Na Trzeciej Scenie Teatru Nowego w Poznaniu trwają właśnie próby do kolejnego przedstawienia mieszkańców Ośrodka w Szczepankowie zatytułowanego „Nibylandia”. Spektakl będzie opowiadał o ich „wypadnięciu z wózka”, czyli poza ramy społeczeństwa i potrzebie powrotu na jego łono. Ja jednak postanowiłam porozmawiać z reżyserką- Dorotą Abbe o spektaklu „Powrót Wikingów” i o tym kim są bezdomni, jakie mają marzenia i jak można im pomóc. 

.

1538846_1492315627675501_6510278066227565068_n

fot. Maciej Krajewski

Dlaczego Bezdomni grają w teatrze? Bo Powrót Wikingów to chyba nie jedyny spektakl, który został zrealizowany z ich udziałem.

Przed Powrotem Wikingów istniała w Ośrodku grupa teatralna, kilka lat temu. Nie znam jej losów.  Z tego co wiem, kiedyś przychodziła do nich pani Krystyna Feldman. Ale co robili, jak długo to trwało, nie wiem. W przypadku Powrotu Wikingów chęć zrobienia spektaklu zrodził się z potrzeby zareagowania na sytuację, jaka miała miejsce w Poznaniu (i niestety ma do dziś) w związku z powstaniem w tym mieście ogrzewalni dla bezdomnych. Zostały na nią  przeznaczone pieniądze z budżetu obywatelskiego, a potem ci sami obywatele, którzy głosowali na ten projekt, zaczęli protestować przeciwko lokalizacji, w jakiej miała ona się znaleźć. Grupa osób mieszkających we ośrodku w Szczepankowie i Zuzanna  Fichtner, pracownik socjalny ośrodka postanowili coś z tym zrobić. Tak zrodził się pomysł na zrobienie spektaklu.

.

Jak to się stało, że Panowie, bo chyba Pań żadnych nie ma, przystąpili do tego projektu?

Pań nie ma tylko z tego względu, że jest to ośrodek dla mężczyzn. Na początku chcieliśmy znaleźć jakieś panie do współpracy, jednak okazało się to trudne z przyczyn organizacyjnych. Pomysł był panów, więc podeszli do niego z entuzjazmem i od początku byli otwarci na wszelkie moje propozycje.

.

Jakie były początki Grupy Teatralnej Wikingowie? 

Na początku było dziewięciu panów. Skład grupy zmieniał się, kilku wróciło do picia i musiało opuścić  ośrodek i grupę. Została solidna ekipa, która trzyma się do dziś. Z wyjątkiem ś.p. Pana Stasia, który zmarł latem na zawał. Ale teatr zmienił jego życie, przede wszystkim pomógł odzyskać kontakt z rodziną, co było dla niego niezwykle ważne. Pozostali panowie zostali dlatego, że czują sens tego, co robią. Przed premierą Wikingów mówili,  że pierwszy raz dają coś od siebie innym i że to jest dla nich najważniejsze. Odzyskali wiarę w soje możliwości, marzenia, wiarę, że coś mogą jeszcze zrobić ze swoim życiem.  Dwóch z nich opuściło ośrodek i usamodzielnili  się. Pozostali podejmują prace zarobkowe i są na dobrej drodze do wyjścia na prostą.

.

Jak wyglądają próby do spektaklu, kto napisał scenariusz kto zajmuje się scenografią?

10610892_1510729539167443_914037128896777933_n

fot. Agnieszka Rydelek

Pierwszy spektakl, Powrót Wikingów, napisała Zuzanna Fichtner, pracownik socjalny  z ośrodka. Ja go wyreżyserowałam. Scenografią było kilka kartonów. I to wystarczyło. W kolejnym spektaklu, Nibylandia, próbujemy stworzyć coś bardziej złożonego. Projekt scenografii wymyśliła Ola Knedler, projektantka wnętrz, inspirując się pomysłami naszych aktorów. To ma być ich przestrzeń i dlatego ważne jest, żeby mieli zasadniczy wpływ na to, jak będzie ona wyglądać. Oni sami również tę scenografię własnoręcznie budują. Scenariusz jest mojego pomysłu. Napisałam go na podstawi długich rozmów z panami.  Pomógł mi w tym Szymon Adamczak, młody dramaturg, który również w tych rozmowach uczestniczył. Raz w tygodniu w Teatrze Nowym odbywają się próby, raz w tygodniu w Zakładzie na ul. Wawrzyniaka – warsztaty scenograficzne. Przestrzeń ta spadła nam z nieba właśnie, kiedy zorientowaliśmy się, że w teatrze ani w Ośrodku nie ma miejsca, gdzie można by się zająć budową scenografii.  Ludzie z Zakładu znaleźli naszą grupę (Grupa Teatralna Wikingowie) na Facebooku i zaproponowali bezinteresowną pomoc. Ten projekt jest otoczony dobrą energią i życzliwością, która płynie do nas  z różnych stron.

