Media społecznościowe stają się dla nas codziennością. Ich wszechobecność i szeroki sposób wykorzystania odbija się echem niemal we wszystkich dziedzinach naszego życia. Powoli stajemy się społecznością, która nie jest w stanie wyobrazić sobie funkcjonowania bez dostępu do portali społecznościowych. Za ich pośrednictwem utrzymujemy coraz więcej relacji z innymi ludźmi.

Nikogo już nie zaskakuje fakt, że spory odsetek małżeństw zostaje zawierany między osobami, które poznały się w Internecie. Niewiele osób zadaje sobie trud osobistego zapraszania przyjaciół i rodziny na imprezy okolicznościowe i wybierając w zamian za to pośrednictwo np. Facebooka. Nasze, coraz bardziej mobilne, społeczeństwo, rozsiane po wszystkich kontynentach, utrzymuje stały kontakt z przyjaciółmi z dzieciństwa właśnie za pomocą sieci. Oczywiście coraz bardziej zdajemy sobie także sprawę z zagrożeń czyhających na portalach społecznościowych. Rodzicie ostrzegają dzieci przed pedofilami, którzy zyskują coraz łatwiejszy i bezpieczniejszy dostęp do swoich ofiar. Nasze dane osobowe nigdy nie były też tak ogólnodostępne, co może stanowić raj dla wielu cyberprzestępców. Nastolatki stają się ofiarami nękania i przemocy, na którą wciąż brakuje odpowiednich prawnych restrykcji. W końcu, coraz częściej słyszy się o seryjnych mordercach, którzy na łowy wyruszają w wirtualny świat, jednak swoje ofiary zabijają już całkiem realnie. Wszystkie te aspekty, tak żywe dla naszej cywilizacji, porusza kino, które najszybciej ze wszystkich sztuk reaguje na społeczne zmiany. Już od początku istnienia internetowej komunikacji, reżyserzy i producenci dostrzegali jej wpływ na relacje międzyludzkie. Historie o szczęśliwych związkach zawartych w sieci, coraz częściej rozbudzały ich wyobraźnię. Nie upłynęło wiele czasu, nim pojawiły się pierwsze filmy poruszające tę tematykę.

masz wiadomość

Warto tu chociażby przywołać amerykańską komedię romantyczną Masz wiadomość z Meg Ryan i Tomem Hanksem w roli głównej. Jest to historia wrażliwej Kathleen, właścicielki małego lokalu, w którym sprzedaje się książki dla dzieci oraz zgorzkniałego Joe, bogatego właściciela sieciowej księgarni. Oboje znają się i darzą niechęcią. Nie zdają sobie jednak sprawy, że codziennie porozumiewają się ze sobą za pomocą maili i w wirtualnym świecie czują ogromną sympatię do internetowego przyjaciela. Uwidoczniona jest tu różnica między relacją realną, bardziej powierzchowną i podszytą wzajemną niechęcią. Wbrew pozorom jest ona mniej realna niż ta internetowa, ponieważ oparta jest na grze pozorów i konkurencji. W Internecie tak Kathleen, jak i Joe mogą być sobą, ukazać swoje wnętrze bez żadnych konsekwencji i lęku przed odrzuceniem.

Twórcy dostrzegają tu jedynie pozytywny aspekt relacji za pośrednictwem Internetu. Skupiają się na tym, że w „sieci” każdy może być naprawdę sobą, podczas gdy realne życie i jego twarde reguły zmuszają ludzi do udawania kogoś, kim nie są. Umacniają mit, że miłość zawarta w internecie może być tak samo mocna i trwała, jak ta, której doświadczamy z ludźmi spotkanymi w naszym codziennym życiu.

samotność

Jeżeli nawet takie uczucie nie przetrwa próby czasu lub przegra z realiami naszego świata, jak było to w przypadku bohaterów Samotności w sieci, to znów według filmowców, okazuje się bardziej namiętne i bardziej wartościowe. Kochankowie odkrywają przed sobą przede wszystkim swoje dusze, dzielą się emocjami, które muszą ukrywać przed światem. Ich spotkanie to wybuch żarliwych porywów serca, uczuć, które już dawno przestali żywić do swoich partnerów w codziennym życiu.

