Jeśli się jeszcze zastanawiasz pozwól, że rozwieje wszystkie wątpliwości: film jest dla osób w każdym wieku. W moim przekonaniu jednak, to bajka adresowana raczej do osób dorosłych (choć i dzieci mogą oraz powinny ją oglądać). Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że przypomina nie tylko o tym jak bardzo każdego z nas kształtuje otoczenie, ale również o tym, że i my wpływamy na innych ludzi.
Już od samego początku dzieje się bardzo dużo. Po pierwsze: wszystko co pamiętamy ze „Śpiącej Królewny” musimy zapomnieć. Maleficent (w polskiej wersji „Diabolina”) spotykamy jako małą dziewczynkę. Jest ładna, uśmiechnięta i radosna, trochę niesforna i z całą pewnością – jest dobra.
Jej rodzice nie żyją, ale ona jest najpotężniejsza w swojej, magicznej krainie. Jej zadaniem jest stać na straży zaczarowanej ziemi w której żyją skrzaty, wróżki, drzewce i wiele innych stworzeń. Z jej pleców wyrastają olbrzymie, zakończone pazurami skrzydła, a z jej głowy dwa zakrzywione rogi. Ot, taka specyfika pięknej Maleficent…
Z zaczarowaną ziemią graniczy królestwo ludzi. A ludzie, jak to ludzie – czasami bywają chciwi, czasami nieuczciwi, czasami kłamią.
Pewnego razu okazuje się, że jeden z ludzi wkracza do świata w której panuje skrzydlata bohaterka. Wróżka pędzi do granicy, by stać się świadkiem ciekawej sceny. Dwaj potężni, drzewni strażnicy zatrzymali… małego chłopca, mniej więcej w wieku Maleficent. Chłopiec próbował ukraść klejnot z zaczarowanego jeziora, a wróżka ratuje mu życia, zmuszając by oddał to, co do niego nie należało.
Jak to często bywa w baśniach – młodzi się poznają, zaczynają się przyjaźnić, aż w końcu zakochują się w sobie. Niestety ich miłość nie trwa wiecznie. Nie można też nazwać jej szczęśliwą, bo ostateczni dochodzi do zdrady.
Czysta, wesoła i trochę naiwna Maleficent zostaje oszukana przez swojego ludzkiego kochanka. Traci coś, co ją całkowicie zmienia. Jej życie przestaje być beztroskie. Diabolina odkrywa w sobie niesamowite pokłady bólu, a ten prowadzi do wściekłości i nienawiści.
Okazuje się również, że Maleficent potrafi być potężna. Zresztą jak każda rozgniewana kobieta… No może trochę bardziej 
.
Zła czarownica
Maleficent przybywa na dwór króla, gdzie odbywają się „chrzciny” jego córki. Potężna i wściekła rzuca klątwę na młodziutką Aurorę. Wcześniej otacza swoje królestwo olbrzymim murem z cierni, którego żołnierze króla nie dadzą rady sforsować już do końca opowieści. Diabolinie towarzyszy kruk, któremu uratowała życie, a który w razie potrzeby może przybrać każdy kształt: wilk lub smok.
Najpiękniejsza w całym filmie jest jednak przemiana samej Maleficent. Czarownicę spotykamy jako młodą dziewczynkę, która spędza dnie na zabawach i śmiechu. Potem obserwujemy jak dorasta i spędza wolne chwile z poznanym chłopakiem, na początku przyjacielem – potem ukochanym. Diabolina ufa człowiekowi i pokazuje mu zaczarowaną krainę w której mieszka. I co najważniejsze: jest szczęśliwa.
Potem Maleficent traci to co ma najcenniejszego. Jest zdezorientowana, przestraszona i zagubiona. Symbolicznie wyraża się to w scenie, w której czarownica nie może chodzić. Zabrano jej o wiele więcej niż tylko miłość czy zaufanie, jej cały świat legł w gruzach. Skąd my, dziewczyny, to znamy?
