W czasach mojej młodości czytanie było naturalna rozrywką, nie wyróżniałem się chyba spośród rówieśników. Potem zacząłem książki zbierać i tak jakoś wyszło, że robię to do  dziś – mówi Mariusz, który prowadzi blog Moje Książki. Rozmawiam z nim o modach książkowych, o tym dlaczego ludzie dziś nie czytają i co lepiej zabrać w podróż – książkę czy elektroniczny czytnik.

 

książka

Blog powstał właściwie przez przypadek

Czy powiedziałeś kiedyś do kogoś „ nie czytasz nie idę z Tobą do łóżka”? Myślisz, że takie akcje zachęcają do czytania?

Podoba mi się przesłanie tego sloganu, bo mówi wprost o naszych oczekiwaniach w stosunku do partnera, z którym być może przyjdzie nam żyć, ale z drugiej strony to tylko slogan, ładnie brzmiące hasło, tak naprawdę bez znaczenia dla naszych znajomości.  Wyobrażam sobie piękne dziewczyny  w koszulkach  z takimi napisami i rozczarowanych  brakiem oczytania chłopaków, ale nie wierzę w skuteczność tej formy poprawy czytelnictwa w narodzie.

.

Blog prowadzisz już od dobrych kilku lat. Skąd pomysł na pisanie o książkach w tak nietradycyjny, jak na tradycyjną książkę przystało, sposób?

Blog powstał właściwie przez przypadek, ponieważ początkowo zamierzałem tylko sklasyfikować wszystkie swoje książki.  Chciałem  opisać każdą książkę, którą posiadam na własność, zrobić to lekko niestandardowo, przypomnieć sobie gdzie ją kupiłem i w jakich okolicznościach,  zajrzeć do środka w poszukiwaniu pamiątek, gdyż często umieszczałem w przeczytanych książkach zakładki różnego rodzaju, w postaci zdjęć, wycinków prasowych, widokówek itp. Dopiero po jakimś czasie, właściwie po sugestiach czytelników, przestawiłem się na typowe recenzje, co jest trudniejszym zajęciem, ale daje więcej satysfakcji. 

.

Ja zaczęłam czytać w wieku 4 lat, do dziś książki to moja miłość, a jak zaczęło się u Ciebie?

książki

W czasach mojej młodości czytanie było naturalna rozrywką

Nie pamiętam. W czasach mojej młodości czytanie było naturalna rozrywką, nie wyróżniałem się chyba spośród rówieśników. Potem zacząłem książki zbierać i tak jakoś wyszło, że robię to do  dziś. Zapewne duża w tym zasługa mojej mamy, która moje imię zaczerpnęła z „Nędzników” Hugo , oraz pewnie nauczycieli – pamiętam, że od drugiej klasy podstawówki każdą przeczytaną książkę opisywałem w specjalnym zeszycie, a był to pomysł wychowawczyni, który bardzo mobilizował do tego, żeby mieć  jak najwięcej wpisów.

.

Kupujesz książki, wypożyczasz, czytasz w wersji elektronicznej?

Bardzo pociągały mnie zawsze biblioteki, lubiłem nowe miejsca, kiedy mogłem sprawdzać  na półkach nowe możliwości czytelnicze. Teraz już nie wypożyczam. Kupuję w Internecie, bo najtaniej, choć brakuje mi tej przyjemności nabycia książki w księgarni. Dużo książek dostaję do recenzji,  nie tylko na blogu, ale również w portalu xiegarnia.pl . Mam Kindla, dostałem  w prezencie, ale wykorzystuję go jedynie w czasie podróży, kiedy muszę ograniczyć  bagaż.

.

Książki polskie, skandynawskie, biografie, o sporcie i filozoficzne. Przekrój imponujący, a jaki jest Twój konik?

Jak się nad tym zastanowię, to moje liczne koniki tworzą raczej stado. Upodobania zmieniają się z czasem, przywiązania pozostają, ale wciąż pojawiają się nowe fascynacje. Literaturę rosyjską uważam za najlepszą na świecie, choć nie jestem od niej specjalistą – po prostu lubię czytać Rosjan. Wielkim Rosjaninem był Nabokov, ale jak wiemy, wyemigrował; z pewnością  jest moim wielkim mistrzem; tak samo Brodski, ukochany poeta…  Kiedy miałem 19 lat liczył się jedynie Witkacy. Zbierałem książki o górach i albumy o Himalajach.  Mam specjalna półkę Dzienników pisarzy. Od jakiegoś czasu czytuję i kupuję kryminały, które nie są już literaturą drugorzędną – awansowały w świecie literackim , bo są często lepsze niż klasyczne powieści.

.

