O średniowiecznej kuchni polskiej, jeśli idzie o dokładne przepisy, nie wiemy zbyt wiele. Liczne jednak, choć ogólnikowe przekazy mówią o tym, że Polacy gustowali w potrawach mięsnych, tłustych, szczodrze przyprawianych drogimi korzeniami.

Używano też coraz więcej jarzyn, a polskie pieczywo średniowieczne było bardzo urozmaicone, skoro wypiekano w Krakowie aż dziewięć gatunków chleba. Potrawy mączne, jak różnego rodzaju kluski i pierogi, nadal należały do potraw popularnych, spożycie zaś mleka, jaj i serów było wielkie.

Asortyment wędlin też znacznie się powiększył. Obok szynek, kiełbas, różnie nadziewanych kiszek pojawiły się małe, smakowite kiełbaski zwane „circinelae”, jak można przypuszczać — będące prototypem dzisiejszych parówek. Jadano często ryby, do czego zmuszały liczne i surowo przestrzegane posty. Popijano piwem i miodem syconym, wino było bowiem jeszcze napojem drogim i rzadkim.

Najwięcej zmian dokonało się w kuchni królewskiej oraz w kuchniach bogatych mieszczan. Dzięki licznym królewskim koligacjom, ożywionym kontaktom z zagranicą, a także wojnom, średniowieczna kuchnia polska przyswoiła sobie wiele potraw zagranicznych, przystosowując je do polskiego gustu i często zmieniając nie do poznania.

Baker_punishment

Nowości kulinarne średniowiecznej Polski

W nowościach kulinarnych przodowała ówczesna stolica Polski — Kraków, który słynął w Europie z wielkiego bogactwa, wspaniałego zamku królewskiego, bardzo licznych kościołów, pięknych kamienic patrycjatu, sklepów zaopatrzonych w kosztowne i różnorodne towary, znakomitych rzemieślników różnych specjalności — a po założeniu w 1364 r. przez Kazimierza Wielkiego Akademii Krakowskiej, najstarszego, po praskim, uniwersytetu w środkowej Europie, Kraków zasłynął również, zwłaszcza po odnowieniu uczelni w 1400 r. przez królową Jadwigę 1 jWładysława Jagiełłę, jako jeden z najważniejszych europejskich ośrodków nauk i sztuk pięknych.

Za panowania Kazimierza Wielkiego (1333 —1370), ostatniego Piasta na tronie polskim, Kraków wszedł w okres swej największej świetności, jako stolica Polski, kraju, który pod berłem tego mądrego króla stał się państwem znakomicie zorganizowanym, potężnym i wywierającym wpływ na politykę europejską.

W życiu prywatnym, zanotowali to kronikarze, król Kazimierz Wielki był człowiekiem wielkiego uroku. W kronikach znajdujemy też i przygany za liczne poza-małżeńskie miłostki oraz „gorszące” zamiłowanie do uciech stołu. Istotnie, król Kazimierz odznaczał się wielkim temperamentem, jak i wspaniałym apetytem. Lubił też przepych — i dzięki temu, iż skarbiec królewski był dobrze zaopatrzony — mógł sobie na to z czystym sumieniem pozwolić.

Jednym z wielkich wydarzeń średniowiecznego Krakowa był tzw. „zjazd królów i książąt” w roku 1364. Był to w całym tego słowa znaczeniu „zjazd na szczycie”, zasługujący, by o nim opowiedzieć, jako że w finalnym stadium stał się oszałamiającym pokazem polskiej gościnności i nierozłącznie z nią związanej ówczesnej polskiej sztuki kulinarnej.

Zaczęło się to tak: król czeski i cesarz rzymski Karol wyraził się obelżywie o matce króla węgierskiego Ludwika, twierdząc, iż jest „bezwstydna”. Tak ciężka obraza wymagała zadośduczynienia. Ale cesarz się uparł i ani myślał o odwołaniu obelgi. Wówczas król Ludwik zaczął gromadzić wielkie wojska, by zbrojnie pomścić zniewagę. Król polski Kazimierz Wielki, wuj Ludwika, przyrzekł osobiście przybyć na czele swych wojsk, Ludwikowi udało się również uzyskać zapewnienie pomocy zbrojnej od króla Danii – Zygmunta, spokrewnionego z polskim księciem słupskim Bogusławem, zięciem króla Kazimierza. Przestraszony rozwojem i rozmiarami akcji Ludwika, cesarz I zwrócił się o pomoc do elektorów cesarstwa oraz książąt Austrii i Niemiec. Zanosiło się na wielką burzę.

Papież Urban V zaniepokoił się również, bowiem rozpętana wojna mogła przybrać trudne do przewidzenia rozmiary. Starał się więc usilnie pogodzić zwaśnione strony, co zostało uwieńczone powodzeniem.

Cesarz Karol nie tylko odwołał obelgę, ale pragnął zacieśnić przyjazne stosunki pokojowe z niedoszłymi partnerami szczęśliwie unikniętej wojny, poprosił o rękę córki księcia słupskiego, wnuczki Kazimierza Wielkiego i zarazem siostrzenicy króla Ludwika.

