Ustrój plemienno-rodowy
Co istotne, autor w swej pracy nie ogranicza się wyłącznie do źródeł pisanych. Porównań z wynikami badań wykopaliskowych (rzadziej językoznawczych) użył jednak w sposób wyważony, który pozwolił uniknąć uczynienia z publikacji szczegółowej analizy interdyscyplinarnej. Za duży plus przyjąć należy również, iż autor nie ulega powszechnej, często nieświadomie współcześnie przyjmowanej, chrześcijańskiej perspektywie. Zachowując daleko posunięty naukowy obiektywizm, opisując działania plemion pogańskich, nie stroni od wyrazistego przedstawiania ich motywów. Wyjaśnia np. powody jakimi kierowali się trwając przy rodzimej, etnicznej wierze i czemu odrzucany Bóg chrześcijański był dla nich równocześnie, obdarzonym szczególną niechęcią, obcym Bogiem niemieckim. Jednocześnie w konkretny, rzeczowy sposób ukazuje, że proces chrystianizacji Słowian bynajmniej nie przebiegał w sposób gładki i bezkonfliktowy, jak niejednokrotnie bezkrytycznie starają się przedstawić niektórzy.
Na uwagę zasługuje również szerzej przedstawione, a przez to też bardziej obiektywnie niż w „Wielkiej wyprawie księcia Racibora”, podejście do kwestii ówczesnych ustrojów sprawowania władzy. I tak pogański ustrój plemienno-rodowy, w głównej mierze oparty u Słowian o demokrację wojenną i system wiecowy, ponownie określony został jako archaiczny i prowadzący do zacofania względem krajów o ustroju feudalnej monarchii. Tym razem jednak autor wyraźnie podkreśla, iż takie rozumienie dotyczy w głównej mierze perspektywy ówczesnej chrystianizowanej Europy, w której Kościół wspierał system feudalny umożliwiający mu niemal wyłączne legitymizowanie władzy, a tym samym realnie zwiększał zakres jego wpływów. W tej sytuacji jakże inaczej mógł być postrzegany pogański, zwalczający wszelkie przejawy chrześcijaństwa, ustrój nie uznający w teorii niepodważalnej, bo „pochodzącej od Boga”, władzy książęcej i królewskiej? Co gorsza rządy pozostawiano nie wyłącznie możnym (co średniowieczni historycy i kronikarze ostatecznie by zaakceptowali) lecz wiecowi, czyli zgromadzeniu wszystkich wolnych wojowników (a zatem, w którym uczestniczyli również „zwykli wieśniacy i prostacy”). Wiece były bowiem odbywanymi co pewien czas spotkaniami wspólnot sąsiedzkich, rodowych lub ogólnoplemiennych, na których omawiano sprawy ważne dla społeczności. W okresie wczesnosłowiańskim pełniły więc funkcję zarówno dzisiejszego parlamentu jak i rządu.
Z naszej, współczesnej perspektywy, nasuwa się jednak proste pytanie – czy demokracja, system który obecnie zdobył na świecie największą popularność, który określa się jako „może nie będący doskonałym, ale od którego nikt dotąd nie wymyślił lepszego”, jest aby na pewno taki znów archaiczny? Czy system uznany w XX i XXI wieku za najbardziej humanitarny i sprawiedliwy świadczy o naszym zacofaniu (tym bardziej względem średniowiecznych monarchii feudalnych), o cofnięciu się do „wczesnego etapu rozwoju społecznego”? Czy może wręcz, przeciwnie – to właśnie trudne czasy wymagały radykalnego, prymitywnego i brutalnego systemu sprawowania władzy w formie monarchii feudalnej, który kazał naszym słowiańskim przodkom na długi czas zarzucić rozwój naturalnej dla nich demokracji?
Dywagować można długo, co nie zmienia faktu, że dla zdecydowanej większości średniowiecznych Połabian, zwłaszcza dla Związku Wieleckiego, wojna z chrześcijaństwem była sztandarowym zadaniem. Z tego względu Niemcom paradoksalnie zależało wręcz na wspieraniu u Słowian tego „archaicznego” i „zacofanego” (w ówczesnym rozumieniu, bo opóźniającego reakcje decyzyjne w ogarniętej ciągłymi konfliktami zbrojnymi Europie) systemu sprawowania władzy. O ile bowiem owe rządy wiecowe przez długi czas stanowiły przykładowo o sile Związku Wieleckiego (w X i pierwszej połowie XI wieku), to ostatecznie przyczyniły się do jego upadku. Z jednej strony tradycjonalistyczna postawa społeczna i trwanie w pogańskiej wierze w istotny sposób określały ich słowiańskie poczucie odrębności językowej i kulturowej a także utrzymywały ich w stanie ciągłej gotowości militarnej, z drugiej strony ciągła walka z niemal wszystkimi, głównie chrześcijańskimi, sąsiadami (zwłaszcza przy równocześnie przeprowadzonych akcjach niemiecko-duńsko-pomorskim), a w konsekwencji idąca za tym izolacja polityczna, ostatecznie doprowadziły do rozpadu związku.
Podobna sytuacja dotyczyła połabskich Serbów. Prowadzona m.in. przez Ludwika Pobożnego polityka osłabiania państw Słowian polegała na popieraniu wiecu plemiennego (przy jednoczesnych próbach sterowania jego decyzjami na własną korzyść) przeciw książętom. Podobnie postępowali późniejsi władcy wschodniofrankijscy i niemieccy, co prowadziło do niszczenia mogącej się ukształtować u Połabian władzy centralnej, a następnie późniejszego, stopniowego zagarnięcia ich terenów. W ogólnym rozrachunku odnieść można wrażenie, że dopóki Połabianie trwali przy swej pogańskiej wierze, dopóty stawiali opór, dopóki stawiali opór, dopóty byli w stanie zachować swoją plemienną tożsamość. Podporządkowani Niemcom zwykle ulegali sprawnie przeprowadzanej germanizacji i jako odrębne plemiona, czy nawet jako Słowianie, szybko znikali z późniejszej areny dziejów.
.

W ogólnym rozrachunku odnieść można wrażenie, że dopóki Połabianie trwali przy swej pogańskiej wierze, dopóty stawiali opór, dopóki stawiali opór, dopóty byli w stanie zachować swoją plemienną tożsamość.
.



