Miasta odbierają ludziom ich podmiotowość?

Miasto nie przypomina już tego, czym kiedyś było. Kiedyś funkcją miasta było nie tylko zapewnienie bezpieczeństwa i przeżycia swoim mieszkańcom. Kiedyś miasta były żywe. Place służyły nie tylko do handlu, ale również do debaty i dyskusji oraz wspólnego przeżywania. Proszę sobie przypomnieć strefy kibica na Euro2012 i emocje, które nam wtedy towarzyszyły. Według moich badań to wydarzenie dało nam więcej dumy, radości i poczucia wspólnoty narodowej niż Manufaktura_galeria_handlowa_wejście_Łódźtragedia w Smoleńsku czy śmierć papieża.

Dzisiaj miasta coraz bardziej służą wielkiemu biznesowi, bankom i władzy jako takiej. Dobrym przykładem jest Poznań. Już niedługo w Poznaniu będzie więcej centrów handlowych niż samych mieszkańców…

Chodzi o to, że miasto było kiedyś dobrem wspólnym. Teraz jest ono poszatkowane, kupione i wtórnie odsprzedane. Place zabrano i postawiono tam domy handlowe, które tylko udają, że budują relację lub tworzą poczucie wspólnoty. To nieprawda. W centrach handlowych, podobnie jak we współczesnych miastach, nie ma relacji na linii ja-ty. Jest za to relacja ja-korporacja. Problem polega na tym, że niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest to relacja koleżeńska czy przyjacielska.

To nie przypadek, że centra handlowe mają tak monumentalne rozmiary. Podobnego efektu używał Kościół katolicki, a polegał on na budowaniu olbrzymiej świątynie, by pokazać potęgę boga i marność człowieka, marność ja. To samo dzieje się dziś w miastach i dotyczy to także centrów handlowych. W kościółach i CH atakuje się ludzi muzyką, żeby maksymalnie utrudnić analityczne zdolności rozumowania itd. Podobieństw jest jeszcze więcej.

Barber mówił o tym, że współczesny kapitalizm jest jak religia i choćby w tym względzie na pewno się nie mylił.

Metaforycznie mówiąc: miasto przemieniło się w obszar na, którym grasują drapieżniki. Obywatel stał się konsumentem, a ten jest ofiarą, łowcą zaś sprzedający. Jeśli dziś skończy się nasza cywilizacja, to za jakieś 1000 lat archeologowie będą się zastanawiać nad znaczeniem dzieł sztuki na naszym budynkach, a to przecież zwykłe reklamy.

Tak, miasta w pewnym sensie odbierają ludziom ich podmiotowość. Człowiek instynktownie stara się od tego uciec, znaleźć miejsce, gdzie będzie czuł swoją własną wartość. Problem w tym, że gospodarka jest tak skonstruowana, że utrudnia wykonanie tego zadania.

.

Co nas czeka w przyszłości jeśli ten trend migracyjny się utrzyma?

Po pierwsze: powinien się utrzymać, ale nie ma co do tego pewności. Jak wiemy, sytuacja jest dynamiczna, a najważniejszym ze wszystkich czynników decydujących o sprawie jest czynnik ekonomiczny. Ruch z miast do wsi to spory koszt i pojawia się pytanie ile procent społeczeństwa, zwłaszcza młodych ludzi, będzie mogła sobie na taki jednorazowy wydatek pozwolić.

Komentarze