Produkty polskich gospodarstw ekologicznych są wysokiej jakości i spełniają wymagania stawiane żywności ekologicznej. Polska pod względem liczby gospodarstw ekologicznych zajmuje obecnie siódme miejsce w UE – twierdzi Najwyższa Izba Kontroli.

O dobrej jakości polskiej żywności nie trzeba przekonywać nikogo kto miał okazję próbować rodzimych serów, przetworów czy kiełbas. W wywiadzie dla naszego portalu jeden z najlepszych polskich serowarów, Marek Grądzki, mówił tak: 

.

Jak powstaje ser? Jak długo to trwa?

199842_172617676122420_3374671_n1

Marek Grądzki

Zasada jest prosta: im dłużej, tym lepiej. Moje sery osiągają najlepszy smak po półrocznym okresie dojrzewania. Oczywiście to nie znaczy, że kozi ser, który dojrzewa krócej jest niedobry. Trzymiesięczny ser jest jak najbardziej dojrzały i smaczny. To po prostu nie jest ser dla konesera, ale przecież nie wszyscy jesteśmy koneserami sera! Ser dla konesera to taki, który dojrzewa u mnie co najmniej pół roku. Wojtek Modest Amaro, właściciel jedynej jak do tej pory Gwiazdki Michelin [najbardziej prestiżowe odznaczenie w branży kulinarnej na świecie – przyp. red.] w Polsce wymienia mnie z imienia i nazwiska jako  dostawcę sera. On uwielbia właśnie te moje „sery ekstramalne”, które kroi się tak jak hostie – w cieniutkie plasterki.

Czym się różni ser który pan produkuje od takiego ze sklepu?

To bardzo proste. W moim serze jest tylko i wyłącznie przetworzone mleko, szlachetnie kultury bakterii i podpuszczka oraz moja praca.

Co znajduje się w serze przemysłowym? Naprawdę trudno dokładnie to stwierdzić. Mój ser dojrzewa przez trzy miesiące, a przemysłowy, czyli tak zwany „żółty”, jest gotowy do konsumpcji po czterech dniach. Czterech dniach! Czym on jest naszpikowany? Co w nim jest? Ile jest w nim tego „E” o różnych symbolach? Naprawdę trudno to określić, ale na pewno bardzo dużo.

Cały wywiad z Markiem Grodzkim jest dostępny pod tym linkiem: Marek Grądzki: „Na początku moich serów nie chciały jeść nawet psy, dziś biją się o nie najlepsze restauracje”

.

Podobnie polskie kiełbasy, jak mówi reklama: „dawno już wyprzedziły ich kiełbasy”. Rozmówca naszej reporterki, weterynarz Bogdan Żok tłumaczy:

Kiedy zwierzę jest już zbadane i zabite rzeźnik oczyszcza je z wnętrzności, a także wykrawa wszystko co nadaje się do przerobienia na produkty – mówi pan Bogdan i wymienia najważniejsze i najsmaczniejsze z jego punktu widzenia części – tusza, a także wnętrzności czyli: serce, wątroba, bo z czegoś trzeba zrobić pasztetówkę, nerki – jeżeli są zdrowe.

Jak duża musi być świnia aby nadawała się do świniobicia? Pan Bogdan odpowiada: to musi być tucznik, czyli świnia powyżej 100 kg w pełni rozwinięta  i oczywiście zdrowa.

Cały materiał jest dostępny pod tym linkiem: Jak powstaje tradycyjna polska kiełbasa?

.

Nie dziwi zatem fakt, że rynek polskiego rolnictwa rozwija się w tempie 30% rocznie. Coraz więcej Polaków produkuje i kupuje produkty tradycyjne, które małymi krokami pojawiają się również w sieciach hipermarketów oraz na targowiskach w całym kraju. Jaka jest rzeczywista kondycja polskiego rolnictwa ekologicznego? 

