Fundacja Muzyka Odnaleziona zajmuje się dokumentowaniem i popularyzacją muzyki wiejskiej. Jaka jest i była ta muzyka i w jaki sposób kultywować polskie tradycje muzyczne rozmawiam z Małgorzatą Bieńkowską. 

Czym zajmuje się fundacja Muzyka Odnaleziona? Kto ją tworzy?

Fundacja powstała niedawno, bo w 2012 roku, założycielem fundatorem był Andrzej Bieńkowski, malarz, pisarz i badacz muzyki wiejskiej, profesor warszawskiej ASP, który dokumentował muzykę wiejską od 1980 roku. Od 1985 roku uczestniczyłam w tych badaniach, stanowiąc raczej wsparcie i budując zaplecze dla nagrań. Początkowo badania dotyczyły Radomskiego, potem krąg się rozszerzał na Polskę Centralną, z czasem  zainteresowania zaciągnęły nas na Lubelszczyznę i  Podkarpacie, od 2003 roku Ukrainę i do Białorusi. Archiwa z wypraw (fotografie, taśmy audio i video) oraz inne, pozyskane w trakcie tej działalności są teraz w depozycie fundacji. Nazwaliśmy te zbiory Archiwum Muzyki Wiejskiej, fundacja  zajmuje się ich archiwizacją, digitalizacją i udostępnianiem, popularyzacją. Zarząd to grupa 6 osób, która podjęła się tego zadania. Ale jednak trzon fundacji i motor działań, to my, czyli Andrzej i Małgorzata Bieńkowscy.

.

Muzyka polskiej wsi

Muzykanci grają na folklorach, Radom, ok. 1980 Bębenek Józef – darczyńca (harmonia pedałowa) Bujak Marian (skrzypce) Karczewski Jan (baraban) Wyrwiński Antoni (harmonia pedałowa) Źródło: Muzyka Odnaleziona

.

Badacie Państwo nie tylko muzykę polską ale również białoruską czy ukraińską. Jakie różnice i podobieństwa w muzyce ludowej tych krajów da się zauważyć?

Podstawowa różnica to ta, że w Polsce dominuje muzyka instrumentalna, stąd zbiory dotyczą głównie kapel weselnych, muzykantów, generalnie im dalej na wschód, tym więcej śpiewu. Muzyka instrumentalna to domena mężczyzn, śpiewy na wschodzie  to świat kobiet. Zdarzają się oczywiście wyjątki. Ale spotkania z muzykantami i śpiewaczkami, to zupełnie różne przygody.

.

W jaki sposób prowadzone są badania? Jaki okres najbardziej Państwa interesuje?

Tu należałoby wrócić do poprzedniego pytania, bo nas interesuje muzyka wiejska nie ludowa, która dziś utożsamiana jest z tzw. folklorami. W tym sensie interesuje nas nie okres, ale ludzie i ich muzyka, która funkcjonuje w określony sposób.

*Nie jest łatwo wyznaczyć granicę pomiędzy „folklorami” a muzyką wiejską, choć skutki kulturowe jednego i drugiego są różne. Można by przyjąć, że muzyka wiejska to taka, która jest skierowana „do wewnątrz” społeczności wiejskiej, współorganizuje jej rytuały i życie zbiorowe. Stanowi obiekt dużych emocji, identyfikacji kulturowej, a tym samym jest twórcza, stwarza, kreuje nowe wartości. Natomiast „folklory” służą temu, żeby wieś zaprezentowała już świadomie kultywowane tradycje „na zewnątrz”, najlepiej miastu. Oczywiście, że społeczność może organizować się również wokół „folklorów”. Tylko że tradycja wypchnięta na estradę z nagłośnieniem staje się teatrzykiem amatorskim, dawny obrzęd – rozpisanym na głosy przedstawieniem. I w ten sposób „folklory” stają się po prostu działalnością amatorską, zapewne cenną i zacną, ale dotykającą już innych wartości kulturalnych i estetycznych. Taka amatorska działalność, zwykle przy Gminnym Ośrodku Kultury, obstawiona jest instruktorami i skryptami pełnymi reguł: jak się zachowywać, grać, co i jak śpiewać. Koło się zamyka, bo to miasto narzuca wsi to, co w jego (miasta) mniemaniu jest wartościowe, a co nie. A wieś pozostaje bez swoich kryteriów, całkowicie skazana na opinię działacza z miasta”

O metodzie prowadzenia badań, problemach z tym związanych można przeczytać w  książkach Andrzeja Bieńkowskiego:  „Ostatni wiejscy muzykanci” i „1000 kilometrów muzyki”. Pierwsza dotyczy badań z lat 1980-1999, druga to badania w następnych 10 latach.

