, niech popłaczę nad grobem jego i sprawię tryznę”

Powieść lat minionych

.

„Dla Rusi picie jest weselem, nie możemy być bez tego”

książę ruski Włodzimierz do posłów Bułgarii Nadwołżańskiej, 986 rok.

.

Zwłaszcza ten drugi cytat mówi o czymś ważnym, jeśli przyjrzymy się jednemu z ruskich źródeł pisanych, które twierdzi, że zapasy miodu pitnego jednej tylko książęcej piwnicy osiągnęły w roku 1146 wielkość 500 „berkowców”. Według W. Hensla można tę ilość przeliczyć na 81 900kg! 

.

„Jeśli Słowianie nie dostarczą w określonym terminie miodu [pitnego], należy ich tak długo trzymać w łańcuchach, dopóki powinności swej nie spełnią”

.

800px-Bee-tree_KalodaPowyższy cytat to słowa cesarza niemieckiego Henryka IV, który jak widać, potrafił docenić walory wytwarzanego przez naszych przodków miodu. Trudno się dziwić, że bartnictwo z opisywanej na początku formy „dziania barci” w puszczy, bardzo szybko przerodziło się w wyspecjalizowany zawód i do dziś pozostaje, choćby w Polsce, na najwyższym na świecie poziomie. Świadczyć może o tym, choćby nasza rozmowa ze współczesnym słowiańskim bartnikiem, Adrianem Suszką

Trzeba też pamiętać o tym, że bartnictwo to nie tylko miód, ale również wosk. W średniowieczu był on wykorzystywany nie tylko do produkcji świec, ale także w technikach złotniczych. Sam walor ekonomiczny bartnictwa został zauważony już za czasów pierwszych piastów. Podobnie jak w przypadku łowiectwa, książęce regale dawało przywilej urządzania barci i handlu jej produktami właśnie księciu!

.

Opracował Jakub Napoleon Gajdziński

Źródło: Hanna i Paweł Lisowie, „Kuchnia Słowian. O żywności, potrawach i nie tylko…”

Komentarze