Podobnie jak w przypadku biskupa Wojciecha, Grabski opisuje cesarza jako ascetę, którym w rzeczywistości był. Marzeniem Ottona, było zostać świętym cesarzem, jednoczącym w jednym imperium Rzym i Niemcy (ryc. 37). O jego pobożności nadmienił też Gall: „Również i to uważamy za godne przekazania pamięci, że za jego czasów cesarz Otton Rudy przybył do grobu świętego Wojciecha dla modlitwy i pojednania (…)”.261 Cesarz był wielkim zwolennikiem biskupa Wojciecha, mieli okazję razem zresztą podróżować. Zarówno strona rzymska jak i niemiecka zarzucała Ottonowi zbytnie zaangażowanie w sprawy kościelne, okupione zaniedbaniem spraw państwowych.
O Sigrydzie – Świętosławie – Storradzie wiemy bardzo niewiele. Źródła praktycznie milczą na jej temat. Wiadomym jest, że była córką Mieszka I i żoną Eryka Zwycięskiego, a później Swenda Widłobrodego. Miała synów, którzy po swych ojcach przejmowali królestwa. Tłem całej powieści Władysława Jana Grabskiego, z jej punktem kulminacyjny, czyli bitwą Swoldeńską, jest romans pomiędzy Piastówną a Olafem Tryggvasonem, późniejszym królem Norwegii. Autor opisuje Sigrydę ze wszystkimi jej zaletami, które nie pozwalają jej być szczęśliwą.

Na kartach Sagi o jarlu Broniszu przedstawiona jest jako piękna kobieta, o rudych włosach i zielonych oczach, potrafiąca wykorzystać swoje wdzięki, ale również jako królowa, dumna, znająca się na polityce: „Mężczyźni mrużyli przed nią oczy jak przed słońcem zbyt lśniącym. Dziewczęta wpatrywały się w nią niby w tęcze. Wielbiły jej puszysty włos koloru czystej miedzi i oczy mieniące się zielonością morskich głębin (…) W potrzebie nie znała lęku. Umiała być czuła jak najlepsza matka i zalotna jak beztroskie dziewczę. Nadto znała się na wielkich sprawach rządzenia i nigdy nie przestawał być sobą – władczynią.”.262 Z podobną czcią i pochwałami wypowiada się o niej jeden ze szwedzkich jarlów: „Umie rządzić sobą jak innymi, bo jest władczynią z rodu władców. Umie przewidzieć czyjąś zemstę i wyzyskać za wczasu złe skłonności wroga do ubezpieczenia swych dalszych celów (…) I będę spokojny, póki żywa.”.263 Podobnie jak w przypadku Bolesława Chrobrego, biskupa Wojciecha, tak i Sigryda posiada wielką charyzmę.

Doskonale obrazuje to opis sposobu jej przemowy: „Sigryda przemawiała stojąc na podwyższeniu obok syna, zwrócona twarzą do sali, tak iż mogli dobrze ją widzieć i słyszeć biesiadnicy od niższych stołów. Głosem donośnym wypowiadała słowa tak gorąco, popierając je całą sobą, ruchami, spojrzeniem i tchem, że nie sposób było wątpić w jej szczerość ani wzroku oderwać od mówiącej, tak była piękna.”.264 Poddani ufają jej, wiedzą, że jest oddana Szwecji, którą rządzi po śmierci męża. Potrafi ofiarować swoje szczęście za dobro kraju, dlatego nie poślubiła Olafa Tryggvasona, który chciał połączyć Szwecję i Norwegię małżeństwem z Piastówną.

