Ukamienowana królowa

Welinda i Dziwo

Welinda pęka z zazdrości i na uboczu wypytuje Marzannę, kto ją tak hojnie obdarował Źródło: Witold Jabłoński

Widząc niebywały sukces odtrąconej pasierbicy królowa Welinda pęka z zazdrości i na uboczu wypytuje Marzannę, kto ją tak hojnie obdarował. Dzieweczka chętnie opowiada swą leśną przygodę, pomijając wszakże, za radą Piasta, pewne szczegóły, jak rozmowa z myszką i epizod z kluczami. Ugoszczona przez władczynię, wyrusza dalej.

Zła królowa radzi się tymczasem magicznego zwierciadła, jakie otrzymała kiedyś od Popiela. Otrzymuje bezlitosną, jednoznaczną odpowiedź:

„Teraz ty zgasłaś; naród widział moc wspaniałą

Marzanny. Gardzi tobą. Tyś tak bardzo mała

Narodowi całemu teraz się wydała,

Że wspominać nie warto więcej twojej sprawy.

Nie zdoła już panować pozbawiona sławy

Królowa. Jeśli pragniesz berło dalej dzierżyć,

Jeśli chcesz, by narody mogły jeszcze wierzyć

W to, żeś ty im królową, musisz taką władzę

Jak Marzanna okazać. Przeto tobie radzę,

Narody twe zadziwiaj! Bo niezadziwione

Nie zechcą znosić jarzma. Nakłada koronę

Złotą królom na głowę i znowu ja strąca

Zdziwiona albo chłodna rzesza, nie myśląca

Nigdy, zawsze czująca tylko i zmysłowa.

Okiem gawiedzi rządzi królów zimna głowa.

Miejże głowę na karku! Podbij sobie oko

Ludu, a przez to oko wolę, a wysoko

Znowu wzniesiesz stolicę nad gawiedzi karki

I znów bezkarnie będzie berło twoje barki

Tłumu podłego smagać, ale nie trać chwili,

Bo ludzie dziś Marzanny mocą się zdziwili,

A nie twoją potęgą. Okaż skarby, zbroje!

Niech ludy ujrzą większe jeszcze moce twoje!

Inaczej nie dasz sobie już narodem rady,

Nie stłumisz ciągłych buntów, nie ustrzeżesz zdrady;

Naród, bydlę, poczuje, jak ma mocy wiele

I swoje kły złowrogie w twoim zbroczy ciele.

Kto raz panować zaczął, temu już nie wolno

Ustępować, więc dowiedź gawiedzi, żeś zdolna

To czynić, co Marzanna, żeś najpierwsza w świecie!

Gdy o tym zwątpi gawiedź, zaraz ciebie zgniecie

Na miazgę!” Odpowiedzi słuchając, pobladła

Welinda i zwierciadło odrzuciła. Padła

Szybka o ziemię i pękła na drobne kawały.

Trzeba przyznać, że poeta dość oryginalnie zastosował określenie „podbić sobie oko”. Zazwyczaj tyrańska władza podbijała oczy swoich poddanych w sposób bardziej dosłowny. Tak czy owak wiedźma, niszcząc dar Popiela, traci także własną magiczną moc i miota się w bezsilnej wściekłości. W końcu postanawia pójść na służbę do niedźwiedzia, by odzyskać miniony splendor. Nie trzeba wielkiej przenikliwości umysłu, by zgadnąć, że wszystko źle potem czyni: koszulę szyje niedbale, kaszę przypala, biedną myszkę traktuje kopniakiem. Rozjuszony niedźwiedź nie szczędzi jej połajanek i każe się przechadzać z kluczami. Koniec złej królowej jest tyleż żałosny, co i krwawy:

I zaledwie stanęła, a już pod ramieniem

Niedźwiedź z pieca ugodził w nią wielkim kamieniem.

Obudzona krzyknęła i na ziemię padła

I czuła pośród nocy, że nią śmierć zawładła

Już, bo jej serce dziwnie jakoś teraz biło

I bo coś oddech w piersi zbolałej dławiło

I bo krew jej się lała przez usta gorąca,

Ale ledwie krzyknęła, już ja drugi trąca

Kamień w pierś, kamień trzeci jej pada na głowę

I już teraz straciła i pamięć i mowę,

I niemym trupem leży na toku skrwawionym

Popod wałem kamieni wysoko spiętrzonym.

Komentarze