Wielu z nas zastanawia się jak rozpocząć przygodę z własnym biznesem, jak go zaplanować i kiedy można pozyskać środki od inwestora. Tomasz Grochowski, PMP, zarządza nowo powstałymi firmami rozwijając je od podstaw, Członek Zarządu Pmoffice oraz Project Management Institute Poland Chapter opowie o swoich doświadczeniach i doradzi w jaki sposób przejść od pomysłu do realizacji.

.

W naszej głowie pojawił się pomysł na biznes. Co robimy dalej?

Rozmawiamy z ludźmi. To jest jedna z najważniejszych kwestii na początku działalności, o której często się zapomina. Musimy sprawdzić czy problem, który za pomocą biznesu chcemy rozwiązać jest tylko w naszej głowie, czy mają go też inni. Biznes jest tworzony dla ludzi, dlatego rozmowa jest bardzo ważna. Porozmawiajmy na początku z ciotką, mamą, bratem. Wytłumaczmy na czym polega nasz biznes. Jeśli oni zrozumieją to zrozumieją go również inni. Jeśli potrafisz wyjaśnić Twój biznes czterolatkowi to jest spora szansa, że potrafisz go wyjaśnić Twojemu docelowemu segmentowi rynku.

Często spotykam się z przekonaniem (choć może dziś na szczęście już nie aż tak często), że z pomysłem na biznes należy się ukrywać. Aby go ktoś nie ukradł. Jest wręcz odwrotnie. Należy o nim rozmawiać, dyskutować, bo każda taka rozmowa daje nam informację zwrotną, czy nasz pomysł jest dobry. Pozwala na dostosowanie naszego modelu biznesowego do konkretnych potrzeb, dzięki czemu zwiększamy prawdopodobieństwo sukcesu.

Wspomniałeś o różnych metodach oceny biznesplanu. Które z nich są najbardziej przydatne?

Lean_CanvasJa najbardziej lubię 3 narzędzia służące do modelowania biznesowego, które warto użyć przy ocenie pomysłu.

Pierwszym z nich jest Lean Canvas zaproponowanego przez Asha Mauraya w książce Running Lean. Obecnie każdy biznes internetowy powinien zacząć stworzenia planu za pomocą tego narzędzia. Pozwala nam w prosty i szybki sposób przedstawić swój cały pomysł na biznes. Pierwszy lean canvas można zrobić już w 30 minut. Później oczywiście doprecyzowujemy nasz plan, dokonujemy zmian i działamy zgodnie z ustalonymi zasadami.

Drugim narzędziem jest stworzone przez Alexandra Osterwaldera business model canvas. Stosowany raczej do firm, które mają działać na innym rynku niż internetowy, a sam Internet stanowi dodatek do głównej działalności. Dużym plusem tego narzędzia jest to, że można go zastosować w już funkcjonującej firmie, gdyż uwzględnia jej dotychczasowe zasoby. Ostatnio z bardzo ciekawymi rezultatami sam korzystałem z niego w organizacji non-profit. To w pewnym stopniu pokazuje uniwersalność tego podejścia.

Trzecie narzędzie, najprostsze z nich, to model V2MOM. Opisany przez Marca Benioffa w książce Behind the Cloud. To bardzo proste narzędzie które wychodzi od bardzo generalnego elementu, jakim jest wizja i przechodzą przez wartości zgodnie z którymi chcemy budować organizację. Dalej idziemy przez metody działania, poprzez które zamierzamy osiągnąć zaplanowaną w perspektywie około roku wizję. To świetna metoda którą można by zobrazować swego rodzaju lejem. Od generalnej wizji prowadzi nas ona do precyzyjnego strumienia aktywności. Na koniec V2MOM prowadzi nas przez trudności, które przed nami i metryki, które pomogą nam zmierzyć efektywność podejmowanych działań.

Dzięki tym wszystkim propozycją modelowanie własnego biznesu jest szybkie i bardzo zgrabnie pozwala nam dostrzec wszystkie dziury w naszym pomyśle. Jeśli pracujemy z canvasami, to polecam wydrukować je w dużym formacie, powiesić na ścianie, w widocznym miejscu i cały czas nad nimi pracować, aby dostosowywać swój biznes do zmieniających się warunków.