Bohaterka sagi - Sigryda

Sigryda nazywana była dumną, Źródło: wikipedia

Sigryda nazywana była dumną, po normandzku Storrada, ale pomimo pochodzenia z książęcego rodu, jak również zasiadania najpierw na tronie szwedzkim a później duńskim, była przede wszystkim kobietą (ryc. 38). Posiadała jednak niebywałą zdolność, podobnie zresztą jak jej brat Bolesław, do nie okazywania swoich uczuć. Po bitwie Swoldeńskiej królowa ma olbrzymi żal do Bolesława, Bronisza i Dzika z Chyciny, jej łowczego. Jest zła o to, że nie została uprzedzona o spisku na Olafie Tryggvasonie, który zakłócił pokój na czas zjazdu gnieźnieńskiego, jaki zawiązał się pomiędzy jej bratem, synem królem szwedzkim Olafem, i jej mężem Swendem. Bronisz razem z przyjacielem nie chcieli ranić Sigrydy, ani dopuścić do ewentualnej pomocy ze strony Piastówny jej ukochanemu. Ilustruje to dialog, jaki wywiązał się pomiędzy nią a Broniszem po jego zejściu na ląd z okrętu wojennego: „- Takimi powodami mógł się względem mnie kierować mąż lub brat, lecz nie ty, Broniszu! Czyli raz spiskowałeś ze mną? Nie wiesz, jak umiem milczeć i ile znosić od Tryggvasona? – Właśnie dlatego, że wiem, myślałem, że będzie lepiej… Chwyciła go za rękawicę i ścisnęła kurczowo. Ośmielony tym dopowiedział: – Władcy zmagają się o królestwa, a ja z Dzikiem pragnęliśmy osłonić serce królowej. Źle trafił, gdyż spojrzała na niego chmurnie i prychając wargami rzekła z zawziętością: – Moje serce nie potrzebuje ochrony waszych tarcz. Jest tak twarde, ze gdybym mogła uzbroić nim proce, przebiłoby na wskroś pierś Tryggvasona.”.265
Wzruszający jest też opis żegnania się Sigrydy z Tryggvasonem. Zmarły leży na tarczy w dziwnej, według Storrady niewygodnej pozycji, więc układa go w odpowiedniej pozycji. Emocje wzięły nad nią górę. „Opanowanie i spokój opuściły Sigrydę. Poczuła się obco, niepewnie. Myślała zawsze o cielesnym Olafie. Jego ciało przyszła tu pożegnać, martwemu ciału przebaczyć i okazać serce. Ale dusza?… Czy znała jego duszę? Czy on znał jej duszę? Jakie są dusze królów? (…) W tym, co widzi, już nie ma Olafa. To, co leży u jej stóp całym Olafem. Gdzież on jest? Przecież musi być, musi o niej pamiętać, musi wiedzieć, że przyszła do niego. Musi ją usłyszeć…”.266

Sigryda po opuszczeniu Olafa diametralnie się zmienia, znowu jest opanowana, zawzięta, dumna. Jakby wszystko minęło i nic jej nie obeszło. Taki właśnie obraz, romantycznej duszy królowej, uwięzionej w dumnym i pewnym ciele przedstawia autor Sagi o jarlu Broniszu. Mimo emocji, jakie musiały być w Sigrydzie, nie okazała tego oczom postronnym, wyłącznie przy swojej jedynej miłości, potrafiła być kobietą.
Normańscy bohaterowie powieści są przedstawieni przez Grabskiego zupełnie inaczej. Olaf Tryggvason i Swend Widłobrody to postacie barwne, ale nie potrafiące ujarzmić swoich emocji i uczuć. Na pewno po części można to przypisać wikińskiej naturze wyżej wymienionej dwójki. Ludzie morza byli bardzo popędliwy, odważni, ale w niektórych sytuacjach brakowało chłodnej kalkulacji zysków i strat. Byli przede wszystkim wojownikami i właśnie to zajęcie sprowadzało często zgubę, na władców, którzy nie potrafili być jednocześnie politykami.
Olaf Tryggvason przedstawiany jest w wielu sagach norweskich, jako świetny władca, który położył kamień węgielny pod chrystianizację Norwegii. Według pieśni skaldów był to przystojny, odważny mężczyzna z dusza romantyka (ryc. 39). W bitwie Swoldeńskiej widać jego ślepy i upór i chęć zemsty, która doprowadziła go do klęski.