.

Skąd i gdzie wracają Wikingowie? Czy są tak samo silni jak skandynawscy wojownicy?

Bezdomni sami siebie nazywają Wikingami, którzy przypływają i odpływają ze schronisk, ośrodków. Mają wielką wolę przetrwania, ale często są bezsilni wobec swoich nałogów, obojętności ludzkiej,  braku perspektyw.

.

Ja takich ludzi nazywam niewidzialnymi. Może określenie to padło w jakiejś reklamie społecznej. Na deskach teatru widzowie muszą na nich patrzeć, nie odwrócą już wzroku. Co to za ludzie, gdzie żyją, kim są?

10391384_1492315821008815_186525526017559060_n

fot. Maciej Krajewski

Wśród bezdomnych jest cała galeria różnych typów ludzkich, różnych charakterów, rożnych historii ludzkich. Te kilka osób, które znalazły się w grupie teatralnej również trudno byłoby wrzucić do jednego worka. Przede wszystkim nie są to bezdomni żyjący na ulicach, tylko w Ośrodku dla Bezdomnych, gdzie panują określone zasady, gdzie trzeba być trzeźwym, gdzie trzeba wykonywać pewne prace, często niełatwe, choćby opiekować się innymi mieszkańcami, będącymi w dużo gorszej formie od nich. Większość z panów, z którymi pracuję, nawet nie mieszkało na ulicy. Tylko jeden z nich poznał takie życie, spędził na ulicy 15 lat. Jeden został eksmitowany z mieszkania po podniesieniu czynszu przez nowego właściciela, jeden trafił do ośrodka po pobycie w zakładzie karnym, po którym nie miał dokąd wrócić, jeden po rozwodzie i konflikcie z rodziną, historia jednego to „typowa” historia alkoholika, który przyznaje, że alkohol zniszczył jego życie, jeden to przypadek ogromnej osobistej  tragedii, która zaprowadziła go do ośrodka, ale  z której się otrząsnął, opuścił już ośrodek i wraca do życia sprzed okresu bezdomności. W tej chwili dwóch  panów z grupy mieszka poza ośrodkiem, w zasadzie wszyscy podejmują prace zarobkowe, kolejny wyprowadza się i bierze ślub . Właśnie pisząc te słowa, dostałam od niego mmsa z jego zdjęciem w garniturze i pytaniem, czy dobrze wygląda do ślubu.

.

Czy nie wkurza Was to, że w Polsce w taki sposób trzeba walczyć o coś ważnego w tym przypadku o noclegownię dla bezdomnych?

No tak, poznaniacy zaprotestowali. Oczywiście, że jest to frustrujące, zwłaszcza że sytuacja z noclegownią nie jest ciągle uregulowana. Przygotowujemy teraz petycję, odwrotną do tej, którą wystosowali mieszkańcy rewiru, w którym noclegownia miała powstać, z prośbą o jej utworzenie. Chcemy dawać ją do podpisania widzom wychodzącym z Powrotu Wikingów i umieścić na naszym fanpage’u Grupa Teatralna Wikingowie. Przynajmniej tyle możemy zrobić.

.

W materiale telewizyjnym o Wikingach wypowiada się kobieta, która mówi, że nikt nie chce takich osób w sąsiedztwie, bo to ‘margines społeczny’. Skąd takie stereotypy, przecież każdy z nas, ja i Pani możemy w każdej chwili znaleźć się na ulicy!

Problem w tym, że spora część ludzi wychodzi z założenia, że osoby bezdomne znalazły się na ulicy „na własne życzenie”, że to jest ich wybór. Że wolą chlać niż pracować itp.  Oczywiście, alkoholizm jest bardzo często związany z bezdomnością, tylko trudno powiedzieć, co tu jest przyczyną a co skutkiem. Poza tym jest to sprawa dużo bardziej złożona. W każdym razie nie znam nikogo, kto znalazłby się na ulicy z wyboru. Stereotypy biorą się z tego, co widzimy na co dzień, a czego nie znamy bliżej. Każdy z nas zna takie sytuacje, kiedy np. jedziemy w tramwaju, wchodzi do niego bezdomny i wszyscy, łącznie z nami, się odsuwają, bo nie są w stanie wytrzymać unoszącego się wokół niego odoru. Albo kiedy idziemy z dzieckiem ulicą i natykamy się na zataczającego się, brudnego człowieka, rzucającego przekleństwa i nie wiemy, czego można się po nim spodziewać, czy nas nie zaatakuje, czy nie zrobi krzywdy naszemu dziecku. To jest naturalne, że boimy się takich sytuacji,  że nie są one przyjemne.  Ludzie nie kojarzą jednak ze sobą faktów, że powstanie ogrzewalni ma służyć właśnie temu, żeby, mówiąc skrótowo, takim sytuacjom zapobiegać, żeby osoby bezdomne miały gdzie się umyć, załatwić, najeść, otrzymać doraźną pomoc, nocleg i poradę, informację, co dalej, co mogą zrobić, dokąd pójść.  Ośrodki dla bezdomnych znajdują się daleko za miastem, nie jest wcale łatwo do nich dotrzeć. Dlatego potrzebne jest takie miejsce w sercu miasta, gdzie osób bezdomnych jest najwięcej. Jeden z członków mojej grupy, ten, który najkrócej był bezdomny i którego bezdomność zaskoczyła w momencie totalnego kryzysu psychicznego, kiedy znalazł się na ulicy, nie miał pojęcia dokąd może się udać, nie wiedział że jest coś takiego jak ośrodki dla bezdomnych. Trafił do sióstr, które też nic na ten temat nie wiedziały. Trwało kilka dni, zanim  dowiedział się o istnieniu Ośrodka w Szczepankowie. Te kilka dni dla osoby, która nagle znalazła się na ulicy i nie jest na to w żaden sposób przygotowana, mogą przesądzić o jego dalszym życiu.