Kontrolerzy NIK odwiedzili 50 instytucji zaangażowanych w nadzorowanie oraz promowanie rolnictwa ekologicznego w Polsce i przyjrzeli się, jak w okresie od 1 lipca 2005 r. do 30 czerwca 2009 r. wywiązywały się one ze swoich zadań. NIK pozytywnie ocenia zadania realizowane w tym zakresie, choć wskazuje również na występowanie pewnych nieprawidłowości.

Allium_sativum_-_Garlic_-_01Kontrola artykułów rolno-spożywczych potwierdziła wysoką jakość produktów dostarczanych przez gospodarstwa ekologiczne. Na 712 próbek jedynie 4 wzbudziły zastrzeżenia kontrolerów, co daje 0,6 proc. spośród wszystkich sprawdzonych przypadków. Warto podkreślić, że w żadnej próbce nie stwierdzono występowania organizmów modyfikowanych genetycznie.

W objętym kontrolą okresie liczba gospodarstw ekologicznych i powierzchnia prowadzonych przez nie upraw wzrosły dwukrotnie. Przyczyniły się do tego środki pomocowe UE – ponad 609 mln zł dopłat rolnośrodowiskowych oraz 42 mln zł ze środków budżetowych, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przeznaczyło na dofinansowanie działań kontrolnych, doradczych, promocyjnych i naukowych.

Systematyczny rozwój rolnictwa ekologicznego pozwala przypuszczać, że zakładana w Planie Działania dla Żywności Ekologicznej i Rolnictwa w Polsce na lata 2007-2013 liczba 20 tys. gospodarstw, obejmujących ekologiczną uprawą 600 tys. ha, jest realna do osiągnięcia.

Kontrolerzy zwrócili uwagę na występujące opóźnienia wydawania decyzji o dopłatach do upraw ekologicznych  przez powiatowe biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Dlatego NIK zwróciła się do Prezesa ARiMR, aby usprawnił realizację płatności rolnośrodowiskowych w terenowych jednostkach agencji.

Ekologiczne gospodarstwa i przetwórnie mają problem z dokładnym przestrzeganiem zasad prowadzenia produkcji. NIK wykazała uchybienia w 40 proc. skontrolowanych gospodarstw. Są to jednak głównie nieprawidłowości formalne i sprowadzają się do nieprecyzyjnej ewidencji towarowej lub braków w dokumentacji. NIK zwróciła się do Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, aby zwiększył skuteczność kontroli nad gospodarstwami i przetwórniami ekologicznymi oraz upoważnionymi do ich nadzoru  jednostkami certyfikującymi. Dzięki interwencji NIK przyspieszyły również prace zmierzające do udoskonalenia systemu gromadzenia i przekazywania danych dotyczących rolnictwa ekologicznego.

.

Włoski orzech do zgryzienia

Niestety kontrola wykazała również nieuczciwość niektórych rolników i ich chęć do wzbogacenia się na bazie dopłat do produkcji żywności tradycyjnej. Jak wiadomo każda beczka miodu ma swoją łyżkę dziegciu. 

Najpoważniejsza nieprawidłowość opisana w raporcie NIK dotyczy nieprecyzyjnych przepisów, w których nie określono dokładnych wymagań, jakie powinny spełniać uprawy ekologiczne pod względem pielęgnacji roślin, minimalnego poziomu obsady czy jakości sadzonek. Niektóre nierzetelne gospodarstwa wykorzystywały tę sytuację i traktowały uprawy ekologiczne wyłącznie jako sposób na zdobycie dopłat, bez zamiaru wyprodukowania czegokolwiek.

