Wielka żałość zapanowała w domu kowala kiedy po bezskutecznych oczekiwaniach powrotu chłopca do domu, ostatecznie nabrali przekonania, że Kazik dostał się w moc złego czarownika. Cała rodzina płakała, rodzina i bracia
Po wielu dniach Przemek, nie mogąc już dłużej słuchać lamentów rodziców, postanowił wyruszyć do lasu na poszukiwania brata. Nocą, gdy wszyscy spali, boso wymknął się po cichutku z izby – aby nikogo nie obudzić. Dopiero poza domem, kiedy chciał założyć wyniesione w ręku buty spostrzegł, że po ciemku, przez pomyłkę zabrał jeden but własny a drugi ojca. Nie zrażony tym wypchał ten duży but trawą , włożył i tak poczłapał do lasu. Idąc wołał i nasłuchiwał ale nikt mu nie odpowiadał. Chodził tak cały dzień. Wieczorem gdy słońce chyliło się ku zachodowi, dotarł do tajemniczego zamku.W oknie zobaczył uśmiechniętego człowieczka, przyzywającego go do siebie. Gdy się zbliżył usłyszał:
– Z pewnością jesteś bardzo zmęczony i głodny. Wstąp do mnie na chwilę. Najesz się, napijesz i nieco wypoczniesz. Chłopiec zaraz za nim zasiadł i zaczął jeść. Gdy skończył gospodarz przemówił:
– Chłopcze czy mógłbyś mi pomóc? Stary już jestem i słabe mam nogi, trudno mi wchodzić po schodach. Jesteś młody i tobie chodzenie po nich nie sprawi trudu. Wejdź na najwyższe piętro do małego pokoiku, w którym na okrągłym stole stoi złota szkatułka – przynieś mi ją. Tylko pamiętaj, szkatułki tek otwierać tobie nie wolno!
Przemek raźnie pobiegł na górę,wziął szkatułkę nie oglądając jej, nawet nie czytając napisu, przyniósł ją staremu człowiekowi. Widząc, że sztuczka ze szkatułką mu się nie udała – czarownik zgrzytnął tylko zębami – i natychmiast postanowił chłopca poddać następnej próbie.
– Skoro takiś usłużny – powiedział – idź jeszcze do ogródka. Stoi tam pośrodku jabłoń o prześlicznych czerwonych jabłuszkach. Z tej jabłoni przynieś mi siedem jabłek. Ale pamiętaj możesz zerwać tylko siedem, ani jednego więcej. Przemek szybko odszukał jabłoń o rumianych jabłuszkach, których było na drzewie całe mnóstwo. Zerwawszy siedem, od pozostałej reszty nie mógł oderwać oczu. Tak ładnych i apetycznie wyglądających jabłek nigdy nie widział. Dotykał je, oglądał z bliska, wąchał, a ponieważ był nadto łakomy, nie oparł się pokusie. Zerwał jeszcze jedno jabłko i zjadł. Było smaczne, wprost wyborne. Ledwie przełknął ostatni kęs – z przerażeniem zauważył, że wszystkie pozostałe jabłka zwiędły, pomarszczyły się i straciły swą śliczną barwę. I te na drzewie i te które zerwał dla gospodarza. Z lękiem w sercu podążył do gościnnego gospodarza, a ten zobaczywszy pomarszczone jabłka, powiedział z zadowoleniem:
– Złapałem cię! Jabłka zwiędły, a więc nie usłuchałeś i zerwałeś więcej niż ni kazałem, aby zjeść, łakomczuchu!
I przeniknąwszy go na wskroś złym spojrzeniem syknął:
– Za karę zamienię cię w martwy głaz. I stało się z Przemkiem to samo co z Kazikiem. Skamieniał i znalazł się w sąsiednim pokoju wśród innych kamiennych posągów dzieci.
