Więzień ożywił się nagle.

– Błagam – wychrypiał – jeśli chcecie mnie ukrzyżować, przybijcie głową w dół, gdyż niegodny jestem umierać jak Chrystus!

– Ukrzyżować? – powtórzył cesarz z niesmakiem. – Krzyżuje się zbuntowanych niewolników. Jesteś rzymskim obywatelem – przypomniał ironicznie – zostaniesz więc ścięty mieczem… ale tutaj, w lochu – dodał szybko, widząc, że skazaniec chce coś powiedzieć. – Nie życzę sobie twoich publicznych wystąpień. Nie będziesz mącił w głowie ludowi, który i bez ciebie ma dosyć kłopotów. Mam nadzieję, że szybko o tobie zapomną – zakończył zimno.

Splunąwszy z pogardą, odwrócił się i ruszył w stronę naszej kryjówki.

Vade retro, Domine!

Splunąwszy z pogardą, odwrócił się i ruszył w stronę naszej kryjówki.

– Próżne życzenia! – wrzasnął więzień za odchodzącym cesarzem. – Bóg mnie umocnił, żeby się dopełniło głoszenie ewangelii i żeby wszystkie ludy ją usłyszały… Objawił mi tej nocy, że przeminą wieki i wasze potężne Imperium stanie się kupą gruzów. Żydowski zbuntowany prorok będzie waszym bogiem. Żydowscy rybacy i rzemieślnicy waszymi świętymi. Żydowska panna ideałem macierzyństwa i kobiecości. Postawicie im niezliczone świątynie. Prawo, które wyszło z Syjonu, będzie waszą religią… – prorokował zajadle.

W niewielkim gronie zaufanych dworzan oczekiwaliśmy cezara w świeżo wykutym sekretnym tunelu, wiodącym bezpośrednio do prawie już skończonego Domus Aurea.

– Słyszałeś – zwrócił się Neron do Tygellina. – Macie go sprzątnąć po cichu.

– Twoja wola, moje dłonie, cezarze – odrzekł ceremonialnie prefekt, kładąc zwiniętą w pięść prawicę  na sercu.

Władca podążył energicznym krokiem podziemnym korytarzem w stronę pałacu, a my za nim.

– Cóż za brednie głosił ten obłąkaniec? – przerwał po chwili milczenie, jakby pytał sam siebie. – Naprawdę w to wierzy?

– Całkiem oszalał – syknął Apollonios. – Postradał rozum, gdy sobie uświadomił, jaki ogrom cierpienia i śmierci sprowadziły na współwyznawców jego płomienne mowy. Nie warto się tym przejmować.

A gdyby w tym proroctwie było choć ziarno prawdy, byłby to najbardziej udany żydowski szwindel wszech czasów, dodałam chłodno w myślach, głośno zaś przemówiłam:

– Ten fanatyk przestał być niebezpieczny, jak i jego wspólnicy. Rzym został oczyszczony z zarazy, lecz pleni się ona nadal w innych prowincjach. Powinieneś skazać na śmierć wyznawców tego szkodliwego kultu w całym Imperium!

– Sybilla ma rację – podjął helleński mag. – Usunąłeś zarzewie buntu, ale pozostali liczni naśladowcy i następcy. Zakładają w wielu miejscach wrogie komórki, tak zwane gminy, z którymi spiskują na naszą zgubę. Trzeba ich zniszczyć do końca, by nie został na ziemi żaden ślad po tej zbrodniczej sekcie.

– I ja tak sądzę, mój panie – poparł nas szef tajnej służby, wietrząc okazję do osiągnięcia nowych zasług i zaszczytów.

– Nie dość wam krwawych jatek? – zareplikował Neron, krzywiąc się z odrazą. –  Lud rzymski jest już znużony nieustannymi kaźniami – ocenił – i ja razem z nim.
.

Komentarze