W powieści Grabskiego zjazd, nazywany też „synodem gnieźnieńskim” jest swego rodzaju grą polityczną Bolesława Chrobrego. Książę wydaje rozkaz Broniszowi, odpowiedzialnym za politykę bałtycką, aby zajął się zaproszeniem gości na przybycie cesarza w Gnieźnie.

Bronisz obiecuje zgodnie z wolą Chrobrego jomsvikingom przyjaźń i pomoc w ich wyprawach, kapłanom z Arkony przymierze na zasadach przyjaźni, królowi Szwecji wsparcie w utrzymaniu tronu, a Swendowi Widobrodemu i Sigrydzie – Świętsoławie sojusz wojenno – gospodarczy. Z lektury można wywnioskować, że to właśnie wybór gości był najbardziej istotny dla całego zjazdu. Ten kompozyt sojuszników Bolesława miał na celu wywarcia wrażenia na cesarzu. Władca rodzącego się państwa polskiego, mógł w ten sposób zaimponować imperatorowi, jako silny, zdecydowany książę, który ma oparcie nie tylko w chrześcijańskiej Europie, ale również wśród pogańskich przywódców. 

zjazd gnieźnieński

Pod względem historycznym zjazd gnieźnieński był jednym z najważniejszych wydarzeń w średniowiecznych dziejach Polski.

Pod względem historycznym zjazd gnieźnieński był jednym z najważniejszych wydarzeń w średniowiecznych dziejach Polski. Przede wszystkim, jak zauważył Tadeusz Wasilewski, zjazd gnieźnieński miał na celu swoiste wywyższenie podległego mu księcia do rodziny politycznej.234 Wydaje się oczywista analogia do chrztu Mieszka i jego państwa w 966 roku – Chrobry po trzydziestu czterech latach dubluje osiągnięcia ojca – cesarz a z nim cały chrześcijański świat uznaje władcę państwa polskiego jako równego zachodnim królom. Istotnym dla poparcia tej tezy jest dialog, jaki wywiązał się pomiędzy cesarzem rzymskim a księciem polskim podczas biesiady gnieźnieńskiej, kiedy niemiecki biskup, rozdrażniony komplementami Ottona III kierowanymi do Bolesława Chrobrego wzniósł okrzyk: „Niech żyje książę Bolesław! (…) Otton spochmurniał (…) – Jak ciebie nazywają swoi? – Tak, jak chcę. – A chcesz? – Czyż nie jestem królem? Czyż nie był nim tutaj mój ojciec i pradziady?”.235 Mogłoby się wydawać, że polskim księciem kierowała pycha. Nic bardziej mylnego. Potwierdzają to zarówno relacje Thietmara jak i Galla. Niemiecki kronikarz twierdził, że: „Trudno uwierzyć i opowiedzieć, z jaką wspaniałością przyjmował wówczas Bolesław cesarza”.236 Gall również był pełen podziwu dla przepychu przyjęcia cesarza w Gnieźnie: „Bolesław przyjął go tak zaszczytnie i okazale, jak wypadało przyjąć króla, cesarza rzymskiego i dostojnego gościa.”.237

Kwestie spotkania cesarza Ottona i księcia można rozważać w dwojaki sposób. Pierwszy z punktu widzenia Ottona, którego nadrzędnym celem było złożenie hołdu świętemu Wojciechowi.W jego męczeńskiej śmierci cesarz upatrywał widomy znak dla swojej koncepcji renowacji imperium rzymskiego.238 Autor Sagi o jarlu Broniszu zjazd gnieźnieński przedstawia jednak jako manewr polityczny Bolesława Chrobrego. To wydarzenie było w istocie realizacją zamierzonych wcześniej celów Chrobrego, a więc potwierdzenie przyjaźni z cesarzem, ustanowieniem arcybiskupstwa w Gnieźnie z przyległymi biskupstwami i odizolowanie się od wpływów diecezji magdebusrksiej.239 Suwerenność w sprawach kościelnych była nadrzędna. najprawdopodobniej sam Bolesław nie przypuszczał, że cesarz założy mu na głowę swój cesarski diadem i podaruje mu włócznię świętego Maurycego. Na kartach swojej kroniki odnotowuje to Gall: „A zdjąwszy z głowy swej diadem cesarski, włożył go na głowę Bolesława na zadatek przymierza i przyjaźni, i za chorągiew tryumfalną dał mu w darze gwóźdź z Krzyża Pańskiego wraz z włócznią świętego Maurycego (…)”.240 Ten fragment wykorzystał Grabski: „My, cesarz rzymski, dziedzic i król Niemiec, działając w intencji zmazania win naszych przodków i potwierdzenia uczciwych przekonań – zwrócił się do Bolesława – uznajemy w tobie równego nam na swojej ziemi władcę Slavonii. Na dowód tego uznania, nie rozporządzając dziś królewską koroną papieży, dajemy ci najwyższy znak naszej królewskiej władzy: tę oto włócznię świętego Maurycego z gwoździem Krzyż Świętego, największy skarb Germanii! (…) Na świadectwo zaś, iżeś jest bratem naszym i kooperatorem cesarstwa rzymskiego, ze masz z innymi książętami równe prawo wybierać i być wybieranym choćby na cesarza po mnie, noś oto przy nas tę cesarską koronę!”.241


