Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Stanisław Kalemba oświadczył, że spór o GMO dobiegł końca. Polska wprowadza mechanizmy prawne, które zakazują uprawy roślin genetycznie modyfikowanych.

GMO

„Polska jest wolna od GMO” – Stanisław Kalemba.

Minister Kalemba pojawił się na zorganizowanej przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa konferencji prasowej i oświadczył, że Polska może spać spokojnie. Skarb państwa nie zapłaci przewidzianej przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości kary za brak zakazu uprawiania roślin GMO z grupy MON 810 (kukurydza) oraz ziemniaka Amflora. To bardzo dobrze, twierdzi minister, ponieważ kara mogła wynosić nawet 1,5 mld zł. Polskie prawo przewidywało, że rośliny modyfikowane można uprawiać, ale nie można handlować ich nasionami. Wielu polskich rolników sprowadzało rośliny z zagranicy, np., z Czech, gdzie jest to legalne a następnie uprawiało je zgodnie z polskim prawem. Okazało się jednak, że jest to sprzeczne z ustawodawstwem unijnym i Polska została wezwana do zrobienia z tym porządku.

Czym jest GMO?

Czym jest GMO? Inżynieria genetyczna to nauka, która stworzyła organizmy genetycznie modyfikowane. Opiera się ona na wyizolowaniu, pobraniu, zmodyfikowaniu oraz przeniesieniu określonych fragmentu DNA z jednego organizmu do drugiego. W efekcie określona roślina posiada cechy, których nigdy by w naturalny sposób nie nabyła.

Z roślinami transgenicznymi wiązano wielkie nadzieje. Jedną z nich mówiła, że GMO rozwiąże problem głodu na świecie. Zwolennicy inżynierii genetycznej argumentują, że nasiona zmodyfikowane dają większe plony, są o wiele bardziej odporne na zjawiska atmosferyczne oraz generują wyższe dochody. Wydawać by się mogło, że GMO to złoty interes, co do którego trudno mieć jakiekolwiek wątpliwości. Jak się jednak okazuje organizmy modyfikowane mają wielu przeciwników.

Mrzonka GMO

Stanisław Kalemba

GMO nie rozwiązało problemu głodu na świecie.

Przede wszystkim wiadomo, że GMO nie rozwiązało problemu głodu na świecie. Głód bowiem, nie jest wynikiem zbyt mało wydajnych upraw, a raczej związany jest z dystrybucją żywności na świecie. Wystarczy spojrzeć do statystyk opisujących, ile ton jedzenia rocznie jest marnowanych w krajach OECD by wiedzieć, że powyższy argument ma wiele racji.

Oprócz tego, przeciwnicy GMO argumentują, że uprawy roślin transgenicznych to również problem monokultur zwanych „zielonymi pustyniami”, które rozciągają się na olbrzymich terenach, ale rośnie na nich tylko jedna roślina. Ma to dramatyczne skutki dla środowiska naturalnego zarówno w sensie eksterminacji wielu gatunków roślin i owadów, ale również z powodu wyjaławiania się gleb, które zawsze towarzyszą uprawom GMO. By przywrócić te ziemie do ich poprzedniego stanu trzeba wiele czasu i pieniędzy.

Żywność w rękach korporacji

To właśnie one są w tym wszystkim najważniejsze. Jak się okazuje, uprawa roślin transgenicznych nie zawsze jest taka tania i dochodowa. Dyskusja oczywiście stale się toczy, ale wciąż przybywa tych, którzy wskazują, że GMO skupione jest w rękach zaledwie kilku koncernów z których największy – Monstanto, może posiadać nawet do 90% udziałów w światowym runku produkcji roślin zmodyfikowanych. Tak się składa, że korporacja produkuje również większość niezbędnych do dobrego wzrostu roślin transgenicznych środków chemicznych. Dodatkowo w ojczyźnie koncernu – USA wybuchł na początku roku skandal, który można opisać jednym pytaniem: skoro Monsanto jest takie dumne ze swoich produktów GMO dlaczego nie chce by były one jako takie podpisane?

GMO to nie zdrowa żywność

Należy zwrócić uwagę, że koronny argument przeciwników inżynierii genetycznej w zakresie roślin uprawnych to obawa przed tym jakie są skutki spożywania GMO dla ludzkiego organizmu?

W Unii Europejskiej uprawianie roślin genetycznie zmodyfikowanych jest prawie całkowicie zakazana. Jedyne dwie rośliny, które można uprawiać na terenie Unii to kukurydza z grupy MON 810 i ziemniak Amflora.

Obie zostały już w Polsce zakazane.

Komentarze