Po wielu gorących premierach, zaskakujących recepturach, wprowadzeniu na polski rynek gatunków, o istnieniu których czasem mało kto wiedział, Pinta robi kolejny krok naprzód. Lublin to Dublin to pierwsze piwo uwarzone wspólnymi siłami piwowarów z Irlandii i Polski. Poznajmy smak kolaboracji.
Kooperacyjne warzenie nie jest niczym nowym, polskie browary chętnie współpracują ze sobą nawzajem, korzystają z pomocy zaprzyjaźnionych piwowarów domowych lub blogerów. Jednak nigdy wcześniej ich wspólne warzenie nie łączyło dwóch narodów. Polska Pinta i irlandzkie O’Hara’s Carlow Brewing wzięły na cel Robust Oatmeal Stout – krzepkiego stouta owsianego. Irlandzki browar robi wyborne piwa w tym stylu, nasz rodzimy Dobry Wieczór też nigdy nie zawodzi, ten międzynarodowy eksperyment musiał się udać.
Recepturę piwa, wykorzystując doświadczenia i polskich, i irlandzkich piwowarów, opracowali wspólnie Ciarán Kelly i Ziemowit Fałat. Irlandzki słód połączył się z polskimi płatkami owsianymi. Piwo chmielone jest polskimi odmianami Marynka i Lubelski. Chmiel Lubelski znany jest na świecie jako „Lublin”, stąd między innymi nazwa – Lublin to Dublin.
Piwo czarne jak smoła, kawa najczarniejsza z czarnych, dla krzepkich piwoszy i wytrawnych kawoszy. Po otwarciu i przelaniu do szkła uderza w nas bogactwo zapachów. Jedni wyczują tu kawę, czekoladę i kakao, innych zaskoczy zapach wanilii i orzechów. Aromatyczna bomba jest zapowiedzią
smakowych doznań.
Po pierwszym łyku wrażenie robi gęstość piwa. To naprawdę krzepki stout. Płatki owsiane sprawiły, że jego krzepie towarzyszy pewna jedwabistość, piwo delikatnie, wręcz aksamitnie prześlizguje się przez usta. W smaku na początku wita nas treściwa słodowość, po chwili do kubków smakowych docierają nuty znane z aromatu piwa. Znów mamy czarną kawę w bogatej odsłonie. Końcówka jest dość wytrawna, lekko cierpka, delikatnie goryczkowa – ciekawie kontrastuje z początkowymi wrażeniami.
Szlachetne, bardzo dobre piwo. Browar Pinta kolejny raz, w niezwykle smacznym stylu, pokazuje nam nowe zakątki piwnego świata. I udowadnia, że piwna rewolucja nie musi smakować jak amerykański chmiel – może smakować jak krzepki, owsiany stout.
Ania Bieńkowska



