Wyzwolenie Marzanny

Leszek wraca do swej wsi i zdaje relację rodzicom z wizyty u Piasta. Następnie przeprowadza szkolenie bojowe dla siostry Zorzy zwanej Zoreńką i dwunastu braci miesięcy, przygotowując ich do akcji uwolnienia Marzanny. Powierzywszy rodzeństwu to niebezpieczne zadanie, jedzie  samotrzeć (w towarzystwie oddanych sług, Miecza i Gęśla)  „za siódmą górę, za siódmą rzekę” w głębokie knieje, gdzie z energią zabiera się do budowania niedostępnej rezydencji godnej królewskiej narzeczonej. W owym dziele wspomagają go zwabione muzyką gęśli skrzaty nazwane przez poetę Leśnikami (w zasadzie mogliby zwać się Leszymi) i drzewne boginki Majki (Miauki).

Samowola budowlana nie uszła uwagi Popiela, który nasyła na Leszka watahę drapieżnego ptactwa (konszachty czarnych magów z tego rodzaju zwierzyną są motywem wielu baśniowych opowieści, by wspomnieć tylko, z bardziej współczesnych motywów literackich, Sarumana i jego wronią ekipę). Strażnikiem placu budowy jest jednak niezawodny Miecz Samosiecz, urządzający okrutną jatkę napastnikom:

Kiedy to ptactwo nocne ujrzał pośród toni

Powietrznej, najpierw wygiął swe żelazne ciało,

A potem skoczył tak, że w górę poleciało,

Jakby sprężyną pchnięte, niosąc ostrze przed siebie,

Stalową błyskawicą lśnił na nocnym niebie,

Z jednego miecza zrobił mieczów wojsko całe

I tak gęsto rozmnożył w niebie błyski białe

Stali, że z ptaków piersi począł ciec deszcz krwawy,

Kapiący rdzą czerwoną w bujne leśne trawy (…),

Bo krew mordowanego ptactwa tak spływała

Po stali, że hartowna stal zatliła cała

Pośród nocy czerwono. Dwory już gotowe,

Czekają tylko pani zamku ściany nowe.

Przy okazji została złożona krwawa ofiara zakładzinowa, nieodzowna przy wznoszeniu grodu. Naturalnie wychowany w kulturze patriarchalnej młody mężczyzna nawet przez chwilę nie zastanawia się, czy aby na pewno królewska córa zechce porzucić przyjemności dworskiego życia, by dzielić z nim bytowanie na baśniowym odludziu. Jak każdy zuchwały i egocentryczny samiec z góry uznaje zgodę wybranki za pewnik, nie dopuszczając w tej kwestii nawet cienia wątpliwości. Całkiem to zrozumiałe, gdy zdamy sobie sprawę, że w czasach, kiedy powstawał poemat, wysoko urodzone panny na wydaniu wciąż jeszcze nie miały praktycznie nic do powiedzenia w kwestii swego zamążpójścia, a tzw. raptus puellae (porwanie + gwałt) nadal bywał tradycyjnie uznanym sposobem zdobycia żony…

.

Zoreńka

Zoreńka przedostaje się na wawelski dwór w charakterze pokojówki, pozostawiwszy braci w pobliskim lesie.

.

Tymczasem obrotna Zoreńka przedostaje się na wawelski dwór w charakterze pokojówki, pozostawiwszy braci w pobliskim lesie. Zostaje powiernicą królewny i jej najbliższą przyjaciółką. Opowiada jej barwnie o życiu wolnych kmieci, wychwala zalety brata i sugestywnie roztacza przed nią uroki miłowania. Strzeżona dotychczas pilnie przez surową ochmistrzynię Marzanna nader chętnie daje posłuch owym rewelacjom (atrakcyjnym dla wszystkich zbuntowanych nastolatek wszech czasów) i daje się namówić do wspólnej ucieczki. W przebraniu służącej wymyka się wraz z Zorzą z zamczyska i obie docierają do czekających na nie braci. W tym jednak momencie dopada ich rozwścieczona Welinda, którą ostrzegło czarodziejskie zwierciadło. Wiedźma zamienia chłopaków w czarne orły i sprawia, że prądy powietrzne unoszą spłoszone ptaki do bram Wyraju. Zrozpaczona i przerażona siostra biegnie za nimi, a tymczasem zła królowa rozprawia się z nieposłuszną wychowanką:

Marzanna przed Welindą pozostała sama.

Welinda do niej rzekła: „Zamku mego brama

Przed tobą już zamknięta, ani jednej chwilki

Nie zniosę ciebie w zamku! Niech cię zjedzą wilki

Tutaj w ponurym lesie”. Rzekłszy, w las przepadła

I sama pośród puszczy wielkiej była zbladła

Marzanna pełna trwogi…

Każdy, kto wychwyci motywy znane z innej baśni – macocha radząca się magicznego lustra, biała jak śnieg sierota pozostawiona w lesie na pewną śmierć – oczywiście trafnie odczyta źródła inspiracji autora. Jednakże w wersji Dzieduszyckiego królewna nie trafia do chaty krasnoludów, ale… o tym opowiemy następnym razem.

 

Komentarze