.

Jaka była kiedyś wieś? Jakie cechy jeśli chodzi o muzyków można wyodrębnić na dawnej wsi?

Była biedna i co idzie w parze była bardziej tradycyjna w swoich obyczajach, rodzaju więzi społecznych. Żyło wtedy jeszcze wielu skrzypków, którzy w młodości grali na weselach i którzy przestali, bo nie mogli przystosować się do gry z harmonią. Zapominano o nich już we wsi, może dzięki temu zachowali swój archaiczny repertuar – bo nie podlegał ewolucji.

To fragment książki „Ostatni wiejscy muzykanci”, który dotyczył sytuacji przed 2000 rokiem:

* „…Na wsi uprawianie muzyki dzielono na: granie (muzyka dla siebie lub dla kilku par w izbie), muzykę (odpowiednik dzisiejszych zabaw, dyskotek, wśród których najważniejsza była „zabawa biletowa”) i wesela. Każdej z tych trzech kategorii odpowiadała odpowiednia kategoria muzykantów. Najlepsi i najdrożsi skrzypkowie (I grupa) grali na weselach i na lepszych zabawach – odpustach. Słabsi, tańsi (II grupa) grali na poprawinach, chrzcinach, muzykach i mniejszych weselach. Najniżej w tej hierarchii usytuowana III grupa skrzypków grała dla siebie albo na „graniach”, dla samej przyjemności grania, czasem dla poczęstunku. Ta hierarchia była we wsi bardzo mocno ugruntowana, tak że kiedy pytałem muzykanta z I grupy o skrzypka z II grupy, ten z zasady mówił, że w ogóle nie warto się nim zajmować, bo to wstyd tak grać.”

.

Muzyka polskiej wsi

Kapela opoczyńska w składzie Jan Uraziński, Wincenty Firmowski, Stanisław Puchała „dn. 26 III 1966 r.” Kielce, 1966 Firmowski Wincenty (skrzypce) FOTO Cz. Wojciechowski Opoczno – fotograf Puchała Stanisław (basy) Uraziński Jan (bębenek) Źródło: Muzyka Odnaleziona

.

Na stronie Fundacji można odnaleźć nie tylko utwory muzyczne, ale również zdjęcia dawnych instrumentów i zabaw. Skąd pochodzą te materiały, jak udało się do nich dotrzeć?

To zdjęcia zbierane w terenie, w czasie badań, nagrań. Był taki okres, kiedy kolorowe fotografie wypierały te stare. Opróżniano szuflady, palono zdjęcia pożółkłe i zniszczone. Nie szanowano ich. Robiliśmy kopie tych zdjęć, które zwracaliśmy darczyńcom, na ogół zgadzali się na taką zamianę, bo fotografie były czyszczone komputerowo i odbijane na nowym papierze. Część właścicieli fotografii nie chciała nawet tych kopii, nie mieli komu je zostawić. Ale dziś, kiedy już tych pamiątek jest coraz mniej, to się zmieniło. Teraz raczej skanujemy fotografie i oddajemy oryginały, widzimy zresztą, że i szacunek dla nich jest większy.

Zdarza nam się, że ludzie po śmierci członka rodziny przekazują całe albumy – to trudne, bo często tylko część z nich zawiera fotografie, których tematyka jest nam bliska. Ale wszystkie odgrzybiamy, najbardziej zniszczone poddajemy konserwacji – i czekają na lepsze czasy w bezpiecznym miejscu. Cieszymy się, że darczyńcy obdarzają nas takim zaufaniem i nie zawiedziemy ich.

Dwukrotnie też prowadzone były duże zbiórki społeczne – w Rusinowie (Radomskie) i Gnojnicy (Podkarpackie), które kończyły się wystawami. Ale to już był cały sztab poszukiwawczy i wsparcie gmin, szkół, zaangażowanie nauczycieli.

.