W Sadze o jarlu Broniszu Tryggvason jest właśnie tak przedstawiony, jako przystojny wiking, o porywczej naturze, bezwzględnie dążący do osiągnięcia swoich zamiarów. „Urodziwy był Olaf był smukły, twarz miał delikatną, członki zwinne, ruchy lekkie. W jego męskim obliczu pociągały szczególnym urokiem wielkie orzechowe oczy, lśniące nad łukami śmiałych brwi. Gdy pięknie wykrojone wargi uśmiechały się, smętne marzycielskie spojrzenie ujmowało serca, lecz gdy usta zwęził grymas złośliwości, w zmrużeniu ozdobionych ciemnymi rzęsami powiek migały złowróżbne złociste blaski.”

Powieść rozpoczyna się przybyciem Bronisza do Jomsborga, gdzie długo czeka na wpuszczenie go do grodu. Z rozmów nawiązanych z jomsvikingami przenikliwy Bronisz już wtedy zaczyna wątpić w szczerość intencji Olafa. Zauważył okręty wojenne, przygotowane przez syna Tryggvy i przewidział cel zgromadzanie tej floty – zdobycie Szwecji, którą trawiło w tym czasie szaleństwo króla Eryka i pojęcie za żonę Sigrydy. Bronisz przekonuje go, by najpierw zdobył koronę Norwegii, a później już jako król stara się o względy siostry Bolesława Chrobrego. Olaf nie odmawia mu racji. Podczas godów królewskich w Uppsali wychodzi jednak na jaw postawa i knowania Tryggvasona, dumnego wikinga, zapatrzonego w siebie i swoją siłę. Postanowił szturmem zdobyć Szwecję, najpierw zjeżdżając na gody królewskie syna Storrady, Olafa, a samemu będąc zaręczonym z Piastówną, chciał wziąć z nią ślub. „Olaf Tryggvason, rozgrzawszy się powtórą czarą, poczuł w sobie przekorę i niedosyt, że Szwedzi poświęcają mu zbyt mało uwagi.”.267 Drażni więc Sigrydę i jej syna, młodego Olafa, jednak konungowie szwedzcy odpowiadają żartem, że sam Tryggvason w wieku króla Szwecji nie był zdolny przewodzić nawet małemu oddziałowi wojowników i żaden władca nie chciał go widzieć, jako męża swojej córki. Wymowna jest reakcja Tryggvasona: „Norweg pokraśniał zły, że tak chytrze odwrócono otrze jego mowy (…) zachłysnął się szyderczym śmiechem.”.268

Tak wyglądał przebieg biesiady, podczas której król Norwegii nie mógł pohamować się od krzyków, władczych zachowań, czy też obrażanie innych królów i jarlów. W końcu przybywa Swend Widłobrody, prosząc Sigrydę o rękę. Królowa Szwecji zgadza się, upokarzając tym samym Tryggvasona i wyprosiła go z sali biesiadnej. Było to przyczyną wszystkich późniejszych wydarzeń, łącznie z bitwą Swoldeńską. Tryggvason wpatrywał się w przyszłą parę z „zimną nienawiścią.”.269

Od tamtej pory Grabski nie opisuje inaczej poczynań Olafa Tryggvasona, jak kierowanie się chęcią zemsty. Znienawidził wszystkich, nawet swojego brata po mieczu Bronisza i brata krwi Dzika. Podczas bitwy morskiej często się śmiał, w jego oczach widziano szaleństwo, krzykiem dodawał sobie animuszu. Podczas ostatecznej potyczki na morzu przeciwko koalicji trzech królestw, miał jeszcze szansę ucieczki, ale nazywa samego siebie Hugsyggr sonr Trygva, w wolnym tłumaczeniu „mający wstręt do ucieczki syn Tryggvy” i pozostał na swoim okręcie, gdzie został zabity.