Straszna rozpacz zapanowała w domu kowala po stracie drugiego syna. Pozostał tylko najmłodszy Miłek, który miał złote serce. Widząc boleść rodziców, cierpiał podwójnie, bo żal mu było ich i braci. Całymi dniami popłakiwał i rozmyślał nad tym ja on taki mały, mógłby uratować braci. Pewnego wieczoru gdy tak rozmyślał, usnął na ławce w ogrodzie. Śniło mu się, że słyszy głos: Idź Miłku do lasu. bracia twoi są w zameczku złego czarownika, w jego mocy. Idź do nich i bądź dzielny a dobrocią twego serca zwyciężysz moc złego czarownika.
Obudziwszy się postanowił następnego dnia, skoro świt wyruszyć do lasu na poszukiwanie braci. Jak postanowił tak postąpił. Cichaczem, wczesnym rankiem udał się do lasu. Szedł szybko, cały czas w jednym kierunku, jakby skądś znał drogę do czarownika. Po wielu godzinach wędrówki Miłek dotarł do tajemniczego zamku. W oknie siedział uśmiechnięty człowieczek i wszystko powtórzyło się tak samo jak poprzednio. Miłek przyniósł szkatułkę i tylko siedem jabłek. Jako dobry posłuszny chłopiec nie zaglądał do szkatułki i nie jadł jabłek.
– Dobry i grzeczny z ciebie chłopiec – powiedział czarownik. Widzę, żę masz na sobie wytarte i połatane ubranie. W nagrodę za wyświadczone mi przysługi dam ci piękną, złocistą szatę. Będziesz w niej wyglądał jak królewicz. Mówiąc to wyjął z szafy śliczny strój. Ale Miłek nie był próżny nie spojrzał nawet na szaty. Tym bardziej, żę nurtowała go stale myśl jak uwolnić swoich braci. Toteż w tym momencie, uznając, żę chwila jest odpowiednia odezwał się w te słowa:
Dzięki ci pani, nie takiej chcę nagrody. Oddaj mi moich braci, którzy są w twojej mocy. Zaskoczony czarownik rzekł ze złością:
– Zgoda chłopcze, oddam ci twoich braci ale sam musisz ich odszukać. Z tymi słowami zaprowadził go do przyległej komnaty, w której stało gęsto obok siebie sto kamiennych posągów dzieci.
– Widzisz te kamienne figury – są wśród nich i twoi bracia. Jeśli ich rozpoznasz zdejmę z nich czar, jeżeli jednak się omylisz – oni nadal tu pozostaną, a z nimi i ty zmieniony także w kamień na zawsze.
Miłek z bijącym sercem zaczął przyglądać się posągom. Z przerażeniem stwierdził, że wszystko ich twarze są do siebie podobne. Jak tu rozpoznać braci? Widząc zakłopotanie Miłka – czarownik tryumfował. Po długiej chwili całkowicie już zrezygnowany Miłek chciał dać za wygraną, lecz nagle przypomniał sobie, że przecież Kazik musiał mieć rozerwaną kurtkę – gdy mu się wyrwał. Przemek natomiast miał z całą pewnością tylko jeden swój but, drugi najpewniej większy ojca. Pełen nadziei i otuchy zaczął oglądać figury na nowo. Nie patrzył już zupełnie na twarze, ale na ubrania i buty. Po chwili krzyknął radośnie:
– Poznałem! To Kazik a tamten to Przemek.
W tym momencie rozległ się ogłuszający grzmot i przerażający ryk czarownika. Kazik i Przemek nagle ożyli. Ożyły też wszystkie inne dzieci w komnacie. Równocześnie czarownik zamienił się w głaz. Widząc to dzieci – z okrzykiem rzuciły się do ucieczki. Ledwo znalazły się w ogrodzie – rozległ się ponownie, lecz o wiele silniejszy huk i cały zamek zamienił się w przeogromny głaz, wewnątrz którego spoczął na zawsze czarownik – zwyciężony przez małego Miłka o szlachetnym i pełnym dobroci sercu.
Feliks Malinowski
Legendy Pałuckie okolic Żnina, Graf-Bog.
Materiał opublikowany w celach edukacyjnych
Jeśli spodobała Ci się ta legenda zapraszamy Cię do naszego działu folkloru, gdzie przeczytasz więcej legend





