W jaki sposób nasi przodkowie oddawali cześć swoim zmarłym? O świecie zmarłych niedługo przedstawimy Wam inny i jedynie temu poświęcony artykuł, to warto już tutaj zauważyć, że o ważnej roli tych, którzy odeszli dla dawnych Słowian nie trzeba nikogo przekonywać.

„W rok po śmierci biorą 20 dzbanów miodu […] i udają się z nimi na ten pagórek [tj. na mogiłę]. Zbiera się cała rodzina zmarłego, jedzą tam i piją, a potem oddalają się” ­

Ryje

Uczty odprawiano zarówno po roku jak i po 40 dniach od śmierci.

Powyższy fragment pochodzi z Relacji anonimowej, czyli arabskiego źródła z czwartej ćwierci IX wieku. Spotykamy tu bardzo dobrze znany ze współczesności zwyczaj zbiorowego ucztowania przy okazji śmierci członka rodziny. Owe uczty miały charakter „zaduszny”. To znaczy, że ich celem było nawiązanie więzi ze zmarłymi przodkami, czego nikt nigdy lepiej nie przekazał niż Mickiewicz w Dziadach. Uczty te odbywały się zarówno po upływie 12 miesięcy, jak i 40 dni, po śmierci.

Pijatyki na „strawach”

Zbiorowe ucztowanie miało miejsce również w trakcie trwania ceremonii pogrzebowej. Takie uczty określano mianem „strawy”, co wiemy dzięki zapisom Jordanesa z VI wieku, który opisywał wielkiego wodza i władcę Hunów, straszliwego Attylę. Dopiero od XVI roku zamiast „strawy” zaczęto używać słowa „stypa”, niemniej jednak obie nazwy wyrażają dokładnie to samo, czyli rodzaj uczty dla uczestników ceremonii pogrzebowych bądź wspomnieniowych. Niestety bardzo trudno ustalić co nasi przodkowie w trakcie tych „staw” i „styp” spożywali. Moszyński sugeruje, że w trakcie „strawy” główną rolę odgrywały dania z roślin strączkowych takie jak bób i groch oraz soczewica. Ale co najważniejsze: podczas tych uroczystości raczono się napojami, które dziś, delikatnie mówiąc, określilibyśmy jako „wyskokowe”.

Autorzy przekazów, którzy obserwowali lub choćby słyszeli o tym jak wyglądały nasze rodzime „stypy” za czasów dawnych Słowian są w stosunku do naszych przodków bezlitośni. Wspomniane przeze mnie powyżej „raczenie się” przybierało bardzo często kształt dzikich pijatyk. Dla przykładu: Teofilakt Symokatata w Historii z początku VII wieku napisał, że słowiański wódz Muskios, przystępując do walki z bizantyjskimi wojskami był…

nieprzytomny po pijatyce, bo właśnie w tym czasie wyprawiał uroczystość nagrobną”

Słowianie

Słowianie odznaczali się wielką troską o swoich zmarłych.

W czasach gdy w słowiańskim obrządku pogrzebowym dominowały pochówki ciałopalne, „strawa” odbywała się z reguły przed kremacją zwłok. Potwierdza to choćby Powieść lat minionych. Mimo to wiemy, że czasami urządzano ją nawet wiele dni po pogrzebie. Ciekawostką jest, że wśród Słowian wschodnich „strawie” często towarzyszyła „tryzna”, czyli rodzaj igrzysk w których gry i zapasy o sportowym charakterze przeplatały się ze śmiechem, pieśniami i zabawami. „Cóż, nasi słowiańscy przodkowie najwyraźniej inaczej niż my żegnali się ze swoimi bliskimi, choć w żadnym wypadku nie można posądzić ich o brak szacunku dla majestatu śmierci i dla pamięci o zmarłych. Wręcz przeciwnie – wspomniane wcześniej obrzędy „zaduszne” są tego najlepszym dowodem. Także elementy wyposażenia grobowego pochowanych Słowian potwierdzają troskę najbliższych o losy duszy zmarłego na tamtym świecie” piszą państwo Lisowie w swojej książce „Kuchnia Słowian. Żywność, potrawy i nie tylko…”

Kult zmarłych i kulinaria

Wczesnośredniowieczne kurhany i cmentarze, jak choćby ten z północnego Mazowsza pełne są skorupek jaj (symbolu odradzającego się życia) oraz ofiar z drobiu. Relacja Leona Diakona z 971 roku potwierdza, że Słowianie składali ofiary grobowe w postaci czarnego koguta.  Badania z Paussnitz nad Łabą pokazują, że używano do tego również owiec. Tym co pozostało po „strawach” czy też ucztach „zadusznych” są fragmenty pozostawionych czy potłuczonych w trakcie uczt naczyń ceramicznych. Od kiedy zaprowadzono chrześcijaństwo i obrzędy ciałopalne musiały ustąpić pochówkom szkieletowym, i tak odnajdujemy w grobach gliniane i drewniane naczynia z pokarmami. Obok przedmiotów codziennego użytku czyli narzędzi, broni i ozdób udało się odnaleźć również monety (symbol dostatku, który wkładano do ręki lub ust zmarłego). Wszystkie te dary miały za zadanie stanowić ekwipunek w życiu pozagrobowym.

Przodkowie wracają

Weles

Niestety obrzędy dawnych Słowian zostały wypchnięte przez chrześcijaństwo.

Dawni Słowianie żyli w przekonaniu, że dusze zmarłych mogą w każdej chwili ukazać się żywym w swej materialnej postaci lub jako cień. Stąd oczywiste było przeświadczenie naszych przodków by zapewnić im pożywienie i ciepło. Dlatego główną formą rytuałów w kulcie zmarłych były ogniska i uczty. Bruckner wspomina, że czasami dla dusz zmarłych stawiano nawet specjalne łaźnie a ich podłogi wysypywano popiołem. Liczono w ten sposób, że ślady zdradzą odwiedziny przodków. Pomysł prosty i zarazem genialny! Przygotowywano dla nich również mięso, mleko, masło i jaja.

Bardzo prawdopodbnie, że przodkom wypiekano również różnego rodzaju pieczywo figuralne. Być może obrzędowe ciasta mosty miały służyć duszom zmarłych jako sposób przeprawy z tamtego do naszego świata. Od XV wieku mosty uległy schodom, które miały symbolizować wędrówkę duszy do nieba i niestety nie przetrwały do naszych czasów.

Komentarze