Na razie nikt Gierka nie zamierza wyrzucać, a już najmniej funkcjonariusze Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Partyjnemu aparatowi żyje się za Gierka lepiej niż kiedykolwiek przedtem i później. I sekretarz z łatwością przyswaja sobie naukę Breżniewa, który po latach wariactw Chrzuszczowa zapewnia partyjnym działaczom stabilność i przekonanie, że to oni są właściwymi władcami kraju. „Gospodarz” świetnie rozumie, że w niedemokratycznym państwie stabilność jego władzy zależy od zadowolenia pezeteperowskich kacyków.

images (1)Rosną pensje funkcjonariuszy PZPR i w 1973 roku osiągają poziom 180 procent średniej krajowej. O 20-30 procent wzrastają też renty partyjne dla „zasłużonych działaczy i weteranów ruchu robotniczego”. Gierek nadaje partyjnemu aparatowi nowe przywileje, między innymi dodatkowy urlop za wysługę lat (po przepracowaniu 10 lat – siedem dni, po 15 latach – dziesięć), umożliwia korzystanie z placówek służby zdrowia zarezerwowanych dotąd wyłącznie dla funkcjonariuszy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W 1975 roku osoby sprawujące kierownicze funkcje w aparacie partyjnym i państwowym – a także w sądownictwie i prokuraturze, w wojsku, Milicji Obywatelskiej, w ZSL i SD oraz w Polskiej Akademii Nauk – zostają zwolnione z opłat celnych. Ten przepis obejmuje nawet członków ich rodzin.

Pezetpeerowcy działacze, których Władysław Gomułka trzymał twardą ręką, teraz wreszcie mogą żyć z rozmachem. W latach sześćdziesiątych mieli do dyspozycji tylko jeden zamknięty ośrodek wypoczynkowy, dość zresztą lichutki, w Mierkach. W połowie lat siedemdziesiątych „baza wypoczynkowa” PZPR w ramach „polepszenia warunków pracy, wypoczynku i ochrony zdrowia pracowników aparatu” zaczęła się gwałtownie rozrastać. Wkrótce towarzysze mogli spędzać urlopy nie tylko w Mierkach, ale także w Juracie, Krynicy Morskiej, Rymanowie, nad Zalewem Zegrzyńskim, w Szklarskiej Porębie oraz, oczywiście, w Zakopanem. Gierek „demokratyzuje” też słynny ośrodek rządowy w Łańsku, dotąd dostępny tylko najważniejszym z ważnych, gdzie łatwiej było spotkać polującego Breżniewa niż kogoś spoza grona członków Biura Politycznego. Latem 1971 roku spędza tam urlop Mieczysław F. Rakowski, naczelny „Polityki”, którego panujący w Łańsku luksus wprawia w zdumienie. „Zobaczyłem nieomal oazę, przedsionek bądź też pełny raj. JC (Cyrankiewicz – przyp. PG) mieszka w willi, taras wychodzi na przepiękne jezioro. Willa jest superluksusowa. Jedzenie niesłychanie obfite i wytworne, usługują dwie kelnerki”. Cyrankiewicz, największy peerelowski hedonista, musiał się czuć usatysfakcjonowany – kilka lat wcześniej zasiadł do obfitej kolacji w Łańsku, gdy dostał sygnał, że do ośrodka zbliża się Gomułka. Natychmiast kazał sprzątnąć ze stołu kawior oraz łososie i zastąpić te frykasy białym serem, dżemem i kawą. Teraz już nie musiał ukrywać swoich apetytów. „Artek (syn Rakowskiego – przyp. PG), który był ze mną, poszedł się kąpać do basenu. Obsługiwano go jak panicza z najlepszego domu” – opisywał naczelny „Polityki”.

PL_Konferencja_Warszawska_PZPR_w_dniu_3_lipca_1949Partyjni działacze wreszcie mogą czerpać z życia pełną garścią, po pańsku. W budynku KC już nie jada się tylko w stołówce, ale specjalnej restauracji z normalną obsługą kelnerską; w toaletach papierowe ręczniki zastępuje dmuchawa do rąk, której zakup kilka lat wcześniej wywołał u Gomułki prawdziwą furię. I mogą kupować samochody, ówczesny symbol bogactwa i luksusu. Gomułka bardzo niechętnym okiem patrzył na ten przywilej, niektórzy członkowie jego ekipy zmieniali samochody na pojazdy tej samej marki i tego samego koloru. Co ostrożniejsi instalowali w nich nawet wytarte już siedzenia ze starych samochodów, aby tylko „Stary” nie zauważył zmiany. W okresie Gomułki pracownikom centralnego aparatu władzy umożliwiono zakup, naturalnie po niższej cenie, 160 aut, za Gierka oficjalnie w Białym Domu rozdano 450 talonów na zakup samochodów.

Uprzywilejowaną pozycję aparatu potwierdzała rosnąca z roku na rok liczba stanowisk nomenklaturowych, przeznaczonych wyłącznie dla członków PZPR. W 1971 roku było ich tylko 80 tysięcy, rok później już 140 tysięcy, a w 1976 roku aż 180 tysięcy. Aparat decyduje o ich obsadzie, tworząc rozbudowany klientowski system, obejmujący w praktyce cały kraj.

O kilkanaście procent rocznie rosną też wydatki z partyjnej kasy. Łącznie w całej dekadzie skoczyły one o 200 procent, przy czym najwięcej w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych. Dariusz Stola, historyk z IPN, porównał strukturę wydatków „matki partii” w 1965 i 1974 roku. O ile w okresie rządów Gierka partia komunistyczna na cele osobowe wydawała 66 procent swojego budżetu, to za Gomułki wydatki na ten cel wynosiły 66 procent. Na szkolenia, propagandę i wydatki ogólne, organizację i na cele kancelaryjne oraz na utrzymanie majątku, przeznaczano podobny procent budżetu. Zasadniczo większa za Gierka była jednak część przeznaczana za inwestycje i zakupy – o ile w 1970 roku wydatki partii na remonty kapitalne, zakup nowych budynków, samochodów i urządzeń biurowych nie przekroczyły 65 milionów, to w 1976 roku wyniosły aż 553 miliony zł. Znacznie większe wypadki „gierkowskiej PZPR” nie były podyktowane zwiększeniem liczebności partii. W pierwszej części „przerwanej dekady” szeregi komunistycznej organizacji zwiększyły się zaledwie o 5 procent, podczas gdy w drugiej pięciolatce wzrosły o 27 procent.

.

Piotr Gajdziński

Komentarze