Czosnek pochodzi z Azji, z terenów między Syberią a Chinami. Co ciekawe, ozdabia on nasze dania od ponad 5000 lat. W Państwie Środka nazywany jest suan a po raz pierwszy nazwa ta została zapisana przez Konfucjusza. Od V wieku jest uznawany za roślinę leczniczą. Aż trudno uwierzyć, ale przedstawienia czosnku znajdują się wewnątrz piramidy Cheopsa, w pałacu Knossos na Krecie oraz w ruinach Pompei i Herkulanum.

.

Składniki

Do przygotowania pysznej zupy czosnkowej potrzebujemy kilku składników. Poniższe powinny wystarczyć na ok. 4 nieduże dania. Oto one:

  • Czosnek – 1 lub 2 (w zależności od tego jak intensywny chcemy osiągnąć smak. Podczas pierwszego gotowania radzi się, żeby wykorzystać jedną główkę).
  • Ziemniaki – od 3 do 5, najlepiej żeby były one mniejsze a ich liczba może wzrosnąć.
  • Cebula – koniecznie biała. 1 średniej wielkości powinna wystarczyć. W razie czego można troszeczkę dodać.
  • Ser gorgonzola (nie ma to jak mała szczypta aromatu z Lombardii)
  • Śmietana – w zależności od tego jak gęste lubimy zupy od 2 do 3 łyżeczek
  • Marchew – 1 dorodna, pyszna i świeża marchew!
  • Sól, pieprz, bazylia, lubczyk i szczypta ostrej cayenne.
  • Nie zapomnij o maśle!

.

Sposób przygotowania

1. Czosnek kroimy w niewielkie kwadraciki, podobnie robimy z cebulą. Wszystko odpowiednio przyprawione (przede wszystkim należy posolić) wrzucamy na patelnie i podsmażamy przez chwilę na średnim ogniu (warzywa nie muszą osiągnąć stadium żółtego koloru). Po chwili dorzucamy pociętą w krążki marchewkę. Proszę pamiętać o tym, że większe krążki należy również pociąć – w zależności od wielkości na połówki lub ćwiartki.

2. Dodajemy litr wody, wrzucamy ziemniaki (najlepiej pokrojone w jak najmniejsze części). Następnie należy gotować całość przez ok. 12-13 minut. Proszę pamiętać, że nie ma sensu tego procesu przyśpieszać.  Dajmy zupie odetchnąć chwilę. Następnie dodajemy ser i śmietanę w ilościach, które nam odpowiadają. Ja dodaję niewiele sera i zaledwie 1,5 łyżki śmietany.

3. Teraz nadszedł czas na przyprawy. Ja dodaję przede wszystkim dużo czarnego pieprzu (trzeba uważać, żeby nie przesadzić) i trochę soli. Następnie obficie dorzucam lubczyka i jeszcze więcej bazylii. Na koniec wszystko posypuję cayenne, ale to już zależy od państwa. Z ostrą przyprawą należy uważać (i bronić się przed zamianą tej w jakąś podejrzaną „ostrą paprykę” w proszku, ta wymiana nie zadziała).

.

Smacznego!

Komentarze