Jaka jest polska muzyka regionalna? Jakie są jej charakterystyczne cechy? Czy skupiacie się Państwo na konkretnym regionie? Co dziś pozostało z dawnej muzyki ludowej? Czy są jeszcze kontynuatorzy tych tradycji?

Muzyka Polska jest przede wszystkim bardzo różnorodna i  nie tak prosta do podzielenia na przyjęte regiony. Podział ze względu na muzykę mija się ze strojem, badając szczegółowo ujawniają się mikroregiony o cechach charakterystycznych czasem dla kilku wsi tylko. Ukształtowanie terenu, zmiany administracyjne, cywilizacyjne, migracja ludzi, powodowały przesuwanie i zacieranie granic. Dziś trudno już doszukać się cech regionalnych, zwłaszcza w śpiewie. Jeśli zespół na Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu śpiewa starą pieśń, to właściwie możemy być pewni, że ma świadomego instruktora.

Muzykanci zawsze chętnie czerpali z wszystkiego, co się tylko dało a w XX wieku dało się już wszystko. Korzystali z płyt i patefonów, z nut przebojów wydawanych w „Chłopskiej drodze”. Genialny skrzypek Kazimierz Meto najbardziej lubił np. grać przebój Koterbskiej „Parasolki”, Jan Gaca grał kawałki z radia, jak zresztą większość muzykantów. Kiedy nagrywamy muzykanta i pytamy się skąd się nauczył tego kawałka i słyszymy, że ze śpiewu matki, to mamy pewność, że już bywał na folklorach. Taka ścieżka przekazu już się prawie nie zdarza.

Możemy teraz świadomie kultywować tradycję opierając się na nagraniach, popartych przygodami na wsiach, tam jeszcze można akumulatory naładować i spotkać muzykantów, na ogół harmonistów, bo skrzypków już prawie nie ma.

Tak jeszcze kipi np. Radomskim (zaliczanym do Małopolski (!) choć region zwrócony w stronę Warszawy jak mało który). Akurat tym regionem zajmowaliśmy się najintensywniej. Mamy tam dom na wsi i mąż rozpoczął badania jeżdżąc najpierw wokół, bo zorientował się, że w pobliżu jest fantastyczna muzyka i nikt już tych muzykantów nie zaprasza na wesela – skończyła się moda. Te „nasze” okolice to mikroregion – Kajocy. Fantastyczny muzycznie. Dziś jeszcze dzięki działalności Maćka Żurka (Stowarzyszenie Tratwa)  a potem wielu innych ludzi, którzy tu przyjeżdżali z miast, tradycja trwa. Powstały np. Kluby Tańca, które zajmują się organizowaniem zabaw wiejskich. Zabawami organizują miejscowi, np. Andrzej Jurkowski w Wygnanowie. Muzykanci mają naturalną okazję do grania, ludzie się wokół tej muzyki integrują, młodzi się uczą tańczyć, grać – przekaz trwa.

Najtrudniej jednak o skrzypków, prawie już ich nie ma. Harmoniści chętnie biorą do swoich zespołów młodych ludzi, którzy przyjeżdżają z miasta, by uczyć się grać na skrzypcach – jest kontynuacja.

Na Festiwalu Wszystkie Mazurki Świata, który odbędzie się za chwilę oprócz mistrzów – muzykantów będą występować ich uczniowie, już dziś często najpierw jako wsparcie dla Mistrza a potem samodzielnie uczą następnych jak grać i co grać. Dużo jest chętnych, choć wciąż to wąskie grono, jak na skalę kraju. Elita.

.

Co to jest Archiwum Muzyki Wiejskiej? Co można w nim odnaleźć?

Trochę już o tym było, tak nazwaliśmy zbiory, które Andrzej Bieńkowski przekazał w depozyt fundacji. To zbiory z jego badań terenowych ale i te pozyskane w trakcie jego działalności. Najstarsze nagrania to taśmy audio, ok. 400 godzin, z lat 1975-1995, zdigitalizowane i opisane przez twórcę archiwum. Mamy ponad 400 godzin taśm filmowych z lat 1985-2005 – te są już zarchiwizowane i opisane w ramach działań fundacji, to zbiór zamknięty. Jakość tego zbioru jednak nie ilością jest mierzona.