Chociaż twórcy Samotności w sieci nie pozwoli Ewie i Jakubowi zejść się poza siecią, owocem ich przelotnego związku stał się syn – przypomnienie jedynych szczęśliwych chwil w życiu Ewy. Mimo braku happy endu, historia raczej zachęca niż zniechęca do internetowych romansów. Daje szanse na przeżycie przygody, która jest obwarowana społecznymi zakazami. Pobudza do marzeń i powoduje nutkę zazdrości, że komuś mogła przydarzyć się taka historia.

Na powyższych przykładach łatwo dostrzec, że na początku obrazowania relacji międzyludzkich w filmach, twórcy skupiali się głównie na romantycznych historiach, które stanowiły bardzo pozytywny obraz kontaktów, które można zawrzeć za pośrednictwem sieci. Nikt nie zadawał sobie trudu zobrazowania także niebezpiecznego oblicza mediów społecznościowych, w których czają się liczne zagrożenia. Z czasem, w realnym życiu, jako społeczeństwo, w zbytnim zaufaniu do osób poznanych w Internecie zaczęliśmy dostrzegać niebezpieczeństwo. Coraz bardziej zaczęto nagłaśniać historie o naciągaczach, oszustach, gwałcicielach a nawet mordercach. Portale społecznościowe stały się także źródłem przemocy nad nastolatkami. Ostatnia dekada przyniosła wiele obrazów, w których temat prześladowania w Internecie stał się bardzo ważnym lub głównym motywem.

Warto wspomnieć tu o brytyjskim filmie z 2010 roku pt. Chatroom. W bardzo oniryczny sposób zobrazowano tu świat chatu, do którego dostęp mają wszyscy ludzie, bez względu na wiek, odporność psychiczną i poziom wrażliwości. Jest to historia zwichrowanego psychicznie chłopaka Williama, który za pośrednictwem stworzonego pokoju czatowego, namawia zagubionych nastolatków do popełnienia samobójstwa. Udaje ich przyjaciela, obdarza troską i zrozumieniem, której tym wrażliwym dzieciom brakuje w realnym życiu, powoli ich osaczając. Za pomocą sprawnej manipulacji wmawia im, że jedynym sposobem na rozwiązanie ich problemów jest śmierć.

Pokoj-Na-Czacie-2010

Moc portali społecznościowych docenił natomiast polski reżyser Jan Komasa, twórca Sali samobójców. Jest to bardzo poruszający obraz o nastolatku, którego charakteryzuje zupełnie inny poziom wrażliwości niż jego otoczenie. Poszukuje akceptacji i zrozumienia w Internecie. Doprowadza się do stanu, w którym świat wirtualny przekłada nad świat realny.

Co istotne, obraz ten ukazuje, iż współczesna młodzież pozostawiona jest przez rodziców sama sobie. Dorośli, w pędzie za sukcesem, pieniędzmi, lepszym życiem dla siebie i dzieci, zapominają, że najważniejsze, co mogą im ofiarować, to swój czas i uwaga. Młodzi czują się z kolei samotni w swojej krzyżowej wyprawie. Nie radzą sobie z najmniejszymi emocjami, ponieważ całe życie rodzicie próbują separować ich od zła tego świata. Wszystko to kończy się próbą znalezienia zrozumienia, o które najłatwiej właśnie w Internecie. Tam mogą być w końcu tym kim chcą, tam zaczyna się proces autokreacji, w który bardzo wierzą. A ta wiara, jak w przypadku Dominika z Sali samobójców często okazuje się zgubna i kończy się dla niego tragicznie.

