Wszyscy zwrócili głowy we wskazanym kierunku, wpatrując się chciwie w szczupłą sylwetkę spowitą czarną opończą.

– Kto zacz? – spytał Petrus z rezerwą.

– Brat Apelles z Efezu – wyjaśnił agitator – przysłany przez biskupa Jana…

– To obcy… Czy możemy zaufać Grekowi? – mruknął staruszek, cofając się mimowolnie.

Wszyscy zwrócili głowy we wskazanym kierunku, wpatrując się chciwie w szczupłą sylwetkę spowitą czarną opończą.

– Nie ma między nami obcych, odkąd poznaliśmy prawdę – odrzekł kategorycznie Paulus. – Nie ma Żyda ni Greka, są jeno chrześcijanie. Jego ojciec był bałwochwalcą, ale w matce płynęła krew wybranego narodu. Dlatego na własne życzenie stał się jednym z nas, bracia! Osobiście go obrzezałem i odessałem krew z napletka – oświadczył z dumą.

– Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe! – pochwalili starsi, brodaci neofici, żarliwie kiwając głowami.

– Bracia, wysłuchajmy bożego posłańca – rzekł z mocą przewodnik. – Dowiemy się, jakiej nowej wizji doznał uczeń naszego Pana…

Ponieważ nikt więcej nie protestował, skinął na tajemniczego przybysza, dając znak, by przemówił.

– Pokój wam, bracia – odezwał się melodyjnie brzmiącym, lecz dziwnie przy tym syczącym głosem emisariusz.

Zrobił krok do przodu, wynurzając się nieco z cienia, lecz nie odsłaniając twarzy.

– Apostoł Jan, uczeń umiłowany, który podczas ostatniej wieczerzy spoczywał na  piersi Jezusa, pozdrawia w imię Pańskie i mówi do was te słowa: Upadł, upadł wielki Babilon, co winem zapalczywości swego nierządu napoił wszystkie ludy! Stolica świata stała się siedliskiem demonów i kryjówką wszelkiego ducha nieczystego. Ile się wsławiła i zaznała wygód, tyle jej zadajcie katuszy i smutku! I będą płakać i lamentować nad nią królowie ziemi, którzy nierządu się z nią dopuścili i żyli w przepychu, kiedy ujrzą dym jej pożaru! – zakończył, wyraźnie akcentując ostatni wyraz.

Zamilkł, jakby oczekując oddźwięku. Nastało głuche milczenie. Słuchacze byli chyba zbyt wstrząśnięci, aby zareagować.

– Oto słowo boże – wypalił w końcu ten sam młodzieniec, który wcześniej popisał się gorliwością.

Paru go poparło, powtarzając szeptem rytualny odzew, reszta milczała wciąż zaskoczona. Być może do niektórych w owej chwili dotarło, że będą teraz musieli przejść od słów do czynów.

– Święty mówi, że bliskie są czasy – podchwycił żywo Paulus. – Zważcie na słowa Jedynego, który odchodząc, przyrzekł apostołom, że powróci i będzie królować w chwale. A ulubieniec jego przemawia do nas z Efezu: dzisiaj runie Babilon, a sprawiedliwi zasiądą na jego gruzach. Kto leżał w gnoju, powstanie, kto się weselił nad naszymi głowami, niechaj zadrży. Gniew Pański wam ogłaszam i błogosławię mu! – zakrzyknął, unosząc obie dłonie nad głowami zebranych hieratycznym i groźnym gestem.
.

Komentarze