Jak wiadomo, średniowiecznymi wodami Bałtyku rządziły twarde prawa Vikingu. Słowianie i Skandynawowie łączyli piractwo z kupiectwem. Słabiej dozbrojone okręty były łasym kąskiem dla silniej zaopatrzonej załogi, a poza tym przenikanie się szlaków pirackich z handlowymi było powszechnie spotykanym zjawiskiem na wodach europejskich.147

Właściwie okres panowania na Bałtyku można podzielić na dwa etapy hegemonii. Pierwszy z nich, pomiędzy VIII a X wiekiem, to okres dominacji wikingów skandynawskich, dopiero wiek XI i XII to niemal całkowity zanik ich działalności, a rozkwit piractwa Słowian. To właśnie śmiałe wyprawy różnej maści wikingów przyczyniły się nie tylko do rozwoju żeglarstwa, ale i handlu.148 Sojusze handlowe były też więc połączone z sojuszami wojennymi, chociaż nie było to całkowitą regułą.

Exhibition_in_Viking_Ship_Museum,_Oslo_02Dania, Szwecja, Norwegia i Rugia posiadały liczne zatoczki, gdzie z łatwością piraci mogli organizować niespodziewane wypady na mniej ostrożne łodzie (ryc. 18). Trzeba także podkreślić, że wyspiarze mogli poszczycić się olbrzymią jak na tamte czasy flotą, na swych łodziach mogli przewozić nawet do 1500 wojowników.149 Czyniło to z nich jedną z najbardziej liczących się sił na morzu. Położenie i warunki naturalne sprzyjały również handlowi. Na Rugii krzyżowały się morskie szlaki handlowe, to na niej spotykali się średniowieczni kupcy z praktycznie każdego zakątka Morza Bałtyckiego.150

Doprowadziło to do monetaryzacji rynku, wcześniej bowiem, bardzo rozpowszechnionym środkiem płatniczym na płatek lniany.151 Pomimo ciągłych starć z Duńczykami, Słowianie utrzymywali z nimi prężne kontakty handlowe. Również dalsze zakątki Skandynawii, jak Norwegia i Szwecja, często korzystały z wymiany towarów z Rugijczykami.152 Dokładniej, szlaki te biegły z półwyspu Jutlandzkiego do Wolina i Nowogrodu.153 Kraje nadbałtyckie to jeszcze jednak nie koniec historii dalekosiężnej wymiany handlowej, bowiem w osadzie Ralswik odnaleziono arabskie monety i bliskowschodnie naczynia przeznaczone do wymiany handlowej.154 Dzięki dalekosiężnej wymianie, Słowianie szybciej nabywali nowe techniki od swoich północnych sąsiadów, a ponadto potrafili dokonywać drastycznych postępów w wybranych gałęziach gospodarki. Rozmiar ich zasięgu widać też po ogromnej ilości wiadomości o licznych zatokach rugijskich, które wspomina się w sagach.155 O tej ekspansji na morzu decydował jeden bardzo istotny czynnik – liczebność floty. Liczba okrętów i siła obronności grodów były wymierną dla siły handlowej Słowian.156

Mówiąc o morzu, nie sposób pominąć środków lokomocji, jakimi przemieszczali się średniowieczni kupcy – korsarze. Praktycznie każdą łódź można było wykorzystać dwojako – do działań wojennych i do handlu – rybołówstwa, ponieważ w niewielkim stopniu różniły się między sobą. Ciekawym zagadnieniem jest, że zarówno słowiańskie ośrodki pirackie, jak i skandynawskie, posiadały bardzo podobne okręty.157 Słowianie dzielnie konkurowali w niej ze swoimi skandynawskimi sąsiadami, w końcu ich przewyższając. Znacząco natomiast różniły się od okrętów śródziemnomorskich, które śmiało można nazwać wzorami dla późniejszego szkutnictwa.158 Przede wszystkim okręty dotyczące interesującego nas okresu były mniejsze, nie posiadały tak bogatego wyposażenia jak tarany, były smuklejsze i bardziej przypominały większe łodzie, niż okręty bojowe.159 Posiadały bardziej spłaszczone dno, przez co były mniej podatne na wywrócenie, nie miały tak dużego stopnia zanurzenia, co pomagało na wzburzonym morzu.160