Oba obrazy przestrzegają przed zbytnim zaufaniem do osób poznanych w Internecie, ale też zwracają uwagę na profity jakie, zwłaszcza młodzi ludzie, mogą z niego czerpać. Mamy tu do czynienia z grupą dzieciaków, których punktu widzenia rodzice nie biorą pod uwagę. Chcąc ich ochronić przed całym złem tego świata, stają w pozycji zimnych filarów, kierujących życiem swoich dzieci. Często zapracowani, są nieobecni w życiu swoich pociech. Mimo dobrych chęci krzywdzą ich i izolują od siebie.

cyberbully

Przykładem na to jak brak porozumienia z opiekunami wpływa na młodzież jest dość moralizatorski kanadyjski film Cyberbully, który opowiada historię dziewczyny prześladowanej na portalu społecznościowym przez swoich kolegów z klasy. Taylor chodzi do liceum i wszystkie cyberataki traktuje niezwykle serio. Matka, która chce ją bronić przed niebezpieczeństwami sieci, nie stawia się w jej sytuacji, ale usiłuje siłą zmusić ją do likwidacji konta, widząc w tym rozwiązanie problemu. Nie zdaje sobie sprawy, że dla współczesnych nastolatków życie towarzyskie zaczyna się i kończy w Internecie. Dziewczyna, chcąc podtrzymać kontakt z chłopakiem, w którym jest zakochana i z przyjaciółmi, postanawia kontynuować przynależność do portalu. W końcu ilość ataków staje się nie do zniesienia i postanawia targnąć się na swoje życie. Oczywiście ten obraz kończy się happy endem, prześladowcy zostają siłą grupy zmuszeni do zmiany swojego zachowania, Taylor naprawia swoje relacje z przyjaciółmi i z chłopakiem, itd. Ale wcześniej dostajemy całą garść rad, jak radzić sobie w razie prześladowania w sieci. Chociaż Cyberbully nie jest filmem najwyższych lotów, wydaje się interesujące, że jego powstanie było konieczne. Coraz częściej w wiadomościach słyszymy, że nastolatki popełniły samobójstwo, ponieważ ich rówieśnicy dręczyli za pośrednictwem portali społecznościowych. Prawo nie chroni w sposób odpowiedni ofiar takich ataków, co powoduje, że potencjalni prześladowcy czują się bezkarni. Pokolenie, które obecnie sprawuje rządy, wychowane bez Internetu i sieci społecznościowych nie zdaje sobie sprawy jak bardzo wydarzenia z sieci wpływają na realne życie młodzieży.

Ostatnie filmy dotykające wpływu mediów społecznościowych na relacje międzyludzkie skupiają się głównie na młodzieży i ich funkcjonowaniu w sieci. Nie są tak optymistyczne jak obrazy sprzed dziesięciu lat. Łatwo zauważyć w nich ogromne korzyści, które czerpią młodzi, zagubieni i niedoświadczeni ludzie. Autorzy często zwracają uwagę na to, jak te korzyści stają się dla nich zgubne. Wolny, nieskrępowany dostęp do sieci wrażliwych ludzi powoduje, że stają się łatwym celem dla różnego rodzaju dewiantów i przestępców, albo po prostu znudzonych manipulatorów, którzy chcą się zabawić cudzym kosztem. Nie czują oni wyrzutów sumienia, ponieważ Internet daje poczucie anonimowości, nierealności i bezkarności.

