Bratnia krew: Słońce i Księżyc

Baśń nad baśniami

Pożegnawszy się z matką, wyrusza na Sobotnią Górę Źródło: Witold Jabłoński

Czarnolotek zanosi żałobną wieść na dwór Leszka. Zasmuca tym przybranych rodziców witezia, rozpaczają bracia miesiące i siostra Zorza, lecz obecni przy tym Piast i Kupało podejmują czym prędzej nowy plan działania. Najstarszy syn Kraka udaje się, „w orła przemieniony”, po radę do znanego nam już tatrzańskiego olbrzyma Świętogora, który dawniej był w komitywie z Dziwem i zna wszystkie jego podstępy. Wiekowy, zgorzkniały stolem początkowo nie chce pomóc, wreszcie zgadza się, gdy dobry mag obiecuje mu sprawić pochówek. Nieśmiertelny, osamotniony wielkolud dość już ma bowiem marnych ludzkich spraw i pokrętnych działań czarowników, marzy tylko o wiecznym spoczynku. Gdy Piast grzebie olbrzyma pod wielkim głazem, otrzymuje cenną wskazówkę, która wiedzie go do pewnego zaczarowanego zamku, gdzie znajdzie złoty róg… Tę jednak historię poznamy następnym razem.

Kupało wyczekuje tymczasem w Widniu na wieści od Piasta. Nie doczekawszy się ich przez parę miesięcy, niecierpliwy młodzieniec postanawia podjąć samodzielną wyprawę. Pożegnawszy się z matką, wyrusza na Sobotnią Górę. Odporny na wszelkie strachy, na grzbiecie skrzydlatego Złotogrzywka sfruwa na szczyt, i jednym cięciem miecza pozbawia życia zaskoczonego karła. Uwolnione w ten sposób spod tyranii Dziwa dziwożony odwdzięczają się rycerzowi, pomagając mu znaleźć uśpioną Marzannę i źródło żywej wody. Witeź ożywia zaklętych w kamień rycerzy, w tym także Leszka, potem biesiaduje ze wszystkimi wesoło u podnóża skały. Nie wszyscy wszakże cieszą się szczerze. Sercem Leszka miota zazdrość o sukces przybranego brata i o śpiącą królewnę, pamięta bowiem pokrętne proroctwo skrzata w drażliwej kwestii pocałunku. Kiedy sen morzy zebranych, w nocy u ogniska dosiada się doń nieznajomy rycerz i szepcze słowa pokusy, które są w istocie echem jego własnych, głęboko skrywanych myśli:

Jeśli ktoś się okazał być lepszy od ciebie,

Jeśli we wstydzie ciebie jawna klęska grzebie,

Jeżeli wzgardzi tobą twoja własna żona

Widząc, że inny rycerz zawsze cię pokona,

Wtedy zrozumiem, że dłoń swą gryziesz bezsilnie.

Głupiec wtedy rozpacza, mądry szuka pilnie,

Czy się zdrada nie znajdzie? Czy zabić nie może

Swego zwycięzcy? Mądry ostrzy cicho noże.

A już hańbą najgorszą, gdy rycerz przyjmuje

Od swojego zwycięzcy łaskę, co go truje,

Ten hańby wszelkiej wart jest i ten potępiony,

Kto łaskę kornie przyjmie wobec własnej żony.

Tajemniczym widmowym rycerzem jest oczywiście sam Popiel. Sfrustrowany Leszek daje się  znowu uwieść złym podszeptom i pragnieniu irracjonalnej zemsty na urojonym konkurencie. Z jego rozkazu Miecz Samosiecz ćwiartuje śpiącego Kupałę, a następnie rozpędza na cztery wiatry przerażonych świadków bratobójstwa.

I poczuł zbrodzień Leszek, że mróz wstał na świecie,

Że zima już przybyła i że śniegiem miecie,

Przez wicher gnane białe, gęste śniegu pierze,

Na ziemię czarną pada jak w śmiertelne leże,

W całuny ją ubiera, by Kupały ciało

Na katafalku pięknym we krwi spoczywało.

„Syn starszy, dobry i zwycięski Krakusa – komentuje autor w Dopiskach – zamordowany przez Leszka, pozostał w małopolskim podaniu bez imienia, a tylko w pieśni śląskiej, która się do tego samego podania odnosi, nazywa się zamordowany, a później zmartwychwstały bohater Panem Dąbrową. (…) Baśnie ludowe starszego, dzielniejszego, a zamordowanego brata Leszka, zwanego często w Polsce królewiczem Jasiem [tj. Jaszem, Jasnym Jarowitem/Jaryłą – WJ], wyobrażają takim, jakim występuje w VIII, XI i XII Pieśni Baśni nad baśniami, a postać ta schodzi się często ze słońcem, podobnie jak Leszek schodzi się to z księżycem [zazdrosny brat byłby więc w tym wypadku inkarnacją Chorsa? – WJ], to z deszczem [wcieleniem Welesowego Żmija? – WJ]. Nadałem jej tedy imię Kupały, które dotąd w wielkiej części dawnej Polski nadają świętu słonecznemu i samemu słońcu, czczonemu w dzień Sobótki”.

Słoneczny brat legł pokonany przez siły mroku, świat ogarnęła zima, a wichry niosą wraz ze śnieżycą złowrogi śmiech Czarnoboga.

Komentarze