 Mąż zaczął swoje badania od poszukiwania instrumentów, dzięki którym potem mogliśmy nagrywać. Trafialiśmy do muzyków, którzy ich nie mieli, pożyczaliśmy instrumenty na jakiś czas, by mogli poćwiczyć. Często zdarzało się, że muzykanci zachęceni nagraniami i audycjami o swojej grze (Andrzej zaproszony był przez Marię Baliszewską do cyklu audycji, gdzie prezentował nagrania ze swoich zbiorów – nazywały się Muzyka Odnaleziona, stąd nazwa i wydawnictwa i fundacji) kupowali swoje własne „statki” i zaczynali grać. Te powroty to była wielka satysfakcja dla nas. Tak nagraliśmy chyba wszystkich skrzypków i harmonistów w Radomskim, Opoczyńskim, Rawskim. Zrobiliśmy rekonstrukcje kilkudziesięciu kapel z basami, bo jeszcze wtedy żyli muzykanci, którzy na nich grali. W wielu wypadkach są to jedyne nagrania tych muzyków. To był wielki wieloletni wysiłek, również finansowy, ponieważ badania zawsze robiliśmy i robimy z prywatnych pieniędzy.

 Są też taśmy HDV – to zbiór otwarty, ponieważ badania nadal są prowadzone. Do Archiwum zaliczamy fotografie robione przez nas w trakcie badań oraz ok. 4,5 tys. fotografii archiwalnych, zbieranych po wsiach.

Ale zasadniczo Archiwum powstawało w latach 1980-2012, tylko teraz nadaliśmy mu oficjalną bardziej formę. I wciąż jeździmy na badania, filmujemy, zbieramy fotografie, sami dokumentujemy.

.

Organizujecie Państwo także wystawy. Jakie można było i będzie można zobaczyć. Jakie jeszcze inne wydarzenia związane są z Państwa działalnością?

To wystawy fotografii, były zrealizowane przez wydawnictwo Muzyka Odnaleziona (to inny byt – zwykła działalność gospodarcza w której od 2007 roku zaczęliśmy udostępniać zbiory, wydając publikacje z badań). Promowały publikacje. Dziś są własnością fundacji i dochody z wypożyczania ich mają służyć działalności statutowej fundacji. Mamy kilka propozycji:

– Muzykanci – to wystawa fotografii Andrzeja Bieńkowskiego z badań terenowych, towarzyszy zwykle spotkaniom autorskim, pokazom filmów z Archiwum,

– 4 strony Rawy – zrealizowana kiedyś w celu promocji publikacji – po tym samym tytułem, to zdjęcia z badań wokół Rawy Mazowieckiej i kilka archiwalnych z tych okolic,

– Migawki z wesela – to zdjęcia archiwalne – wybór tych najpiękniejszych i najciekawszych fotografii z Archiwum Muzyki Wiejskiej – dotyczą wesel oczywiście – z Radomszczyzny, Lubelskiego, Podkarpacia.

Mamy jeszcze dwie wystawy, które są plonem zbiórek społecznych:

– Tak było. Wystawa fotografii mieszkańców Rusinowa (Radomskie),

– Z dna szuflady. Wystawa  mieszkańców gminy Gnojnica (Podkarpacie).

Czasem, zależnie od potrzeb pokazujemy na wystawach instrumenty z naszych zbiorów, realizujemy specjalnie na prośbę wypożyczających wystawy filmy z muzykantami, śpiewaczkami z konkretnych okolic.

Organizujemy spotkania i pokazy  filmów, młodzi muzycy szukają przecież inspiracji. Robimy wtedy taki „Terenowy koncert życzeń”. Ale poszukujemy jakiejś zinstytucjonalizowanej ścieżki dla tych spotkań, bo fundacja nie ma swojej siedziby!

Ważne jest, by wypracować model korzystania z Archiwum, które jest naszym skarbem. Wypracować model działania, by nadać mu drugie życie. Próbujemy

*Cytaty pochodzą z książki „Ostatni wiejscy muzykanci” Andrzeja Bieńkowskiego, wyd. II poprawione (wyd. Muzyka Odnaleziona, Mazowiecki Instytut Kultury, Narodowe Centrum Kultury 2012)

.

Z Małgorzatą Bieńkowską rozmawiała Katarzyna Zarówna

Muzyka Odnaleziona 

Archiwum Muzyki Wiejskiej

Archiwum Muzyki Wiejskiej

Wydawnictwo Muzyka Odnaleziona

Komentarze