By poradzić sobie z tym wszystkim Maleficent sięga po patyk, który następnie staje się jej kosturem. Opiera się na nim i podnosi, jednocześnie to właśnie on służy jej bardzo często do rzucania najstraszniejszych zaklęć. Wyprostowana spogląda na świat z nowej perspektywy. Jej zaczarowana kraina już nigdy nie będzie taka sama. Jej cierpienie i zdezorientowanie powoli ustępuje miejsca strasznemu gniewowi, nienawiści i pragnieniu zemsty.
Czarownica zmienia swój świat, dotychczas zielony i radosny. Teraz jej kraina staje się czarnym i potężnym, ale smutnym miejscem. Ona zaś zasiada na tronie i obwołuje się królową.
Która z nas tego nie zna? Historia stara jak świat.
Z czasem jednak, gdy trzy wróżki (ich zadaniem jest uchronić malutką Aurorę) przed klątwą Maleficentm ukrywają księżniczkę w „bezpiecznym miejscu”. Czarownica podąża ich śladem. Ukradkiem je obserwuje i… powoli jej nienawiść i gniew ustępują zupełnie innym emocjom.
Na początku jest zaskoczona, potem zaczyna się uśmiechać, aż w końcu…
.
Czy film warto obejrzeć?
Zdecydowanie tak. Film przez wielu krytyków został określony mianem: „niezbyt wymagającego”. Muszę się nie zgodzić. Który z filmów hollywoodzkich jest „wymagający”? Oczywiście są takie, ale jest ich niewiele. Maleficent to historia, która ma się podobać, baśń, która sprawi, że wrócisz do ważnych momentów swojego życia i przemyślisz je, patrząc na nie z nowej perspektywy. Przypomina również o tym, mówiąc skrótowo, by nie być gnojkiem dla ludzi dookoła ciebie. To z
pewnością nie jest „niezbyt wymagająca” lekcja. Baśniową konwencję filmu, pojawienie się narracji, uznaję za bardzo fajny i dobrze zrobiony motyw. Na pewno nie jest to minus Maleficent.
Nie myślałam, że kiedyś to napiszę, ale trzeba pokłonić się przed Angeliną Jolie, która główną rolę zagrała śpiewająco. Znana z wielu produkcji, których znaczna część pozostawia wiele do życzenia, w tym filmie pokazała, że zasługuje na prestiż, którym się cieszy. Wielkie brawa.
Gorzej, w moim przekonaniu, wypadł Sharlto Copley znany z takich filmów jak Dystrykt 9, Elysium oraz Europa Report. Muszę powiedzieć, że nie zatrudniłabym tego aktora w tym filmie. Wydaje się być jedynym elementem baśni, który… nie jest baśniowy. Jeśli przyrównać film do rzeki, to Sharlto jest skałą. W moim przekonaniu ten dość dobry artysta znalazł się po prostu w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze.
Być może warto dodać, że Elle Fanning, którą można oglądać np. w serialu CSI, trochę za dużo się uśmiecha i nie zawsze szczególnie dobrze jej to wychodzi, ale to szczegół, bo jest jeszcze bardzo dobra Imelda Staunton, brytyjska aktorka teatralna, którą grała też w Harrym Potterze i Brzydkim Kaczątku z 1997. Jej drugoplanowa rola dodaje filmowi rumieńców!
Scenariusz napisała Linda Woolverton, którą wręcz ubóstwiam. To właśnie ona popełniła scenariusz do serialu Star Wars: Ewoks, a kto nie kocha Ewoków? Muzyką zajął się James Newton Howard (Wodny Świat, Mroczny Rycerz). Reżyserem jest Robert Stromberg, który współpracował m.in przy produkcji Avatara.
Podsumowując: Maleficent? Oglądam! .
Klaudia Bąk
Zdjęcia pochodzą z profilu: Maleficent
.





