Heinrich Kramer

Wszystko zaczęło się  ok. roku 1430, gdy  w Schelettstadt niedaleko Strasburga urodził się Heinrich Kramer. Był to niemiecki duchowny katolicki, członek zakonu dominikańskiego oraz inkwizytor. To on lata później napisze, wraz z Jakobem Sprengerem, Młot na czarownice, sławny w całej Europie podręcznik dla łowców czarownic.

Heinrich wstąpił do zakonu w wieku 15 lat. Studiował w klasztorze w Strasburgu i również w tym mieście przyjął święcenia kapłańskie. Gdy w 1458 roku palono husytę Fryderyka Reisera, uczestniczył w sądzie, torturach oraz samym spaleniu. Być może to właśnie wtedy wyrobił w sobie „pozytywne” podejście do spaleń i docenił tę metodę prowadzenia działalności inkwizycyjnej? Trudno powiedzieć, ale już do końca życia będzie gorliwym wyznawcą stosów. Nawet jemu współcześni określali go mianem „fanatyka”.

W latach 60 XV wieku stał na czele kampanii przeciw husytom w Czechach. Była to kampania bezkrwawa, a jego rola ograniczała się głównie do głoszenia kazań przeciwko herezji. To właśnie wtedy zarzucono mu obrazę cesarza Fryderyka III, któremu zarzucał zbyt „miękkie” podejście do heretyków. W 1474 roku został wezwany do Rzymu, gdzie stanął przed kapitułą generalną zakonu dominikanów. Wbrew pozorom nie tylko uniknął kary, ale również otrzymał tytuł mistrza teologii oraz Kaznodziei Generalnego (Praedicator Generalis).

W 1475 roku był oskarżycielem Żydów podczas sądu w Trydencie. Zarzucał im między innymi, rytualny mord na chrześcijańskich dzieciach. Ostatecznie oskarżeni zostali uniewinnieni, a Kramer opuścił Trydent wściekły i coraz bardziej zdesperowany. Sykstus IV mianował go głównym inkwizytorem Górnych Niemiec, czyli terenu obejmującego diecezji Konstancji, Ratyzbony, Augsburga, Brixen, Bazylei, Strasburga, Spiry, Wormancji i Fryzyngi. W tym samym czasie generał zakonu dominikanów, Leonard Mansuetii, obdarzył go tytułem doktora teologii – tym samym, którym mógł się pochwalić choćby św. Tomasz z Akwinu.

W 1480 roku odbył się kolejny głośny proces w którym Kramer brał udział. Tym razem oskarżył o herezję kanonika i kobietę z Augsburga, ale znowu nie udało mu się dowieść swoich racji i oskarżonych uniewinniono. W latach 1481 – 1483 był przeorem klasztoru w rodzinnym Schlettstadt i otwarcie występował przeciwko koncyliarystom, broniąc tezy o nieomylności papieża i jego zwierzchnictwu nad soborem i kurią. Jego zaangażowanie dostrzeżono oraz doceniono w Rzymie.

Nasz bohater był absolutnie przekonany co do realności czarów. Wszędzie widział sekty złożone z kobiet, które przywoływały demony i za ich pośrednictwem dopuszczały się niecnych czynów. W 1486 w końcu mu się udało i udowodnił winę 48 czarownicom w Ravensburgu, w diecezji Konstancja. Wszystkie „czarownice” spłonęły, co wywołało sprzeciw miejscowych elit, tak politycznych, jak i kościelnych. Z uwagi na zgłoszony sprzeciw wobec „bezprawia Kramera” papież Innocenty VIII wydał bullę summis desiderantes affectibus i potwierdził w niej prawo Kramera do prowadzenia przesłuchań, torturowania oraz palenia oskarżonych na stosach.

Bulla dała Heinrichowi poparcie, którego potrzebował, by rozpocząć działania na wielką skalę. W końcu kto mógł sprzeciwić się papieżowi? Kramer rozpoczął swoje polowanie i był w nim tak gorliwy, że biskup Brixen, Georg Golser, nakazał mu opuścić jego miasto. Kramer nie dał jednak za wygraną. W 1486 roku napisał traktat teologiczny o czarnej magii, który dołączył również do Młota na czarownice, wydanego rok później. Książka stanowiła podstawę prawną dla polowań i mordów kobiet oskarżanych o kontakty z diabłem i rzucanie uroków. Najczęściej powoływał się na nią… sam Kramer, który nie poprzestał w swych wysiłkach obliczonych na „całkowitą likwidację” wszystkich parających się magią.

Późniejsze losy Kramera to pasmo procesów w których oskarżano go o uzurpowanie większej władzy niż mu się w rzeczywistości należała. Pojawiły się również oskarżenia o defraudację środków przeznaczonych na wojnę z Turcją. Zakon coraz mniej się z nim identyfikował, a kolejne diecezje wypowiadały mu posłuszeństwo. W zaledwie 10 lat (1481-1491) Kramer spalił co najmniej 200 kobiet. Tych, którzy przemawiali przeciwko niemu, z generałem swojego zakonu włącznie, oskarżał o współpracę z czarownicami i herezję. Umarł opuszczony i zapomniany w 1505 roku w Ołomuńcu.

.

Francisco_rizi-auto_de_fe

Trybunał Świętej Inkwizycji

 

.

Komentarze