DSC_7733Maleńka wioseczka Mezidon-Cannon była moją bezpieczną przystanią i wyspą, na której odnalazłem ludzi tak sympatycznych, że nawet francuska gramatyka nie była w stanie zepsuć naszych relacji. Podczas tych niesamowitych wakacji, których podstawą stała się właśnie integracja z gospodarzami nasz czas wypełniony był od samego rana do późnego wieczora nie tylko jedzeniem ale również zwiedzaniem.

Francuskią kuchnię nasz gospodarz – Pascal ma w małym paluszku. Jako zawodowy kucharz, przygotowywał potrawy nie tylko pyszne, ale także podane w cudowny sposób. Ilości jedzenia przyprawialy o zawroty głowy, osoby o powolnej przemianie materii. Nasze uczty trwały po kilka godzin. Zaczynały się od serów, których zapach często nie szedł w parze z ich wyśmienitym smakiem. Serami należało zachwycać się dobre dwie godziny, zanim podano pierwsze danie. Był to sprawdzian dla naszego węchu, który często poddawał się przy intensywnej woni  camembert, brie czy roquefort.  Intensywność zapachu sera można było zniwelować jedynie poprzez lampkę, ewentualnie butelkę czerwonego wina w zależności od ‘mocy’ jaką wydzielał dany ser.

Pieczone perliczki, owoce morza zamknięte w cieniutki cieście, tarty, pieczone ziemniaki,to tylko niektóre z niesamowitych potraw, które dane nam było spróbować. 

Normandia zachęcająca pysznym jedzeniem jest  zimna i surowa. Turystów przyciąga jednak niesamowitymi widokami a także maleńkimi miasteczkami, tak sympatycznymi, że chce się tam wracać, chociażby po to, aby chociaż na chwilę zajrzeć do sklepu z jabłkowymi galaretkami i spotkać mieszkańców, grających w boulle.

W moich wspomnieniach ciągle wracam do niesamowitego widoku Mont Saint Michelle, jak również klifowych wybrzeży. Pogoda w Normandii nie rozpieszcza miłośników ciepłego klimatu. Może Może dlatego rdzenni mieszkańcy Normandii mogą pochwalić się wytwarzanym z jabłek alkoholu a także cydru. Rozgrzewająca moc trunków czyni cuda w kontaktach międzyludzkich.  

Dla fotografa, którego ulubioną formą jest reportaż Normandia i kulinarna wycieczka była tematem tak wdzięcznym, jak tylko można to sobie wyobrazić.Te wakacje, tak rożne od tych spędzonych w cieplejszych regionach, naznaczone zwiedzaniem, mimo zmęczenia przypomniały, że nawet mimo ogromnych różnic kulturowych a przede wszystkim językowych z pomocą wszechobecnych słowników, dobrego nastawienia i jeszcze lepszego wina, można w surowej Normandii i zimnego klimatu można zyskać ciepłych przyjaciół i dwa razy większy żołądek, niz przed wyjazdem.

 

 

 

 

.

Więcej zdjęć z surowej Normandii zobaczycie tutaj

Opowiedział Piotr Zarówny, spisała Katarzyna Zarówna

Fot.: Piotr Zarówny

Komentarze