Podobnie ma się sprawa ze Swendem Widłobrodym, który również był przede wszystkim wikingiem, a dopiero później królem. Jego bogactwa opierały się na piractwie i ciągłym nękaniem Anglików, grabieniem ich ziem, kościołów i klasztorów. Porywczy król – wiking też nie potrafił panować nad swoimi emocjami. Grabski nazywa go nawet „niespokojnym duchem północnych mórz”.270
Sigvaldi ujął Widłobrodego i przetrzymywał w Jomsborgu. Jeniec był atutem jarla, który Sigvaldi miał zamiar wykorzystać, by zdobyć rękę Astrydy, córki Bolesława Chrobrego. Król Danii jednak zachowuje się w niezrozumiały sposób, jakby nie czuł się jeńcem i pokonanym: „W ogóle Swend dziwacznie zachowywał się w niewoli. Klęski, którą poniósł na morzu, jakby w ogóle nie pamiętał. Był zawsze wesoły i pewny siebie (…) Słuchając wywodów Swenda jarl podziwiał go w duchu, że mimo ciężkiego położenia i nieznanego jutra zachowuje się tak śmiało i bezczelnie, jakby był wolnym władcą i stał na czele przynajmniej dwustu wojennych okrętów. Planował, obiecywał, rozporządzał się cudzymi ziemiami, groził królestwom niby możny cesarz.”.271

Taką zuchwałością mógł się poszczycić tylko bardzo odważny i pewny siebie władca. Bronisz, który stale przebywał między wikingami, podczas ich pierwszego spotkania, tak opisał Widłobrodego: „Takim go sobie przedstawiał: pięknego mężczyznę, a bujnego wikinga, który dla władzy i sławy, gdy sięgał po nie z królewskim rozmachem, gotów był diabłu zaprzedać duszę, jednocześnie korząc się przed hojnością Boga. W życiu i boju silny, a nieobliczalny, dla słabszych charakterów, które na kalkulacji i rozsądku opierały swą władzę, stawał się wrogiem nie do pokonania. Wąskie usta zmienne w wyrazie od rubaszności w śmiechu do okrucieństwa w milczeniu (…)”.272
Swenda opisywał też Thietmar, jednak jego relacje nie schlebia królowi Duńczyków: „Ten, że tak rzeknę, nie władca, lecz niszczyciel (…) Ten bezbożny pośród zbożnych żył długo ku swemu i współczesnych utrapieniu (…)”.273 W dalszych słowach kronikarz nazywa synów Swenda i Sigrydy „jaszczurczymi pomiotami”.274 Ta przepełniona negatywnymi uczuciami do Duńczyka relacja, dyktowana była rozbojami, jakimi Swend nękał chrześcijańską Anglię, narzucając jej trybuty i pustosząc kościoły i klasztory. Thietmar nie przebierał w słowach, niemal z furią opisuje jego śmierć króla, uważał, to niemal za cud i zbawienie dla chrześcijańskiego świata (ryc. 40).

Tak bujnie opisywany przez niemieckiego kronikarza władca Danii, zachowywał się zupełnie inaczej na morzu. Po okresie niewoli wyruszył z Broniszem do Szwecji. „Wszakże dopiero gdy wypłynęli z cieśniny, na pełnym morzu poczuł się w swoim żywiole. Nie bacząc na swą godność królewską począł szaleć niczym prostak i młokos. Ryczał pieśni pogańskie, przeskakiwał ławy, wspinał się na maszt, próbował rudła i wioseł.”.275 Późniejsze małżeństwo z Sigrydą też wpłynęło na zmianę jego postępowania: „Swend nie ten sam człowiek. Niewola u Burisleifa i ożenek z Polką odmieniły go z wikinga na prawdziwego króla. Nie wiadomo na jak długo, ale dziś zamiast okrętami zajmuje się budowaniem kościołów.”.276

