Perun i Perunica
Obserwujący całe zajście ze szczytu zamkowej wieży Popiel jest za to usatysfakcjonowany: nie odzyskał wprawdzie niesfornego chłopaka, ale takie pastwienie się nad zakochanymi sprawia radość jego psychopatycznej naturze:
Wygrałem sprawę, chociaż postradałem sławę.
Rosa Piasta mężowi swojemu zdradziła
I Piasta pokonała niezużyta siła
Czecha. Za to, że córkę jemu bałamucił,
W beczkę czarną go zamknął i na niebo rzucił,
Gdzie teraz wraz z Rzepychą będzie tkwił wysoko,
Gdzie ledwie go dostrzeże twoje mocne oko,
Jago, czarów królowo! Tam Czech usłał łoże
Na smole dla junaka, on tam gruchać może
Z Rzepychą po wiek wieków! Przepadł w tym więzieniu
I kości mu spróchnieją w wiecznym udręczeniu!
Niedługo jednak cieszy się mroczny mag. Zapomniał, najwidoczniej, czego sam nauczył swego adepta. Oto bowiem zdumieni Popiel i Jaga z przerażeniem patrzą jak beczka rozpada się i wylewa się z niej struga jasności, po której stąpają świetliste postacie boskich małżonków. Widzą jak Piast tworzy napowietrzny zamek na szklanej górze i złote schody wiodące na ziemię, jak oboje przyzywają tłumy rusałek i chochlików/płanetników, będących odtąd ich wiernymi sługami. Czarownik i wiedźma rozumieją, że nieprzyjazne im żywioły wzrosły w siłę, skoro półboski witeź i morska boginka stali się odtąd wcieleniem gromowładnego Peruna i strażniczki żywiołu wód, Perunicy:
Zamek cudny ten zwisł tak wysoko,
Że go zwykle nie widzi ludzi ziemskich oko
I więcej ze słychu tylko Szklanej Góry miano
Pośród Słowian narodu zamkowi nadano,
Ale Popiel i Jaga dobrze to widzieli,
Jak tam Piast wśród obłoków swoje cuda ścieli
I straszna teraz zdjęła ich oboje trwoga,
Gdy ujrzeli, jakiego wychowali wroga
Dla siebie. Piast na Szklanej Górze klasnął w dłonie
I wnet się zaludniły wielkie niebios tonie
Tłumem skorych chochlików, wichrów lotnych rojem,
Co lecieli Piastowi służyć życiem swoim,
Sercem i rozumem. Tłum w ptasie skrzydła strojny
Albo w skrzydła motyle, a w pszczół żądła zbrojny,
Napowietrzny, niestały, niechwytny dla ludzi,
Wiadra deszczu przewraca, senne burze budzi
I błyskawicą jasną po obłokach płuży.
On wspólnie z rusałkami panom swoim służy
Na Szklanej Górze, w zamku, gdzie Piasta przezwano
I gdzie jemu Pioruna grzmiące imię dano. [podkreślenie moje – WJ]
Skomplikowane relacje między bogami, półbogami i herosami pięknie tłumaczy na przykładach z greckiej mitologii francuski antropolog, Marc Auge w książce Duch pogaństwa [Warszawa 2010]: „Wszyscy bohaterowie mieszczą się w uniwersum, w którym świat bogów nieustannie wpływa na ich świat… Ludzie są w mniejszym stopniu stworzeni na podobieństwo bogów, podczas gdy ci ostatni są niedokończonym obrazem ludzkości, a cechy zwierzęce wprowadzają w grę nieokreślenie lub nadmierne określenie bogów: Posejdon zamienia się w ogiera…, Zeus przemienia się kolejno w orła, byka, łabędzia, gołębia… lub w złoty deszcz. Gdy patrzymy z tej perspektywy, pojawienie się bohatera utrwala obraz człowieka. Greccy herosi mają ostatecznie ludzką twarz”.
I właśnie dlatego, jeśli chce się poskromić zło hulające w świecie, nie można wiecznie tkwić na Szklanej Górze, trzeba zejść na ziemię. Piast i Rzepycha wracają więc do chaty nad Gopłem, gdzie wiodą z pozoru żywot zwyczajnych ludzi. Wkrótce też ich związek zostaje pobłogosławiony dziedzicem: przychodzi na świat Ziemowit, zapowiedź nowych czasów i przyszłego odrodzenia.
O dalszych losach potomków Kraka, słonecznych witezi zmagających się z mrocznymi siłami, opowiemy następnym razem.
.
Tekst poematu opracował i komentarzem opatrzył Witold Jabłoński