her-movie

Z kolei wizja przyszłości mediów społecznościowych została przedstawiona w filmie Jonza – Her. Jest to znakomita historia, nominowana do Oscara, w której głównym bohaterem jest Theodore – autor listów pisanych na zamówienie. W pełnym pośpiechu życiu, w którym ludzie czas dzielą między pracę i elektroniczne gadżety, chętnie korzystają z jego usług, by wyrazić najbliższym uczucia – bo tak wypada, bo jest jakaś okazja, itd. Chętnie oszukują w ten sposób swoich partnerów, dzieci, rodzinę, ponieważ sami siebie też lubią oszukiwać. Pędzą przez świat schowani za swoimi telefonami, wyposażonymi w najnowsze technologie, które powoli zastępują im relacje z prawdziwymi ludźmi. Theodore nie jest tutaj inny. Jego życie zmienia się o 180 stopni, kiedy instaluje na swoim komputerze inteligentny system operacyjny, który uczy się odczytywać potrzeby swojego użytkownika. Między nim, a systemem (Samanthą) rodzi się uczucie. Miłość ta jest przez reżysera zobrazowana jak tradycyjna relacja, która ma swój pełen emocji i niepewności początek, wybuch namiętności, aż w końcu drobne utarczki, które prowadzą do poważnych problemów i schyłku miłości. Życie w Internecie (i z Internetem) okazuje się przedłużeniem życia w tzw. „realu” i w niczym mu nie ustępuje. Rządzą nim nawet takie same zasady. W wirtualnym świecie tak Theodore, jak i inni bohaterowie, poszukują antidotum na swoją samotność, kreując jednak życie na całkiem realnych lękach i nieosiągalnych oczekiwaniach. Ich projekt zwany „miłość” po prostu nie może się udać, ponieważ sami spisują go na porażkę, opierając na niestabilnych fundamentach, zrzucając odpowiedzialność za własne szczęście na innych. Film Jonza, chociaż opowiada o przyszłości, wydaje się zaskakująco aktualny. Coraz częściej ludzie szukają zaspokojenia swoich potrzeb w sieci. Nie rozstają się z laptopami, tabletami, smartfonami… świat mediów społecznościowych na stałe wkroczył w nasze życie i powoli zastępuje uczucia i relacje, które dotąd możliwe były tylko w świecie realnym, między prawdziwymi ludźmi. Coraz rzadziej też traktujemy internetową rzeczywistość, społeczność, w której obracamy się za pomocą sieci, jako coś nierealnego. Dlatego obraz wykreowany w Her poruszył tak wielu ludzi – zobaczyliśmy w nim samych siebie.

Podsumowując, obraz mediów społecznościowych w kinie ulega bardzo gwałtownym przemianom. Na samym początku, w okresie kiedy relacje budowane za pomocą sieci, były w powijakach, obraz ten był pozytywny. Twórcy stawiali nacisk na szczerość takich kontaktów, na możliwość obnażenia swojej duszy przed kimś zupełnie obcym i możliwość poznania dzięki temu swojej prawdziwej miłości.

Z czasem, kiedy za pośrednictwem tradycyjnych mediów zrobiło się głośno o niebezpieczeństwach płynących z Sieci, zwłaszcza jeżeli chodzi o młodzież i dzieci, coraz więcej twórców obrazowało media społecznościowe jako zagrożenie dla tradycyjnych relacji międzyludzkich. Zaczęto pokazywać je jako źródło przemocy wobec tych słabszych i wrażliwych dzieci. Ostrzegano przed manipulatorami i przestępcami, którzy przez sieć mają łatwiejszy dostęp do swoich ofiar. Zwracano też uwagę na korzyści, które młodzież może czerpać z tych mediów. Na ich wagę w życiu każdego nastolatka i co za tym idzie, na ich opór w kwestii nieuczestniczenia w żadnej społeczności internetowej. W końcu, ostatnimi czasy, zaczęto postrzegać partycypację w sieciowych światach, jako przedłużenie naszego realnego życia. Poza ich funkcyjną rolą, podkreślona została możliwość spełniania i zaspokajania potrzeb. Osiągania tego wszystkiego, na co w nowoczesnym, pędzącym w szalonym tempie świecie zwyczajnie brakuje nam czasu.

.

Aleksandra Szczepańska i Katarzyna Szuchiewicz 

.

Aleksandra Szczepańska i Katarzyna Szuchiewicz 

Komentarze