Czy opłaca się w dzisiejszych, szybko zmieniających się czasach robić tradycyjny biznes plan?

biznes planTo zależy co rozumiesz przez biznes plan ;D. Wykorzystanie wspomnianych narzędzi i stworzenie na ich postawie modelu biznesowego wraz z wszystkimi założeniami już jest biznes planem. Należy być elastycznym i zmieniać swoje działania lub założenia w zależności od tego jak zmienia się nasze otoczenie.

Większość nowych start-upów polega na nowych technologiach, które co kilka miesięcy się zmieniają, dlatego trzymanie się kurczowo planu nie ma sensu. Plany można robić na kilka miesięcy, a nie na rok czy dwa. Oczywiście w późniejszym etapie, kiedy zatrudniamy kilkadziesiąt osób i mamy milionowe obroty możemy takie plany tworzyć i je później realizować, bo sama procedura zmiany decyzji lub planów bywa wtedy długotrwała. Dopóki jesteśmy start-upem i mamy dużo pomysłów, a świat ciągle się zmienia nie powinniśmy się ograniczać.

Jak zdobyć fundusze od inwestora?

Na samym początku nie potrzebujemy inwestora, żeby rozpocząć działanie. Sprawdzamy nasze fundusze, rozmawiamy z drugą połówką, rodzicami, rodzeństwem i innymi członkami rodziny, bo będzie łatwiej ich przekonać. Nie chodzi o to, że uwierzą w nasz biznes tylko o to, że chcą dla nas dobrze i nam pomogą. Pieniędzy pewnie wystarczy do stworzenia jakiegoś prototypu.

Kiedy zaczyna już brakować nam funduszy, a widzimy, że biznes ma pozytywny odzew na rynku, wtedy powinniśmy zwrócić się do inwestora, bo mamy już mu co pokazać.

wzrostPozyskiwanie dodatkowych funduszy powinno odbywać się w określonym momencie. Musimy na początku potwierdzić, że nas biznes ma sens, gdyż sam pomysł jest dla inwestora niewiele wart. Często zdarzają się młode osoby, które przychodzą do anioła biznesu, mówią że mają pomysł, ale nic nie powiedzą dopóki nie podpisze klauzury poufności z kwotami na wypadek jej złamania na poziomie 200 -300 tys. złotych. Jest to głupota ponieważ nikt czegoś takiego nie zrobi, a poza tym jak już wspomniałem pomysł bez potwierdzenia w rzeczywistości nie jest atrakcyjny. Nikt nie zrobi czegoś, co od razu będą kupować miliony ludzi, dlatego należy na początku wykonać swoje, potwierdzić zainteresowanie klientów i dopiero wtedy pozyskiwać dodatkowe pieniądze.

Uważam, że pozyskanie inwestora jest bardzo proste. Należy stworzyć dobry pomysł, przygotować go i zaprezentować w odpowiedni sposób. Nie mają to być dziesiątki stron biznes planu, wystarczy jeden slajd, na którym zawrzemy cały business case naszego pomysłu i potwierdzimy, że nasze rozwiązanie działa. Jeśli ktoś taką pracę wykonał mogę go w każdej chwili umówić z inwestorem. Najtrudniejsza część tej pracy to sam pomysł, który musi być warty zainwestowania.

Wiele osób nie chce brać inwestora, ponieważ boi się oddawać duże udziały za małe pieniądze. Jak to jest naprawdę?

prezentacjaNa początku trzeba powiedzieć, że w Polsce nie ma tradycji inwestowania w nowe firmy i pomysły. W USA pierwsze fundusze inwestycyjne powstawały w XIX wieku, natomiast w Polsce zmagaliśmy się w tym czasie z zaborami, powstaniami, wojnami i komunizmem, w związku z tym nie było czasu na powstanie takiej tradycji. Wolny rynek jest w Polsce dopiero od 25 lat i powoli zaczynamy się go uczyć. Mamy oczywiście dużo inwestorów, jednak większość z nich nie ma większego doświadczenia w pracy z start-upami. Część zaczęła zabawę w inwestowanie kilka lat temu, nie wiedzą za bardzo jak postępować z nowymi biznesami, dlatego zbyt wiele nie pomogą. Jest oczywiście grupa inwestorów, którzy świetnie pomagają rozwinąć firmę i dzięki temu współpraca opłaca się obu stroną. Ale niestety nie wszyscy.

