Preppers to termin wymyślony podczas zimnej wojny, kiedy to zbiorowa panika popchnęła ludzi do szykowania się na życie po zagładzie atomowej. Termin pochodzi od angielskiego to prepper, co oznacza przygotowywać.

Preppers zatem będzie osobą przygotowaną. No dobrze, ale na co? Nie na koniec świata, bo jak świata nie będzie to i nie będzie gdzie żyć. Preppers jest osobą przygotowaną na kataklizmy. Oczywiście na te największe i tak nie będziemy nigdy przygotowani, dlatego, przynajmniej na początku, warto być przygotowanym na te wszystkie małe kataklizmy, których prawdopodobieństwo wystąpienia jest dużo większe, a dadzą one podwaliny w przygotowaniu do cięższych warunków.

.

Kulinarny preppers

W kuchni zdarzają się mniejsze i większe katastrofy Źródło zdj. blog.calendars.com

.

Małe kataklizmy 

Do takich małych kataklizmów możemy zaliczyć:

  • spalone danie, czy jak to mawiają uczestnicy jednego z programów kulinarnych „potrawa przedobrzona”,
  • zepsute produkty,
  • zamknięty sklep,
  • latający garnek – garnek wyleciał z rąk, a potrawa z niego.

Te wszystkie przypadki są w stanie zweryfikować wyższość zdobytej wiedzy nad sprzętem, bo co z tego, że mamy super sprzęt jeśli nie potrafimy go używać?

.

Jaki jest kucharz preppers? 

Kucharz preppers, to kucharz znający wiele sposobów na to jak ponownie wykorzystać jakieś danie (albo jego części) do przyrządzenia nowej potrawy, jak zastąpić jeden składnik drugim lub szybko wymyślić nowe danie z tego co zostało gdzie nie ma czasu lub nie ma gdzie zdobyć nowych produktów. Kucharz taki posiada wiedzę na temat produktów, które można użyć do gotowania. Im większa, tym zakres produktów szerszy. Przydaje się też znajomość fizyki i chemii i to nie tylko wtedy, kiedy przytrafiła się nam akcja większego kalibru jak mały pożar w kuchni.

Tym bardziej, że może nam się przytrafić nieco większy kataklizm, nie sytuacyjny, a bardziej długoterminowy jak brak wystarczających funduszy. Niezależnie od tego czy jest on spowodowany utratą samego źródła pieniędzy czy utratą jednorazową, wiedza na temat tego co może zostać zjedzone oraz gdzie ewentualnie można to zebrać jak i jak zastąpić jeden produkt tańszym będzie bardziej wskazana.

.

A co z większymi kataklizmami?

No dobrze, ale są wśród nas też pesymiści, którzy zakładają najgorszy scenariusz czyli apokalipsę. Jeśli będzie to spalona ziemia, to bez podziemnego kompleksu schronów i tak nic nie zrobimy. Po raz kolejny posługując się rachunkiem prawdopodobieństwa oraz autorytetami militarnymi, śmiem wysnuć tezę, że najbardziej prawdopodobny kataklizm to uderzenie impulsem elektro-magnetycznym, który unieruchamia wszystkie urządzenia elektryczne, całkowicie paraliżując cały kraj.

Wyobrażacie sobie życie w sytuacji kiedy zmuszeni bylibyśmy cofnąć się do momentu, którym nie było jeszcze prądu? Jeśli nie to polecam książkę „Sekundę za późno”. Czytając najbardziej prawdopodobny scenariusz możemy zobaczyć jak bardzo przydają się umiejętności pozyskiwania pożywienia, znajomość rzeczy jadalnych, gotowania w warunkach polowych czy przechowywania produktów, a także przygotowania przetworów. Nie ma fabryk i sklepów, ale jeść trzeba dalej.

.

Jak przygotować się na małe i większe apokalipsy

Czytać przepisy, bo im więcej mamy ich w głowie, tym szybciej wymyślimy nowe danie. Wiedzę można uzyskać też od wcześniejszych pokoleń, a jeśli nie, to przynajmniej z książek kucharskich z tego okresu.

Możemy wreszcie pokusić się o źródła historyczne jak radzili sobie ludzie w określonych sytuacjach, nie tylko podczas długofalowych klęsk głodu, ale i niedoboru towarów jak i krótkookresowych sytuacji, kiedy to w wyniku losowej sytuacji znaleźli się nie do końca tam gdzie by chcieli się znaleźć.

Tak. Podręczniki do survivalu też, jak najbardziej :)

Piotr Machnowski

Komentarze