Wysoka stawka dopłat do uprawy orzecha włoskiego (1800 zł do 1 hektara) sprawiła, że właśnie ten gatunek szczególnie często wykorzystywany był w pozorowanych uprawach sadowniczych. Co więcej, dopłaty do orzecha włoskiego przyznawane były na 5 lat, podczas gdy gatunek ten owocuje dopiero po 6-7 latach. Pozwalało to na prowadzenie tzw. upraw nieowocujących, które można było bez konsekwencji zlikwidować wraz z końcem dofinansowania. Korzystając z tej luki w prawie, niektórzy beneficjenci, po spełnieniu minimalnych, formalnych wymagań i zainkasowaniu dopłat, nie interesowali się zbytnio swoimi uprawami. Przeprowadzone przez NIK oględziny plantacji orzecha włoskiego na terenie województwa lubuskiego potwierdziły, że uprawy nie były pielęgnowane i odchwaszczane. W efekcie tylko ok. 5 proc. sadzonek miało wykształcone korony.

NIK docenia działania Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, który podjął szereg czynności zmierzających do ukrócenia takich praktyk. W lutym 2008 r. i 2009 r. weszły w życie dwa rozporządzenia, dzięki którym pozorowane uprawy zaczęły być wykluczane z dopłat, natomiast proporcje między orzechem włoskim (którego uprawa dzięki wysokim dopłatom stała się w Polsce niezwykle popularna) a innymi gatunkami zostały w sadownictwie ekologicznym wyrównane.

.

Insektenhotel_am_Waldhaus_Durbeke_im_sechsten_Jahr

.

Dobre widoki na przyszłość?

Jak twierdzą sami producenci: z polskich produktów tradycyjnych coraz częściej korzystają również goście z zagranicy i to zarówno z zachodu, jak i wschodu. Warto również pamiętać o tym, że Polska może pochwalić się wysokim eksportem żywności pomimo nałożonego przez Unię Europejską nieoficjalnego embarga na rodzime produkty. Więcej informacji na ten temat w rozmowie z prof. dr hab. Kazimierzem Adamczewskim z Instytutu Ochrony Roślin, Państwowego Instytutu Badawczego.

Zresztą nie trzeba szukać daleko – wystarczy spojrzeć na polską część Internetu. Można chyba już otwarcie powiedzieć, że przeżywamy prawdziwą eksplozję powstawania internetowych sklepów sprzedających tradycyjne produkty prosto od producenta. 

Większe miasta jak Warszawa, Poznań czy Kraków mogą pochwalić się przeróżnego rodzaju targowiskami na których producenci ekologicznej i tradycyjnej żywności sprzedają swoje wyroby. W Poznaniu co roku odbywają się również targi tradycyjnej żywności, które przyciągają prawdziwe tłumy. 

Jednym z ciekawych aspektów tych przemian jest również coraz wyższa liczba browarów rzemieślniczych oferujących naprawdę niesamowite piwa. Sprawa jest na tyle duża, że browary przemysłowe wydały niedawno quasi-regionalne piwa, aby w jakiś sposób spowolnić odpływ klientów. Z mojego punktu widzenia jest to daremny trud. Żadne piwo przemysłowe nie może się równać z niesamowitym smakiem starannie tworzonych browarów regionalnych. Dostępność do tych piw jest coraz łatwiejsza, dla przykładu: w Poznaniu jest już naprawdę wiele sklepów sprzedających dobre piwa, a powoli dołączają do nich kolejne puby i restauracje.

.

Podsumowując: wyniki badania NIK cieszą, pomimo nieprawidłowości, które udało się wykryć. Każdy kto próbował tradycyjnych, bo to słowo moim zdaniem lepiej opisuje regionalne specjały niż modny termin „ekologiczna żywność”,wie, że żadne produkty przemysłowe nie mogą się z nimi równać. 

Naszym zadaniem na nadchodzący czas jest sprawienie by ceny produktów tradycyjnych były na tyle racjonalne, aby nigdy nie stały się produktami wyłącznie dla ludzi bogatych. Produkty tradycyjne to nasze wspólne dziedzictwo kulinarne i każdy Polak niezależnie od stanu swojego portfela, musi mieć do nich dostęp.

.

Jakub Napoleon Gajdziński

Źródło: www.nik.pl

Komentarze