bolek-i-lolek-06001Im wyżej w partyjnej hierarchii, tym mniejsze obostrzenia, mniejszy strach przed kontrolerami i większe poczucie bezkarności. Stefan Szlachtycz, w latach 1974-1985 główny reżyser telewizji polskiej, twierdzi na przykład, że zespół „Śląsk” był „kopalnią panienek dla Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach, przed czym próbował bronić swoje dziewczyny Stanisław Hadyna. I dlatego wyleciał z posady szefa zespołu”. W wywiadzie dla „Dużego formatu” Szlachtycz opowiadał, że Maciej Szczepański, szef Radiokomitetu i jeden z najbliższych Gierkowi ludzi, kupił dla sekretarzy KC, ministrów i szefów wojewódzkich struktur partii magnetowidy, wówczas w Polsce jeszcze nieobecne, i co tydzień zaopatrywał ich w specjalny filmowy pakiet. W jego składał wchodził film niedopuszczony na polskie ekrany przez cenzurę, jedna nowość z Hollywood, film romantyczny dla pani domu, soft porno dla pana domu i bajka dla dzieci. Telewizja ściągała te filmy na tydzień kłamiąc, że zastanawia się nad ich kupnem, a następnie nielegalnie kopiowała. Lektorem większości filmów – na życzenie żon sekretarzy – był Jan Suzin.

Trudno dziś ocenić, czym w owym czasie było soft porno, ale bajki dla dzieci wzbudzały w owym czasie sporą namiętność. „Piszę do Ciebie, bo chciałabym wypowiedzieć się w sprawie nadawanego dla nas programu na dobranoc. Bardzo się cieszę, że Jacek i Agatka nie będą już nadawane w telewizji. Bo pamiętam te kukiełki jeszcze moja mamusia. A czy Kochana Telewizja mogłaby nie nadawać już więcej nigdy Misia z okienka? Bo nas, dzieci nie interesuje on już wcale – pisał anonimowy, z pewnością nieletni, telewidz w 1973 roku. – I nie tylko mnie się on nie podoba, bo i nie podoba się też mojej siostrze Ani, która ma 5 lat i braciszkowi, który ma 3 lata. Ta dobranoc nie podoba się też nikomu z mojej klasy. Jak pani Edyta zapowie Misia, to wszyscy gaszą telewizor, bo na to szkoda naprawdę lamp telewizyjnych. Nam się podoba Rumcajs i jego synek, Bolek i Lolek i Chłopiec z plakatu. My wolimy jeszcze raz obejrzeć Przygody Gąski Balbinki. Dlaczego nie ma Balbinki a jest Misio? Jeszcze raz proszę w swoim i moich koleżanek imieniu o zlikwidowanie Misia. Jak Kochana Telewizja nie zlikwiduje Misia, to napiszę do pana Gierka, on na pewno nas zrozumie”.


Podczas gdy większość dzieci musiała w tym czasie zmagać się z „Jasiem i Agatką”, znosić humory „Misia z okienka” i kochać importowanego zza południowej granicy Rumcajsa – choć w telewizji bywały też amerykańskie kreskówki – partyjne latorośle mogły do woli karmić oczy Myszką Miki oraz Kaczorem Donaldem. Ojcowie tymczasem podniecali się przy soft porno i najwidoczniej nie wszystkim to wystarczało. Jerzy Wójcik, sekretarz Edwarda Gierka, opowiadał Mieczysławowi Rakowskiemu – a ten skrzętnie zapisał to w swoich dziennikach – że zastępca kierownika Wydziału Prasy KC przed swoim wyjazdem do Torunia zadzwonił do tamtejszego I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego z prośbą, aby ten umilił mu pobyt w mieście Kopernika i pierników organizując „kilka panienek”. Gdy lokalny władca się sprzeciwił, usłyszał groźbę opublikowania krytycznych artykułów o Toruniu. To mógł być „pocałunek śmierci”.

.

Piotr Gajdziński

Komentarze