Sobótkowa Zabawa

11131796_790437744376050_333698420_nZimowy mrok pokonany, nastał czas wiosennego wesela. By się w pełni radować, osierocony naród musi jeszcze tylko wybrać władcę. Na ciągnącym się długo wiecu tworzą się rozmaite frakcje zwolenników poszczególnych witezi. Nie wiadomo, jak długo trwałyby niezgoda i anarchia, gdyby Leszek nie zastosował sprytnego triku wyborczego. Nie negując wartości poszczególnych kandydatów, nie prowadząc zatem kampanii negatywnej, zgłasza pozytywny wniosek, by zdać się na wolę bogów. Władcą zostanie ten, kto pierwszy przypłynie do nich rankiem i wysiądzie na brzeg. Znużone tłumy wyborców usypiają, a wraz ze wschodem słońca wstają, by ujrzeć niezwykłe zjawisko: Piasta płynącego wraz z Ziemowitem w bursztynowej łodzi. Zaskoczenie zamienia się w frenetyczny entuzjazm i lud zgodnie obiera mniemanego kmiecia na króla. Wówczas nowy władca wygłasza mowę tronową, w której wyjawia burzliwe dzieje rodu Kraka i koleje własnego żywota, a następnie ogłasza rządowy program naprawy kraju:

Dziś jestem waszym królem; na Wawel powiodę

Was. Na Wawelu mieszkać będzie chłopię młode,

Ziemowit, którego mi rodzi córa morza,

Rzepicha, moja żona, a opieka boża

Uczyni jego ojcem wielu królów rodu.

Ja zaś za pługiem chodzić będę jak za młodu

I póki nie dorośnie syn mój, królem będę,

Co kmiecą wdział sukmanę i co orze grzędę

Pod ziarno. Czasem zniknę, a wtedy nie trzeba,

Byście o mnie pytali, bo mam w sklepie nieba

Zamek na Szklanej Górze. Tam moja stolica

I tam berłem w mym ręku jasna błyskawica,

Którą czartów odganiam. Tam czasem z rodziną

Odlecę. Kiedy lata dziecinne przeminą

Dla Ziemowita, stamtąd nie wrócę już wcale,

A ród mój wraz z narodem będą bawić w chwale

Pośród łanów pszenicy.

Piast wyrusza wraz z synem do Krakowa. Królewicz sprawia tam cud, uwalniając swoim jasnym spojrzeniem zatopione miasto. Wyzwoleni z okowów złego czaru mieszczanie witają radośnie młodego władcę. Wtedy Piast znika, udając się wraz z żoną i matką do swej boskiej siedziby na Szklanej Górze.

.

11134384_790437734376051_1070075311_n

.

W Kruszwicy pozostała samotnie królewna Zabawa wciąż pod postacią wiejskiej dziewczyny. Tęskni za Kupałą, przeto chodzi wciąż zasmucona, niebaczna, że lud słowiański szykuje się do swego największego święta, Sobótki. Podczas, gdy inne dziewczęta tańczą ze swymi chłopakami u ognisk, ona trzyma się na uboczu. Nagle z niebios spływa sznurowana huśtawka, jako znak łaski bogów. Rozradowani chłopcy zapraszają pannę, by na niej siadła. Rozbujana przez nich potężnie Zabawa znika pośród obłoków.

I znowu wzleciała w świat pod niebios obłoki,

I w oczach przepadła tam, gdzie błękit wysoki

Sklepienie swe wznosi nad głowami narodu.

Raz jeszcze błysnęła i stanęła wśród grodu

Szklanego, gdzie siedzi Piast na swojej stolicy.

I więcej na ziemi już nie widać dziewicy,

Co smętnie śpiewała wciąż i tylko została

Pamiątka wśród ludzi, a tam w górze wspaniała

Królewna witała i posiadła Kupałę.

Na Szklanej Górze, czyli słowiańskiej Prawii odbywa się huczne weselisko z udziałem zwycięskich jasnych bogów i bohaterów. Takim wdzięcznym obrazkiem kończy się epopeja słowiańska, z nieodłącznym dodatkiem: „i ja tam byłem…”

Zapewne Wojciech Dzieduszycki w swojej poezji nie sięgał orlich wyżyn, popadając miejscami w nadmierną rozwlekłość i przegadanie. A jednak Baśń nad baśniami warto ocalić przed zapomnieniem. Autor, wykazując niesamowitą erudycję i znawstwo tematu, stworzył na kanwie rodzimych legend barwną, fascynującą fabułę, pełną ciekawych, czasem zaskakujących, a jednak zgodnych z  mitotwórczą konwencją pomysłów, nie burzących zasadniczo logiki ani sensu opowieści. Bogactwo treści i symboli zawartych w poemacie jest jego ogromną wartością. Na zakończenie wypada wyrazić nadzieję, iż życzliwi bogowie sprawią, by znalazł się odważny wydawca, który przywróci utworowi należne miejsce w naszym literackim panteonie.

.

Tekst poematu opracował i komentarzem opatrzył

Witold Jabłoński

Komentarze