Ta porywczość i zmienność nastrojów to główne cechy Swenda w powieści. Wielokrotnie Grabski przypisuje mu pychę, butę, pewność siebie. Z jednej strony wesoły, żartujący, skory do zawierania sojuszy, a z drugiej bezwzględny, cyniczny i wyrachowany wiking. Najlepiej świadczy o tym fragment, gdy Thyra, tak jak królowa w Szwecji zakochana w Tryggvasonie, siostra Widłobrodego, nieświadoma jego zwolnienia z niewoli przybywa na królewski dwór. Jest zaskoczona obecnością Swenda, tym bardziej, iż król opowiedział Thyrze o swoich planach małżeńskich z Sigrydą: „Ile miała jadu, włożyła w zdanie, rzucając je za siebie w półobrocie ciała: – Wstyd mi, że Danowie, niby szczeniaki i bezsilne, biegną popatrzeć, jak ciska się ruda suka w Szwecji. Swend grzmotnął pięścią w stół. Thyra śmignęła za próg, ale i tam dosięgło ją gromkie warknięcie brata: – Widzieliśmy tu, jak suka własny ogon gryzie, gdy pies ją odbiegł…”
Saga o jarlu Broniszu opowiada o ludzkich namiętnościach. Można wysnuć tezę, że autor podzielił bohaterów na dwie grupy – w jednej znajdują się takie postacie jak Bolesław Chrobry, biskup Wojciech, Sigryda. Panują nad swoim słowami i czynami, nie dając po sobie poznać swoich prawdziwych myśli. Kieruje nimi kalkulacja i dobro państwa, muszą być twardzi i nieustępliwi. Drugą grupę stanowią Normanowie – Olaf Tryggvason, Swend Widłobrody, wspominani we wcześniejszej części pracy Sigvaldi czy Eryk Zwycięski. Wikingom dużo trudniej było uprawiać politykę, ponieważ w pierwszej kolejności byli wojownikami, kierowali się przede wszystkim wojennym etosem, ważniejsza była walka, by mogli być opisywani w sagach śpiewanych przez skaldów. 275

Krzysztof Marcin Stachura

————————————————————– Źródła ——————————————————————–

245 W. Grabski, Saga o jarlu Broniszu, Katowice 2004, s. 51 – 52.246

Tamże, s. 372.
247 Tamże, s. 20.

248 Tamże, s. 500.
249 J. Strzelczyk, Otton III, Wrocław, 2000, s. 106.
250 Kronika Thietmara, tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, Kraków 2002, s. 78.251 Anonim tzw. Gall, Kronika Polska, przeł. Roman Grodecki, Wrocław 2008, s. 20.
252 W. Grabski, dz. cyt., s. 501.253 Kronika Thietmara, tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, Kraków 2002, s. 84.
254 W. Grabski, dz. cyt., s. 371.
255 Tamże, s. 62.256 Kronika Thietmara, tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, Kraków 2002, s. 70.
257 W. Grabski, dz. cyt., s. 67.
258 Tamże, 176.
259 Tamże, s. 279260 Tamże, s. 487.
261 Anonim tzw. Gall, Kronika Polska, przeł. Roman Grodecki, Wrocław 2008, s. 19.262 Tamże, s. 39.
263 Tamże, s. 173.
264 Tamże, s. 184.265 Tamże, s. 522.
266 Tamże, s. 543.267 Tamże, s. 177.
268 Tamże, s. 178.
269 Tamże, s. 188.
270 Tamże, s. 95.271 Tamże, s. 95 – 96.
272 Tamże, s. 98.
273 Kronika Thietmara, tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, Kraków 2002, s. 196.
274 Tamże, s. 197.275 W. Grabski, dz. cyt., s. 159.
276 Tamże, s. 254.

Komentarze