Z drugiej strony ludzie przychodzą z pomysłem, który jest co najmniej bardzo wątpliwy i oczekują ogromnych pieniędzy w zamian za niskie udziały. Ten brak doświadczenia obu stron przekłada się na to jak wyglądają rynek. Inwestorzy potrafią żądać 70-80%, a start-upowcy chcą pieniądze na niepotwierdzony w rzeczywistości pomysł.

Co więcej inwestorzy twierdzą, że w Polsce nie ma za bardzo w co inwestować. Nie ma pomysłów z rozmachem, na firmy które wymagałby 40-50 milionów inwestycji. Jest bardzo mało firm, które środki na założenie pozyskują z zagranicy.

Sytuacja na rynku musi się zmienić, jednak dalej dla inwestorów wejście w start-upy jest bardzo ryzykowną inwestycją, dlatego nie należy się spodziewać ogromnego wkładu w zamian za niskie udziały. Inwestor tworzy sobie portfel start-upów, a w związku z tym, ze duża część z nich jest powiedzmy średnia musi się jakoś zabezpieczyć.

Jak myśleć o biznesie i jak do niego podchodzić by osiągnąć sukces?

Przede wszystkim powinniśmy wierzyć w to co robimy. Na początku zwykle tylko pomysłodawca wierzy w sukces swojej firmy, co w cale nie jest złe. Musi zawsze uważać, że to co robi jest słuszne. Musi być również zaangażowany. Nie chodzi mi tu o pracoholizm, ale o pasję i radość w realizacji swojego planu. Nie traktuje swojego biznesu jak pracy na etacie od 8-16, kiedy po wyjściu z biura kompletnie o niej zapomina. Start-upowiec nawet przed snem myśli o biznesie, wymyśla nowe rozwiązania, które mógłby zastosować. Po porostu traktuje firmę jak swoje dziecko.

Drugą kwestią jest to, że start-upowiec powinien lubić to co robi. Jeśli firma nie sprawi Ci frajdy to daj sobie z nią spokój, bo nic z startuptego nie będzie.

Kiedy kończy się start-up?

Trudno powiedzieć.

Jak z Twojego doświadczenia można podzielić start-upowców?

Jest wielu różnych ludzi i wiele pomysłów. Jedni są bardzo zakręceni, mają nowy pomysł co 15 minut i po dwóch dniach od konsultacji wracają do nas z kompletnie inną wizją na firmę, niż do tej pory. Inni za to są bardzo poukładani, mają ściśle określony pomysł, chcą go powoli i ze spokojem realizować. Czasami nawet zbyt powoli. Większość start-upowców to jednak osoby, które nie potrafiłyby odnaleźć się w korporacji. Potrzebują więcej luzu, który może dać im jedynie własny biznes.

Czy jest coś o czym nie wspomniałem, a chciałbyś dodać?

Sprawdzajmy dokładnie nasz pomysł. Jest prawie w 100% pewne, że ktoś już na niego wpadł, czy to w Polsce, czy za granicą. Co może dziwić jest to dobra informacja. Bardziej niebezpieczna jest sytuacja, w której ludzie wskazują, że nie mają praktycznie żadnej konkurencji. W tym wypadku są dwie możliwości: albo research został przeprowadzony na bardzo niskim poziomie i po ponownym przyjrzeniu się sprawie okazuje się, że jednak konkurencja jest, albo nikt się tym nie zajął, bo nie ma na to zapotrzebowania. Jeśli mamy konkurencję możemy ją prześledzić, zapytać jakie pomysły u nich się sprawdziły, a które nie i zaplanować swój własny model biznesowy tak, aby miał większą szansę odnieść sukces.

.

Rozmawiał Dawid Brandebura

Komentarze