Myszy i ludzie

Baśń nad baśniami

Baba Jaga ostrzega Popiela, by nie ufał pozostałym przy życiu lechickim wojewodom, Źródło: Witold Jabłoński

Na wieść o zgonie Kupały stolica morska Wideń (Wineta/Weneda) pogrąża się w ciężkiej żałobie.  Bałtyk jest skuty lodem. Czech/Strzybóg i Wanda próbują przebić się przez lodową okrywę, lecz w końcu poddają się i zasypiają na dnie morza jak ryby tknięte przyduchą. W Kruszwicy Żywa, Rzepycha i Zabawa daremnie wyglądają wieści od przepadłego gdzieś Piasta.

Po drugiej stronie Gopła pojawia się wyrazisty znak zwycięstwa ciemnych mocy. Triumfujący Popiel przenosi swój zamek w pobliże Rzymskiej  (w niedalekiej przyszłości: Mysiej) Wieży, która do tej wersji historii przywędrowała, jak się zdaje, prosto z kart Lilli Wenedy Juliusza Słowackiego (mieszkał w niej Lech).

Baba Jaga ostrzega Popiela, by nie ufał pozostałym przy życiu lechickim wojewodom, którzy, rozzuchwaleni śmiercią Welindy, mogą w każdej chwili podburzyć lud do buntu lub skłonić do migracji na cieplejsze południe. Namawia męża, by się pozbył wielmożów. Mroczny władca zaprasza zatem na ucztę wojewodów z żonami i rodzinami. Jak zwykle w takich razach, niektórzy odbierają ten gest jako wyraz nowej polityki i łaskawości monarchy. Dumni magnaci przybywają na zaproszenie króla, a wygłodniałe pospólstwo gromadzi się pod murami w nadziei uzyskania resztek z pańskiego stołu.

Zaszli wszyscy do sieni, dokoła gromady

Łaknąc, czekały końca gościnnej biesiady.

Czekały długo. Wreszcie jakiś znak tam dano

W czarnym zamku Popiela za ponurą ścianą

Królewskiego pałacu. Okna otworzono

Od komnat, w których jasne lampy żarem płoną,

Dokoła sutych stołów i z okna każdego

Coś wyrzucono i coś spoczęło na śniegu…

Były to oczywiście trupy potrutego rycerstwa. Przerażone i zrozpaczone, ale też rozwścieczone haniebną zbrodnią tłumy rzucają się na zamek i zaczynają wspinać na czarne mury. Wtedy Baba Jaga rzuca straszliwy czar, skutecznie ostudzający buntownicze zapały.

Z trupów pod zamkiem myszy rój nieczysta siła

Wywiodła. Myszy czarnych, szybkich rzesza cała

Z potrutych ciał na śniegi piszcząc wybiegała;

Nie zliczysz mrowia okiem, wszystkich ludzi ciała

Czarnym trądem robactwa rzesza pokrywała.

Wał żywy popod zamkiem zaraz się zawalił

I w okamgnieniu myszy zastęp ten ocalił

Popiela, swego pana, władcę złej Północy,

Który zło wszelkie posiadł w swojej czarnej mocy.

Z ramion na dół skakali ci, co w górze byli,

Każdy człowiek na jedną rzecz tylko się sili

W przestrachu, każdy pragnie ujść przed myszy mocą,

Biegnąc cisną się ludzie, depczą i szamocą

I pod nogami zgrai słychać jęk konania

Kobiet rozdeptywanych. Myszy czerń zasłania

Śnieg biały. Żywych ludzi robak podły zjada,

A kto prędzej uszedł w wielkiej trwodze, biada,

Za życia umarły. Tłum uszedł. Trupy padły

Niewiast i dzieci małych, które myszy zjadły,

A potem myszy wojsko utworzyły czarne,

Co jak płaszcz wielki pola pokryło cmentarne

Polski ujętej zimą. I szły myszy w sioła

Ludzkie, śmierć i okropność roznosząc dokoła.

Tym razem myszy ocaliły Popiela, ale kto wie, jak się zachowają w przyszłości? Wie to naturalnie każdy, kto zna zakończenie tej baśni. Znacie? To posłuchajcie, jak mawiał pan Jowialski. Wielki finał epopei, zapisany w Księgach Doli, zbliża się milowymi krokami olbrzyma. Zakończenie w następnym odcinku.

.

Tekst poematu opracował i komentarzem opatrzył

Witold Jabłoński

Komentarze