Ogień w słowiańskich domowiskach

Nie popełnimy chyba błędu, twierdząc, że ogień w słowiańskim domostwie palił, a przynajmniej żarzył się, ciągle. Zapewne w związku z sygnalizowanym powyżej kultem ognia pozostawał, wspomniany przez A. Gieysztora, powszechny wśród Słowian zwyczaj stałego utrzymywania żaru w ognisku domowym, przenoszenia go do nowego mieszkania, darowywania go synowi wprowadzającemu się do nowej chaty.

Zwyczaj ten miał też zapewne swój aspekt racjonalny, wynikający z funkcji użytkowych ognia: ogrzewania, oświetlania, suszenia np. zboża, odstraszania dzikich zwierząt, no i oczywiście możliwości przygotowywania strawy. Ta użyteczność, a wręcz niezbędność ognia w codziennym życiu, powodowała bez wątpienia trochę o to, aby w palenisku żar tlił się ciągle, zapewniając możliwość błyskawicznego rozniecenia ognia.

DSC07951

Z naszych eksperymentów wynika, że nie było to ani specjalnie trudne, ani uciążliwe. Poza tym, jak się okaże w toku dalszych wywodów, w procesach przygotowywania pożywienia o wiele bardziej wskazane i praktyczne jest korzystanie z temperatury rozżarzonych węgli drzewnych i gorącego popiołu, w które wstawiane były naczynia, niż z „otwartego” płomienia, który – niewłaściwie rozniecony lub niekontrolowany – mógł spowodować np. pęknięcia glinianych garnków, nie mówiąc już o ryzyku wywołania pożaru, potrafiącego błyskawicznie strawić drewniane domostwa kryte trzcinową lub słomianą strzechą.

Do omówienia pozostaje jeszcze zagadnienie, wydawałoby się, prozaiczne, czyli opał. Nikogo chyba nie zdziwi, że jako paliwo wykorzystywano łatwo dostępne drewno, dostarczone w obfitości przez niemal wszechobecne lasy. Jednak jak sugerują obserwacje etnografów poczynione głównie na terenach południowej Słowiańszczyzny, można przypuszczać, że ogień podsycano też wysuszonym zwierzęcym nawozem, być może specjalnie spreparowanym: wymieszanym z sianem lub słomą. 

Mogło to mieć miejsce np. w czasie ciężkich, śnieżnych zim lub w innych okolicznościach wywołanych anormalnymi warunkami atmosferycznymi, uniemożliwiającymi pozyskanie suchego drewna, choć nam – coraz bardziej przyzwyczajonym do unijnych norm sanitarnych – trudno sobie wyobrazić, aby tego typu „opał” stosowany był w paleniskach kuchennych w czasie przygotowywania pożywienia.

Tu rodzi się pytanie: czy odkrywane przez archeologów paleniska i piece miały przeznaczenie wyłącznie „kuchenne”, czy też były to urządzenia wielofunkcyjne?

.

Opracował Jakub Napoleon Gajdziński

Źródło: Hanna i Paweł Lisowie, „Kuchnia Słowian. O żywności, potrawach i nie tylko…”

Komentarze