Od zamierzchłych czasów i nie tylko na ziemiach słowiańskich miód pitny był trunkiem wywyższanym ponad resztę z wielu powodów. Najstarsze znaleziska dotyczące tego wspaniałego trunku są sprzed około 9000 lat.

miód pitny

Mimo znajomości miodu pitnego w basenie Morza Śródziemnego najpopularniejszym alkoholem niezmiennie pozostawało jednak wino.

W grobowcach chińskich monarchów odnaleziona została ceramika z resztkami napoju, który to właśnie został zidentyfikowany jako miód pitny. Osobiście nie sądzę, by właśnie w Chinach trunek ten rozpoczął swoje życie, albowiem pitna wersja daru Bogów występowała wszędzie, gdzie praca pszczół została ujarzmiona. Kraje, gdzie miód pitny występował na kontynencie europejskim to między innymi: Grecja, Włochy, starożytne ziemie Germanii, Słowiańszczyzna i wiele więcej. Występował on także na innych kontynentach oraz wyspach takich jak np. Polinezja Francuska. Raczyli się nim również starożytni Rzymianie i wszystkie inne nacje potrafiące obrócić pracę pszczół na swoją korzyść. Mimo znajomości miodu pitnego w basenie Morza Śródziemnego najpopularniejszym alkoholem niezmiennie pozostawało jednak wino. Miód pitny nie był obcy również ludom Północy, a skandynawska mitologia głosi, że wystarczyło napić się tego trunku, by stać się mędrcem i poetą, co do teraz jest bardzo widoczne. Miód miał zostać wykradziony przez Odyna, który w tym celu uwiódł i spędził trzy – dosłownie – upojne noce z Gunnold, córką olbrzyma.

Ciekawostką na pewno stanie się dla Was to, że miód jako jedyna spożywcza substancja, która nie jest tylko przyprawą, nigdy się nie zepsuje. Dobry produkt, bez chemii oraz przechowywany w odpowiednich warunkach nie ma prawa zepsuć się dosłownie nigdy, o czym może świadczyć znalezisko z Chin sprzed 9000 lat.

Miody pitne wśród plemion słowiańskich nie były tylko i wyłącznie smacznym napitkiem. Były także ważnym elementem obrzędowości, co i dziś wśród współczesnych rodzimowierców jest częste. Były także czasy, że miód pitny był pewnego rodzaju walutą, chętnie wymienianą na inne dobra potrzebne, a przywożone np. bursztynowym szlakiem. Był to napój, którego nie używało się tak często jak piwa. Beczki złotego trunku otwierało się na wielkie wydarzenia takie jak śluby, urodziny, narodziny dziecka, święta czy podejmując ważnych gości przy biesiadnym stole. Trzeba tutaj zwrócić szczególną uwagę na fakt olbrzymiego znaczenia miodu pitnego dla ludów słowiańskich.

Wielu wieszczów opisywało ten napój jako legendarną ambrozję, napój Bogów Olimpijskich, który miał dawać jasność umysłu, tężyznę fizyczną oraz wieczne życie. I tak też Sebastian Klonowic w swojej Roxolanii umieścił poetycką pochwałę :


„Włoski mieszkańcze! Cóż twoje nektary?
Co twoje wina przed nektarem Rusi?
Wino jest z ziemi błotnistej i szarej,
Miód prosto z niebios spuszczony być musi…”

Pierwszy natomiast spisany i udokumentowany przez historyków przepis na powstawanie miodu pitnego sporządził Kajusz Pliniusz Młodszy w I w. naszej ery. Jeżeli chodzi jednak o późniejszą historię, to miód podawany był na stołach królewskich Piastów i Jagiellonów oraz w zamożniejszych domach szlacheckich i klasztorach. Miody pitne propagował i wychwalał Onufry Zagłoba, który nie rozstawał się z gąsiorkiem „wybornego, odstałego, srogiego miodu”, pokrzepiając się w różnych sytuacjach dla „pocieszenia”. Miód pitny jest narodowym polskim trunkiem, elementem naszej spuścizny kulturowej.
Pomiędzy XVI i XVII wiekiem wytwarzanie miodu pitnego było bardzo rozpowszechnione na ziemiach polskich. W późniejszych okresach czasu zmiana polityki państwa, zwiększenie ilości pozwoleń na wyrąb lasu oraz coraz to gorsze warunki rozwoju bartnictwa i pszczelarstwa powodowały powolny upadek polskiego miodosytnictwa. Rozbiory Polski także miały w tym procederze swoje znaczenie, albowiem zaborcy propagowali na zagrabionych ziemiach picie bimbru lub coraz tańszych importowanych win. Sytuacja ta zmieniła się dość diametralnie w XIX wieku, gdy ludzie mieli już dość taniej wódki oraz słabych niemieckich piw czy win. Miody pitne zaczęły wtedy odzyskiwać dawny splendor i pojawiały się coraz częściej na stołach. Po pierwszej wojnie światowej po raz kolejny miodosytnictwo upadło i tylko kilka winiarni podtrzymało tę piękną tradycję. Renesans sycenia miodu nastąpił po drugiej wojnie światowej, kiedy to dynamicznie rozwijał się przemysł winiarski. Dziś niestety muszę stwierdzić, że miodosytnictwo nie jest wystarczająco rozwinięte z wielu powodów np. coraz mniejszej ilości dobrej jakości miodu jaki jest potrzebny do sycenia, małej świadomości społecznej na temat rodzimego trunku czy małej popularyzacji spożywania przedniego miodu ponad tanie i często cienkie piwa zagranicznych browarów.
Możemy natomiast poszczycić się, że Polska jest jednym z niewielu krajów, jeżeli nie jedynym, w którym prowadzi się produkcję miodu pitnego na skalę przemysłową, dlatego też miód pitny jest silnie identyfikowany z naszym pięknym krajem.
Tyle o historii tego szlachetnego trunku, zajmijmy się savoir vivre :-)

Komentarze