W Pieśni IX sagi słowiański bard opowiada o tajemniczych gościach u Piasta, ambitnych zamierzeniach polityczno-dynastycznych i budowlanych Leszka Przechery, próbie wykradzenia Marzanny spod władzy złej macochy i perypetiach Zorzy z Żar Ptakiem. Dość motywów, by obdzielić nimi parę baśni, w tym jednak utworze splatają się w kunsztowną, nierozerwalną całość.

Goście na postrzyżynach

Postrzyżyny Ziemowita

„Już nadeszła postrzyżyn Ziemowita pora…”

 

„Już nadeszła postrzyżyn Ziemowita pora…” – informuje poeta (a czepialskich purystów lingwistów informujemy, że zachowujemy oryginalną, tradycyjną, najpowszechniej przyjętą pisownię imienia legendarnego protoplasty, nie zawracając sobie tym razem głowy ustaleniami marudnych uczonych). Na uroczysty obrzęd zjeżdżają do chaty w Kruszwicy proszeni i nieproszeni goście. Piast ugaszcza wszelako wszystkich, sadza za stołem, karmi i poi wedle prastarego słowiańskiego zwyczaju.

Zebranych dziwią najbardziej dwaj wyróżniający się z tłumu przybysze: rycerz w złotej zbroi na skrzydlatym rumaku i chłopak w prostej sukmanie na gadającym ludzką mową Czarnolotku. Młodzieńcy spotkali się w drodze i zaprzyjaźnili zawierając symboliczne braterstwo. Piast rozpoznaje Kupałę, grzecznie wypytuje jednak jego towarzysza o ród i miano. Ten odpowiada rezolutnie z odrobiną junackiej buty i tonem przechwałki:

„Czas i Przemiana oto są moi przodkowie,

Dziadem i babą ludzie zwykle ich mianują,

Oboje bardzo starzy, razem przesiadują

Więcej jak lat pięćdziesiąt w takiej oto chacie,

W jakiej wy tutaj sobie z Rzepychą mieszkacie.

Mam ja braci dwunastu i siostrę jedyną,

Która jest bardzo przednią i piękną dziewczyną, (…)

Mnie już i moje sprawy na zamku poznano

U Popiela złego, a Leszka noszę miano.

Pewno, Piaście, już o tym słyszałeś niemało,

Co się przeze mnie z dziećmi Baby Jagi stało?

Córki poszły do licha, mnie służą synowie,

Że kaszy nawarzyłem czartom każdy powie…”

Nareszcie zatem dowiadujemy się, dzięki Dzieduszyckiemu, kim byli tajemniczy goście na postrzyżynach u Piasta, na temat których narosło w naszym dziejopisarstwie wiele niezwykłych koncepcji. Nie byli to więc bynajmniej biblijni aniołowie (kompletnie nie na miejscu nad Gopłem) ani (strzeżcie, bogowie!) chrześcijańscy misjonarze, ani tym bardziej Cyryl i Metody, propagujący niewczesną na naszych ziemiach, „słowiańską” odmianę obcego kultu. W owej wersji podania odwiedzili kruszwicką chatę dzielny syn Kraka, półboski witeź Kupało i jego niepospolity druh o równie niezwykłych przymiotach. Poeta tak wyjaśnia narodziny legendy:

A wszyscy trzej mówili po cichu do siebie

Tak, że ich nie słyszano, bo przy sutym chlebie

I napitku powstała pośród gości wrzawa

I u wszystkich na ustach rosła głośna sława

Piasta, co gospodarzem był przy tej biesiadzie,

Bo dziś bez końca potraw poprzed gości kładzie,

Miodem i piwem poi bez kresu i miary

I ludzi cieszy. Zwykle Piast ukrywał czary

Swoje przed oczyma ludzi, wyjątkowo

Dziś przed tą biesiadą czarodziejskie słowo

Wymówił, co bajeczną tę obfitość sprawia;

Gmin przeto zadziwiony, choć Piasta wysławia,

Nieprawdziwą przyczynę wynajduje cudu:

Powiada, że dwaj goście, co się pośród ludu

Zjawili z obcej strony, nieznani nikomu,

Błogosławieństwo dziwne przynieśli do domu

Piasta, które się teraz jawi mnóstwem jadła,

Które się potem spełni szczęśliwością stadła

Piastowego i dzieci niezwyczajną chwałą.

Tak się to wówczas ludziom w Kruszwicy wydało,

Z tego potem wyrosła wieść jak Polska stara

I aż dotąd przetrwała u ludu ta wiara…

Piast i dwaj niepospolici goście zmawiają się na zgubę Popiela pod czujnym okiem usługujących przy stole niewiast, wśród których kryje się także królewna Zabawa. Kupało wciąż głośno rozpamiętuje utratę morskiej boginki, lecz nie poznaje jej pod postacią wiejskiej dziewczyny. Ta wybiega zapłakana do sadu, gdzie dogania ją Leszek i porywa do tańca, który osusza łzy i uśmierza żale. Potem jednak młodzieniec wraca do stołu naradzać się dalej z gospodarzem. Dowiadujemy się przy okazji, że pierwszym krokiem osłabiającym mroczną tyranię ma być wykradzenie siostry Piastowej, królewny Marzanny, dorastającej na Wawelu pod kontrolą złej macochy, wiedźmy Welindy. Niepoprawny karierowicz Leszek pragnie tą drogą zasłużyć się pretendentowi do tronu i wżenić w ród królewski. Piast daje mu błogosławieństwo na drogę i udziela paru cennych wskazówek.

Komentarze