Słowem wyjaśnienia

Kuchnia Słowian to niesamowity temat. Dzięki rozmowie z Państwem Lisami dowiedzieliśmy się co nasi przodkowie jedli, co pili i jak się odżywiali. Postanowiłem poszperać dalej w tym temacie, bo chciałem dowiedzieć się więcej. Naturalnie nasunęło mi się pytanie: jakie zwyczaje i symbole towarzyszyły kuchni Słowian? Oto co udało mi się ustalić.

Ofiary kultowe

Słowiański kult i związane z nim rytuały należy podzielić na dwie sfery: domowe i solenne. Te pierwsze były odprawiane w kręgu rodzinnym i były związane z być może najbardziej rozpowszechnionym kultem bóstwa domowego.

Nie były to obrzędy, który praktyka wymagała jakiś szczególnych i specjalnych ofiar czy potraw. Po prostu dzielono się tym co posiadała rodzina. Ostatecznie, jak piszą Hanna i Paweł Lisowie: „jedzenie było dla naszych przodków rzeczą niemal najcenniejszą”. Było to związane z trudem pozyskiwania i wytwarzania pożywienia.

Kult bóstwa domowego łączył się  z czcią oddawaną domowemu wężowi, który czuwał nad domostwem – tak działo się na terenach Słowiańszczyzny południowej. W odpowiedzi na dary szczęścia oraz obfitych plonów odwdzięczano się bóstwo darami z jedzenia. Do roli najstarszej gospodyni należało zabicie czarnej kury w pobliżu paleniska. Krew zwierzęcia musiała zostać spuszczona dodo dołka przy palenisku a następnie cząstki kury wraz z chlebem i winem zanoszona na poddasze domu. Taką ofiarę nazywano stopanova gozba (gozva – „jadło”).

Można powiedzieć, że podobnie działo się przy obrzędach solennych, które miały publiczny charakter i odbywały się zgodnie z przygotowaną i zaplanowaną wcześniej liturgią. Najczęściej w ofierze składano jagnię lub woła, jak potwierdza Prokop z Cezarei. Bogom oddawano także nabiał, miód, ryby i ciasto o kształtach wyobrażających np., mosty, studnie czy inne budowle, które zapewniały lub ułatwiały życie plemienne.

Większa część ofiarowanej żywności była od razu spożywana w trakcie obrzędu. Gdy tylko kapłan zwany „żercą” uznał, że „żertwa” podobała się bóstwu i została przyjęta następowała wspólna uczta (pir). Wykopaliska archeologiczne potwierdzają, że w średniowieczu w Nowogrodzie wspólnota ofiarnicza spożywała złożonego wcześniej w ofierze tura lub byka. Pod koniec XII wieku Saxo Grammaticus przy okazji dożynek w Arkonie pisał o „uroczystych ucztach pod pozorem kultu”. Stąd wzięły się późniejsze „boże obiady”, czyli uczty na które zapraszano wszystkich znajomych i zajadano się potrawami żeby wybłagać Bożą łaskę.

.

            Arkona to znany ośrodek kultu boga Świętowita. Według wspomnianego powyżej Grammaticusa świątyni strzegła stała załoga licząca co najmniej 300 wojów podległych arcykapłanowi. W świątyni znajdował się skarbiec boga Świętowita i jego posąg. Po upadku w 1125 Radogoszczy, Arkona stała się najważniejszym ośrodkiem kultu religijnego Słowian nadbałtyckich.

.

Różnorodność jadła ofiarnego

Czczono wielu bogów a zatem składano też różnorakie ofiary. Co ciekawe wśród Słowian bardzo popularny był kult wody a źródła traktowano jako symbol rodu. Kosmas w Kronice Czubów zapisał, że w XI wieku nad źródłami zabijano zwierzęta ofiarne, które następnie posypywano mąką i niezwykle drogą w tamtym czasie solą. Jednym z najbardziej popularnych obrzędów w kulcie wody było tak zwane „karmienie żywiołu” czy składania ofiar z chleba, soli, kur i jagniąt, które wkładano do wzbierających wód powodziowych. Podobny rytuał odprawiano także w trakcie suszy, podczas wędrówki gdy przekraczano jakiś rzekę lub jezioro, przy młynach wodnych oraz gdy budowano mosty i groble.

Wielu z nas zdaje sobie sprawę, że ofiary składano również pod drzewami. Konstantyn Porfirogeneta mówi, że Rusowie w X wieku „na wyspie św. Grzegorza [Chortica] obiaty czynili pod wielkim dębem, ofiarując żywe ptaki albo chleb i mięsiwo”.