Co jest z tym czytaniem w Polsce? O co chodzi, czemu tak mało ludzi czyta?

Mnie to nie martwi, że mało ludzi czyta

Mnie to nie martwi, że mało ludzi czyta. Zawsze chciałem, żeby literatura była rzeczą snobistyczną, dla wybranych. Pamiętam, jak ubolewałem, kiedy odkryto w Polsce Nabokova, gdzieś w latach 90-tych. Ja go znałem dekadę wcześniej i  lubiłem smakować w samotności. Nie odwrócimy tej tendencji zmniejszania się ilości czytających ludzi, ale oni zawsze pozostaną, tworząc taką enklawę innej rzeczywistości – w końcu snobowanie się na czytelnika zyska status wyjątkowości i mnie się ta wizja podoba. Większym problemem jest obniżenie się jakości czytelnictwa – przeglądając blogi, zazwyczaj młodych ludzi, widzę koszmarne lektury, jakieś fantasy, romansidła, jakby nikt nie potrafił podsunąć im świetnie napisanych, o niebo ciekawszych, literacko doskonałych książek Stendhala albo powiedzmy Flauberta. Są również łatwe i przyjemne ale mają klasę. W blogosferze powstają takie mikroświaty literackie, często wzajemnej adoracji, kręcące się wokół beznadziejnych książek, polecających sobie równie koszmarne książki, pisząc o nich w kiepskim stylu.

.

Śledzisz na bieżąco ‘ konkursy książkowe’, jeździsz na targi książki czy jesteś raczej książkowym samotnikiem?

Kiedyś  wysłałem swoją recenzję, na  jakiś konkurs i wygrałem cały zestaw kilkunastu książek, drugi raz zauważyłem konkurs, w którym można było wygrać „Ości” Karpowicza, a ja bardzo chciałem mieć tę książkę i znów wygrałem. Za trzecim razem mnie zignorowano więc już więcej nie biorę udziału w żadnych konkursach.  Targi odwiedzam tylko po to, żeby  uzyskać autograf ulubionego pisarza – reszta jest już w sieci. Niestety.

.

Jak zapowiada się książkowy rok 2015?

Najbardziej czekam na nowego Huellebecqa, mam nadzieję, że już się tłumaczy. Wiem też od Krzysztofa Cieślika, że kończy tłumaczenie Domu Pająka Bowlesa,  którego bardzo lubię; na pewno kupię Witkowskiego, który podobno sam umiera ze śmiechu opisując  swoje szwajcarskie wspomnienia w nowej książce; szykuje się też nowa biografia Nabokova. Na pewno przeczytam nowy kryminał Bondy, choć zjechałem ją na blogu, ale bardzo lubię jako osobowość.  I zapewne wyjdzie dużo kryminałów – mam nadzieję na nowego Nesbo lub Lemaitre.

.

Zawsze odnosiłam wrażenie, że polska literatura jest traktowana po macoszemu. Jakich mamy polskich autorów nieznanych, lub zapomnianych?

Jeśli literatura jest dobra zawsze się obroni, niezależnie od tego jak ją będziemy traktować. Mody spychają czasem autorów w zapomnienie a następnie ktoś ich ponownie odkrywa. Strasznie modni kiedyś Hłasko czy Stachura, dziś wydają się mocno zapomniani, choć Hłaskę właśnie wznowiła Agora. Dla mnie zapomniany jest Iwaszkiewicz – proszę wejść do księgarni i zapytać o jego książkę. Osobiście za nim nie przepadam, ale to naprawdę wielki pisarz.  Może jeszcze odświeżyłbym  Mirona Białoszewskiego.

.

Jakie książki polecasz na długie zimowe wieczory? Co ciekawego ostatnio czytasz?

Ja nie przepadam za czytaniem w zimowe wieczory – wydaje mi się to mocno przygnębiające. Lubię czytać rano, nawet przed śniadaniem, czytać w drodze, przypadkowo, od niechcenia, bez przymusu. Ja w ogóle czytam teraz mało, najwyżej  średnio jedną książkę tygodniowo, przy założeniu, że czytam na raz co najmniej cztery, na zmianę. Polecam, o czym piszę na blogu np. biografię Miłosza Franaszka, ale żeby to przeczytać, potrzeba co najmniej paru tygodni.  Z kryminałów na pewno Nesbo, bo  jest najlepszy, a potem Lemaitre bo jest doskonały. Z polskich kryminałów radzę czytać Wrońskiego.  A gdybym miał polecić jedną, jedyną książkę, to byłoby to „Zaproszenie na egzekucję” Nabokova.

.

Rozmawiała Katarzyna Zarówna

Wszystkie recenzje i artykuły możecie przeczytać na blogu Moje Książki 

Komentarze