Na akwenie bałtyckim można jednak rozróżnić aż trzy typy łodzi wikińskich. Pierwszą z nich stanowiły łodzie wojenne, które mogły pomieścić około 50 wojowników.161 Takie okręty mogły mieć długość aż 23 metrów, a tonaż bez załogi obliczono na około 9 ton.162 Drugim typem są łodzie transportowo – handlowe, które praktycznie nie różniły się od okrętów wojennych. Było to bardzo rozważne posunięcie, ponieważ niejednokrotnie wymiana handlowa łączyła się ze swoistym „zwiadem” obcego terenu.163 Różnicą była większa szerokość i stopień zanurzenia transportowców, dzięki czemu miały one również większy tonaż, posiadały też maszt z żaglem. Ostatnim typem łodzi są proste czółna rybackie, ryte z pni drzew posiadający w swoim wyposażeniu kil.164 Wszystkie łodzie i okręty wykonywane były z drewna, przy czym najlepszym do tego gatunkiem był dąb, do poszczególnych elementów jak maszt, pokład i wiosła służyła najczęściej sosna.165 Musiało ich być bardzo wiele, co też pokazują znaleziska, bowiem rybołówstwo było jednym z ważniejszych sposobów utrzymania się.

Dość nietypowym typem okrętów są tak zwane okręty nagrobne, najbardziej znane są te norweskie z Osebergu, Gokstad i Vestfold (ryc. 19).166 Były to bez wątpienia okręty wojenne, ponieważ jarlom i znaczniejszym rodom przysługiwały do mogiły statki. Poza tym świadczy o tym sama budowa tych okrętów – burty budowane z listew na zakładkę (poszycie klinkierowe), ostro zwieńczenie kadłubu z rufy oraz dziobu.167
Okręty podróżnicze służyły do zwiadu, ale również pełniły funkcję okrętów królewskich. Posiadały niską burtę, były bardzo długie i jak na owe czasy bardzo eleganckie.168 Wiele z nich miały klapy, do zamknięcia otworów na wiosła, maszt, który można było położyć i w razie potrzeby postawić oraz listwę tarczową, niezbędną w czasie ataku nieprzyjaciela.169

Ciekawą wersją szyku bojowego wikingów jest przedstawiona w powieści Władysława Jana Grabskiego: „Sto sześćdziesiąt muskularnych ramion ciągnęło czterdzieści par wioseł Long Orma. W szyku bojowym po każdym jego boku sunęło po pięć podobnych mu wężów. Za nimi trzy dwudziestki pod wodzą znakomitych jarlów(…)”.170

Tak właśnie wyglądały z reguły morskie bitwy – największy okręt osłaniało z dwóch stron parę mniejszych, wszystkie były ustawione w jednej linii na wzór antycznej falangi. Warto zaznaczyć, że najważniejsze łodzie czy też okręty, podobnie zresztą jak miecze, nosiły imiona. Long Orm to w wolnym tłumaczeniu długi wąż. Jest to analogia do Jormungardu, zwanym inaczej Midgardsormem, mitycznym wężem, który oplatał swoim ciałem cały świat, zjadając własny ogon. Mityczna bestia podczas Raganrok’u, czyli według mitologii skandynawskiej, końca świata, miała walczyć z Thorem, który pokonał olbrzymiego gada, przypłacając to jednak własnym życiem.

.

Krzysztof Marcin Stachura

——————— Źródła ——————

147 Tamże, s. 96.
148 Z. Vana, Świat dawnych Słowian, tłum. Antoni Kroh, Warszawa 1985, s. 101.
149 J. Osięgłowski, dz. cyt. ,s. 109.
150 Tamże, s. 257.
151 L. Leciejewicz, Słowianie Zachodni. Z dziejów tworzenia się średniowiecznej Europy, Wrocław 1989, s. 247.
152 J. Osięgłowski, dz. cyt., 271.
153 K. Bobowski, Dokumenty, kancelarie i ośrodki skrybcyjne na obszarze Księstwa Rugijskiego, Zielona Góra 2008, s. 21.
154 J. Osięgłowski, dz. cyt., s. 271.
155 G. Labuda, Źródła skandynawskie i anglosaskie do dziejów Słowiańszczyzny, Warszawa 1961, s. 224.
156 W. Kowalenko, Dalsze badania nad słowiańskimi portami na Bałtyku, „Przegląd Zachodni”, t. 1 – 2, 1955, s. 166.
157 Z. Vana, dz. cyt., s. 108.
158 E. Kosiarz, Wojny na Bałtyku X – XIX w., Gdańsk 1978, s. 30.
159 Tamże, s. 30.
160 Z. Vana, dz. cyt., s. 108.
161 Tamże, s. 108-109.
162 P. G. Foote, D. M. Wilson, Wikingowie, przeł. W. Niepokólczycki, Warszawa 1975, s. 237.
163 W. Hensel, dz. cyt., s. 428.
164 Tamże, s. 109.
165 P.G. Foote P.G., Wilson D.M., dz. cyt., s. 238.
166 E. Roesdahl, dz. cyt., s. 78
167 Tamże, s. 78.
168 Tamże, s. 81.
169 Tamże, s. 82.
170 W. Grabski, dz. cyt. ,s. 518

Komentarze