Paryż, jako stolica światowej mody i szyku rozkochał w sobie artystów i zwykłych śmiertelników. To miasto ma w sobie coś, co przyciąga jak magnes.

Ulice pełne natchnionych twarzy, oczarowanych wyjątkową atmosferą, turyści z całego świata czekający w gigantycznych kolejkach żeby z zapartym tchem obserwować Paryż z wieży Eiffla, to momenty, w których aparat niecierpliwie kołysze się na szyi, a palec naciska spust migawki nieco częściej niż zwykle.

Tłumy zakochanych w stolicy Francji nie drażnią, ale tworzą jedną wielką grupę wielbicieli Paryża. Istnieje tu jakaś niewiarygodna nić porozumienia między nimi, bo wszyscy przyjechali tutaj w jednym celu – przekonać się na własnej skórze, czy magia francuskiej stolicy działa również na nich.

 

 

 

 

 

 

Wracając metrem z elizejskiej bitwy o brak zakwasów, można było uchwycić to, co nazywa się życiem codziennym Paryża. Tu nie ma miejsca na zachwyty, nie myśli się o odwiedzeniu kolejnego miejsca na mapie zabytków. To tutaj codzienność spotyka się z autentycznością tego miasta. Tutaj wraca się z pracy, jedzie na uczelnie, czyta się gazety, wraca się za zakupami i po prostu się żyje. Siedząc w przytulnej kawiarence i pijąc kawę zastanawia symbioza w jakiej od lat żyją mieszkańcy Paryża z tymi, dla których miasto to jest jednym z najpiękniejszych na świecie.

 

 

 

 

 

 

W Paryżu czuć zapach niezwykłości, choć ten nie znalazł się w żadnej z butelek perfum w muzeum Fragonard. Obserwowanie zachwyconych twarzy, zwiedzających go kobiet i podliczanie pieniędzy, aby na koniec wycieczki kupić i przywieźć ze sobą chociaż cząstkę zapachu Paryża było bezcenne. Tym bardziej, że zachowanie pań kontrastowało wyraźnie ze znudzonymi spojrzeniami panów, przechadzających się to tu to tam i wyciągających powolnymi ruchami portfele z kieszeni na prośbę zdecydowanych i szybko kalkulujących żon.

 

 

 

 

 

 

Stare hinduskie przysłowie mówi, że każdą podróż przeżywa się trzy razy – na początku planując, potem zwiedzając, a na końcu ją wspominając. Podróż po Paryżu mimo, że tak krótka ciągle trwa, bo ciągle wracają wspomnienia z pobytu w mieście pełnym elegancji, szyku i multikulturowej osobowości.

Opowiedział Piotr Zarówny, spisała Katarzyna Zarówna

fot.Piotr Zarówny

Więcej zdjęć dostępnych na: LINK

Komentarze