13-alimenti,carni_suine,Taccuino_Sanitatis,_Casanatense_4182

Oświadczyny przyjęto „z zadowoleniem”, a na miejsce ślubu wyznaczono stolicę Polski — Kraków. Król Kazimierz zaprosił uroczyście na ten typowo polityczny ślub: króla węgierskiego Ludwika, księcia słupskiego Bogusława, króla Danii Zygmunta, króla Cypru Jana, księcia bawarskiego Ottona, księcia mazowieckiego Siemowita, księcia opolskiego Władysława oraz pozostałych książąt polskich. Wszyscy zaproszeni, z cesarzem Karolem na czele, stawili się w Krakowie w oznaczonym dniu. Dokładny opis uroczystości weselnych zawdzięczamy znakomitemu historykowi polskiemu Janowi Długoszowi, pisze on m. in.:

„Królom wyznaczono specjalne mieszkania i sypialnie na zamku królewskim, przybrane wspaniale purpurą, kobiercami, złotem, szkarłatem i drogimi kamieniami. Pozostałym książętom, panom, i ich służbie przydzielono znakomite gospody zaopatrzone obficie we wszystko, co służy potrzebie i wygodzie”.

Nad całym przebiegiem uroczystości czuwał, na polecenie królewskie, rajca krakowski Wierzynek, uszlachcony przez króla mieszczanin, zarządzający zamkiem i dochodami z dóbr królewskich.

Ten, wypełniając rozkaz króla, okazywał zarówno zaproszonym gościom, jak i tym, co przybyli „z własnej woli” taką hojnośd, że nie tylko podawano wszystkim mnóstwo jedzenia i pokrywano ich wydatki, ale nadto dawano im bez ograniczeo wszystko, co ktoś ż nich zażądał na prywatną potrzebę i użytek. „I — oddajmy znowu głos czcigodnemu przy stole królewskim i miencymskim kanonikowi Długoszowi — żeby ktoś nie mógł się skarżyd na jakiś brak (…) na rynku miasta Krakowa w wielu miejscach król polski Kazimierz kazał ustawid kadzie i beczki niezwykłej wielkości pełne najlepszego wina, a niektóre pełne owsa i polecił je ciągle napełniad. Z nich wszyscy goście i zaproszeni czerpali nie tylko z potrzeby, ale i dla zachcianki”.

Ślub odbył się trzeciego dnia w katedrze na Wawelu. Panna młoda otrzymała olbrzymi jak na owe czasy posag w wysokości iooooo florenów. Po ślubie odbywały się przez wiele dni turnieje rycerskie — a była to na krakowskim dworze królewskim nowośd — i wspaniałe uczty. I znów mówi Długosz: „Król Kazimierz raczył przez cały czas, pragnąc pokazad zamożnośd i dostatek swego królestwa, zaproszonych królów, książąt i panów wyszukanymi potrawami. Nie poprzestając na tym, po każdym daniu, codziennie, posyłał wszystkim królom i gościom drogocenne dary”. Ale i pan rajca miejski Mikołaj Wierzynek, który swój ogromny majątek zawdzięczał łasce królewskiej, uznał, że i on powinien godnie wystąpid. Zaprosił więc na ucztę do swego domu na rynku krakowskim (w którym dziś się mieści sławna krakowska restauracja „U Wierzynka”) pięciu królów, wszystkich książąt, panów i gości. Była to zapewne uczta na koszt miasta, Wierzynek zaś przyjmował dostojnych gości w imieniu rady miejskiej.

Długosz opowiada, iż Wierzynek — „za zgodą monarchów pierwsze miejsce przydzielił swemu królowi, drugie cesarzowi, trzecie królowi węgierskiemu, czwarte królowi Cypru, piąte królowi Danii”. Patrycjusz krakowski przyjął gości „wyszukanymi potrawami, nadto każdemu ofiarowano w czasie uczty wspaniałe dary”. Najwspanialszy otrzymał król Kazimierz, wartośd bowiem prezentu (Długosz nie określa go dokładniej) równała się wartości posagu, jaki otrzymała od dziadka księżniczka słupska Elżbieta. Polityczne cele krakowskiego „zjazdu na szczycie” zostały w pełni osiągnięte, albowiem „królowie i książęta utrwaliwszy między sobą przyjazne stosunki i zawarłszy pod uroczystą przysięgą układ o wieczystym pokoju, po wzajemnej wymianie darów, dziękując serdecznie i chwaląc na wyścigi króla Kazimierza za wyświadczony im zaszczyt i za dary — rozjechali się do swoich królestw, księstw i posiadłości”.

Pokój w Europie został — niestety na krótko — uratowany i papież Urban V nie tai zadowolenia. Długosz kooczy opis zjazdu krakowskiego godnym uwagi zdaniem: „W owym czasie imię króla polskiego Kazimierza było znane i sławne, od tego zaś czasu sława jego rozeszła się wśród wszystkich ludów — i we wszystkich królestwach katolickich i barbarzyoskich lud sławił wspaniałośd jego czynów”.

Krakowski zjazd królów odbił się głośnym echem w całej Europie i na Bliskim Wschodzie. Relacje o krakowskich uroczystościach znajdujemy m. in. w rymowanej kronice Guillaume de Machault (1300—1377)* znakomitego kompozytora i poety francuskiego, wydanej pod tytułem La prise d’Alexandrie ou chroni que du roi sierrę. Długosz nie przesadził w swym opisie, skoro Francuz, bywały na wielu dworach i sam artysta znakomity, napisał te słowa: „A jak zostali ugoszczeni, uczczeni, obsłużeni i podejmowani chlebem, winem, wszelkimi rodzajami pożywienia i napojów, wszelkim ptactwem, rybami i innymi gatunkami mięs — szalony byłby, kto by o to pytał, bo nie powinno się pytad o to, jako że niepodobna tu odpowiedzied, tak zostali wspaniale ugoszczeni”.

.

W staropolskiej kuchni i przy polskim stole
Maria Lemnis
Henryk Vitry
Materiał opublikowany w celach edukacyjnych.

Komentarze