Nie wolno również zapominać o kamieniach ofiarnych, które choć nie były przedmiotem kultu to z pewnością były jego składnikiem. Wciąż brakuje archeologicznego potwierdzenia ich funkcji w kulcie, ale dzięki obserwacjom etnografów można snuć bardzo ciekawe spekulacje. Jak piszą J. Kostrzewski i A. Gieysztor, w miejscowości Kołbiel na Mazowszu, nad rzeką Świder znajdował się ogromny głaz z wgłębieniami, do których okoliczna ludność w czasie Wielkanocy wkładala resztki święconego pokarmu i drobne pieniądze. Ten rytuał czy może raczej zwyczaj nazywamo „jościem” (jedzeniem).

.

Obiekty kultu a ofiary z jedzenia

O wiele łatwiej mówić o składaniu ofiar w obiektach kultowych. Aby uniknąć zbyt długich dygresji na tematy nie związane z funkcją jaką żywność pełniła w kulcie Słowian (np., jakim bóstwom Słowianie poświęcali miejsca kultu i gdzie?) odsyłam do wymienionej na końcu literatury. Wspomnę jednak, że materiały wykopaliskowe dostarczają wiele licznych materiałów, które potwierdzają składanie jedzenia w ofierze bogom. Są to najczęściej ślady ognisk lub palenisk znajdujących się bardzo blisko obiektów kultowych, konstrukcji kamiennych bądź „dołów”, które interpretuje się jako pozostałości po drewnianych posągach słowiańskich bogów.

Pozostałościom po paleniskach i ogniskach towarzyszą z reguły kości licznych zwierząt i ptaków, fragmenty naczyń ceramicznych itp. Tego typu obiekty znaleziono na terenach całej Słowiańszczyzny. Uznaje się, że świadczy to o rytualnym przygotowaniu, składaniu i spożywaniu ofiar ze zwierząt, napojów i wszelkiego innego jadła. Warto w tym kontekście wymienić datowany na IX-X wiek zespół pozostałości po ogniskach i dołów posłupowych z kośćmi i ceramiką z Płocka, przybytek pogański z VIII-X wieku z Kijowa po którym do dziś zachowały się kamienie, ślady ognisk, kości i ceramika.Z pomorskiego Trzebiatowa zachowały się ślady palenisk oraz doły po drewnianych posągach bogów naszych przodków.

Źródła pisane, takie jak choćby kapitularz z Padeborn z roku 785 podaje, że u Słowian zachodnich pogańska ofiara zwana była treba – po spolszczenia „trzeba”. Wzmacnia to tezę, że Trzebiatów był niegdyś miejscem kultu religijnego.

.

Nagłówek

O tym, że pożywienie było ważne w obrzędach kultowych Słowian świadczą także niektóre z odkrytych przez badaczy figur i posągów przedstawiających słowiańskich bogów. Kamienny posąg z Powiercia pod Kołem trzyma w rękach kulisty przedmiot, które opisuje się jako naczynie lub ewentualnie bochen chleba. Tak zwane „kamienne baby” związane kulturowo z terenami Prus a jak sugeruje A. Gieysztor, wyobrażenia opiekuńczych bóstw z kręgu perunowego, przedstawiane są niejednokrotnie także z czymś kulistym w rękach – być może jest to kołacz? Inne „baby” trzymają w rękach rogi – być może rytualnie naczynia do picia?

Jedno jest pewne: kuchnia Słowian i rola pożywienia w ich życiu jest niezwykle ciekawa i warta zbadania.

.

Kołacz to rodzaj obrzędowego pieczywa znany wśród dawnych Słowian. Był używany zwłaszcza podczas wesela a wypiekano go z mąki pszennej lub żytniej. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od kolistego kształtu pieczywa.

.

Źródła

Jak wiadomo „miękkie” aspekty życia naszych przodków są najtrudniejsze do odtworzenia. Do tego na co wskazują wykopaliska archeologiczne można dodać jedynie trudny w interpretacji i z reguły niewielki materiał źródłowy. Będę się zatem opierać głównie na badaniach prowadzonych przez państwa Lisów, którzy już wcześniej wypowiadali się dla portalu Smaki z Polski. Oni zaś opierali się głównie na danych etnograficznych i źródłach historycznych.

Wiele z tego co pojawi się poniżej zostało już opisane w dziełach Brucknera, Kostrzewskiego i Gieysztora na temat mitologii Słowian. Obraz, który powstają dzięki połączeniu powyższych prac wskazuje, co nie jest zaskakujące, że pierwotne wierzenia Słowiańskie i związana z nimi kultura duchowa w znacznej części pochodzą z czasów późniejszych, ale również, że wiele piętnująca jest kultura chrześcijańska ostatecznie sama stała się ich nośnikiem oraz pośrednikiem przekazującym nam wiedzę na temat powyższego tematu.

.

Opracował Jakub Napoleon Gajdziński

Źródło: Hanna i Paweł Lisowie, „Kuchnia Słowian. O żywności, potrawach i nie tylko…”

Komentarze