.

Spektakl, kurtyna opada i co dalej? Gdzie mieszkają uczestnicy projektu, co robią na co dzień?

Czterech panów mieszka w Ośrodku w Szczepankowie, z tymże jeden z nich za miesiąc żeni się i wyprowadza. Dwóch pozostałych mieszka poza ośrodkiem, wynajmują pokoje. Ci, którzy mieszkają w Ośrodku, mają tam swoich podopiecznych. Podejmują również dorywcze prace, głównie remontowe, budowlane, ale też jako stróże, dozorcy.  Jeden jest stolarzem i przy okazji budowania scenografii do Nibylandii dostał propozycję przeprowadzenia warsztatów dla osób wykonujących różne prace w Zakładzie. Jeden, który z powodów zdrowotnych, nie może pracować, ma liczne hobby. Jest utalentowany plastycznie, maluje, rzeźbi i majsterkuje. Jeden z panów, który wyprowadził się z ośrodka, jest sportowcem i powoli wraca do zawodu.

.

Czego najbardziej potrzebują oprócz oczywiście dachu nad głową, jak można im pomóc?

156053_1495931317313932_7523719136187077026_n

fot. Renata Krzyżaniak

Jeśli chodzi  o osoby biorące udział w projekcie, najpilniejszą potrzebą jest w miarę stała i przyzwoicie płatna praca, która umożliwiłaby usamodzielnienie się. Na razie chcemy ich wynagrodzić finansowo za pracę przy Nibylandii. Można nas wspomóc, wpłacając dowolną kwotę na stronie. Zbieramy również elementy potrzebne do budowy scenografii. Są to:  lampki choinkowe, puszki z resztkami farb, kapsle, klasery w twardych oprawach, zawiasy, profile metalowe, kółka obrotowe, pióra, latarki, kosz do gry w koszykówkę, sieć rybacka,  kartonowe tuby/rulony, metalowe łańcuchy, wiadro, płyta pilśniowa lub wiórowa o wymiarach min. 180×60, hak, lampki nocne, latarnie, worki parciane, sznury i farby do twarzy. W sprawie materiałów prosimy o kontakt pod numer telefonu: 500 097 374. Jeśli chodzi o Ośrodek w Szczepankowie, artykułami pierwszej potrzeby są bandaże, materiały opatrunkowe i środki przeciwbólowe. Można przywozić je do Szczepankowa (Ul. Michałowo 68), wysłać pocztą albo przynieść do Biura Obsługi Widowni w Teatrze Nowym. Można śledzić naszą grupę na Facebooku, będziemy tam informować o możliwości podpisania petycji w  sprawie ogrzewalni oraz innych bieżących potrzebach grupy i Ośrodka. Jeśli chodzi o osoby bezdomne żyjące na ulicach, przede wszystkim, nie być obojętnym. Reagować na akty przemocy wobec nich, nie przechodzić obojętnie obok osoby śpiącej na mrozie, sprawdzić adresy i telefony w swoim mieście, pod którymi można pomóc osobom bezdomnym.

.

Gdzie i kiedy będzie można obejrzeć Powrót Wikingów?

Zapraszamy  7 i 8 listopada o godz. 18 na Trzecią Scenę Teatru Nowego w Poznaniu. Wejściówki, w cenie 10 zł, można kupować lub rezerwować w kasie Teatru Nowego. Zapraszamy również na kolejny spektakl Grupy pt. Nibylandia, który odbędzie 12 i 13 grudnia w Teatrze Nowym w Poznaniu. 

Rozmawiała Katarzyna Zarówna

 

Komentarze