Taki obrót spraw nie mógł się spodobać obecnym na zjeździe możnym z Niemiec. Zacieśniając stosunki polsko – niemieckie Chrobry umocnił swoją pozycję nie tylko jako przyjaciel Ottona, ale również jako współbudowniczy cesarstwa rzymskiego. Diadem był symbolem zaproszenia Piasta w poczet europejskich królów. Dużo wymowniejsza jest symbolika włóczni. Sama relikwia była niesamowicie szczodrym darem, ale oręż przekazywany polskiemu księciu oznaczał przyjaźń i sojusz militarny. Niweczyło to nadzieje margrafów i książąt zza Odry o ubiegania się o zdobycze terytorialne Chrobrego. Cesarz dał w ten sposób polskiemu księciu dostęp do elity średniowiecznego, europejskiego świata, ale również umocnił jego pozycję w walce o koronę królewską. Doceniano siłę państwa Bolesława Chrobrego, ale akceptacja i potwierdzenie przez cesarza sojuszu z Polską niosła za sobą wymierne skutki – spory z zachodem nie były już jednostronne – Piast na równo z niemieckimi książętami miał prawo ubiegać się o swoje prawa.
Podniesienie rangi Bolesława Chrobrego wpłynęło na jeszcze jedną istotną kwestię. Książę, jako równy królom, został zwolniony przez cesarza z płacenia trybutu. Nastąpiła swojego rodzaju zmiana roli Chrobrego – przejście z roli lennika do suwerennego władcy. Potwierdza to ustanowienie arcybiskupstwa w Gnieźnie z podległymi mu biskupstwami w Kołobrzegu, Wrocławiu i Krakowie. Rozwój organizacji kościelnej w Polsce czynił z Państwa Piastów w pełni niezależny organizm. Książę Bolesław mógł sam wybierać biskupów, a to dawało mu możliwość kierowaniem władzą kościelną. Był to z pewnością ewenement, od tej pory Polska staje się zupełnie suwerenna, a niemieckie wpływy nie odgrywały już prawie żadnej roli. Wywołało to falę niezadowolenia, co odnotowuje też Grabski opisując reakcję biskupów i możnych niemieckich: „Jedynym echem wiekopomnego czynu był stłumiony okrzyk kanclerza Heriberta: – To szaleństwo! Arcybiskup magdeburski Gizyler w rozpaczliwym milczeniu targał siwe włosy. Kardynał Robert pocierał w zamyśleniu nos.”.242


Thietmar, zazwyczaj życzliwie relacjonujący postępowania Ottona napisał: „Niechaj Bóg wybaczy Ottonowi III, że czyniąc trybutariusza panem, wyniósł go tak wysoko, że ten, zapomniawszy o tym, jak postępował jego rodzic, ośmielił się wciągnąć pomału w poddaństwo wyżej od niego stojących i nęcąc ich czczą przynętą znikomych pieniędzy doprowadzić ich do niewoli i utraty wolności.”.243 Trudno nie doszukiwać się w tych słowach podtekstu do decyzji Ottona. Chrobrego postrzega w tym fragmencie jako przebiegłego władcę, który swoim sprytem spowodował zwolnienie z trybutu. Według Thietmara książę Bolesław wyszedł przed szereg, sam ustanawiając warunki dalszej współpracy z cesarstwem.244 Nie można zaprzeczyć, że Bolesław Chrobry i Otton III już wcześniej ustalili wzajemne oczekiwania względem zjazdu gnieźnieńskiego. Śmierć biskupa Wojciecha spowodowała przybycie pielgrzymki samego cesarza do Gniezna, któremu zresztą miał towarzyszyć papież, ale tłumacząc się przymusem pozostania w Rzymie, odmówił zaproszenie. To naszpikowane władcami różnych marchii, państw, biskupstw było w istocie spotkaniem politycznym, na którym urządzano nową strefę wpływów w chrześcijańskiej Europie.

.

Krzysztof Marcin Stachura

—————————————————————– Źródła ——————————————————————–

231 K. Pieradzka, Walki Słowian na Bałtyku w X- XII wieku, Warszawa 1953, s. 80.
232 Tamże, s. 80.
233 Tamże, s. 81.234 T. Wasilewski, Bizantyńska symbolika zjazdu gnieźnieńskiego i jej prawno – polityczna wymowa, [w:] Przegląd historyczny, t. 57, 1968, s. 8.235 W. Grabski, Saga o jarlu Broniszu, Katowice 2004, s. 501.
236 Kronika Thietmara, tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, Kraków 2002, s. 78.
237 Anonim, tzw. Gall, dz. cyt., s. 19.
238 J. Strzelczyk, Otton III, Wrocław 2000, s. 24.239 J. Dudek, Przybycie cesarza Ottona III do Gniezna w marcu 1000 r. jako cesarski adventus? Ze studiów nad genezą i przebiegiem zjazdu gnieźnieńskiego, [w:] Studia historyczne nad polityką, gospodarką i kulturą, pod. red. B. Halczaka, Zielona Góra 2002, s. 25.
240 Anonim, tzw. Gall, dz. cyt., s. 20.
241 W. Grabski, dz. cyt., s. 507.

242 W. Grabski, dz. cyt., s. 507.

243 Kronika Thietmara, tłum. Marian Zygmunt Jedlicki, Kraków 2002, s. 219.

244 J. Strzelczyk, Otton III, Wrocław 2000, s. 124.

Komentarze