Kołacz

Kołacz w duchu Słowian

Kończąc poprzedni artykuł o roli pożywienia w życiu duchowym Słowian wspomniałem o kołaczu, czyli o chlebie. Dlatego ten wpis rozpocznie się od roli tego właśnie pieczywa w słowiańskich obrzędach. Saxo Grammaticus na którego już wcześniej się powoływałem. W przywołanym fragmencie opisuje on rolę kołacza w praktykach kultowych Słowian a konkretnie z obchodów dożynek z końca XII wieku na wyspie Rugia w Arkonie – przytaczanym już wcześniej ośrodku kultu Świętowita.

            Przynoszono także w ofierze kołacz, przyprawiony miodem, okrągłego kształtu a takiej wielkości, że dorównywał prawie wysokości człowieka. Stawiając go pomiędzy sobą a ludem, zwykł się pytać kapłan czy Rugianie go widzą. Gdy ci odpowiadali, że go widzą, wypowiadał życzenie, aby za rok nie mogli go zobaczyć. Tym życzeniem obejmował on nie tylko swoją lub ludu przyszłość, lecz pomyślny urodzaj w przyszłości w ogóle.

Miód i plony

W trakcie opisanego powyżej obrzędu korzystano także z… miodu pitnego. Mówiąc precyzyjnie używano go do wróżenia jakie będą zbiory w przyszłym roku. Żerca sprawdzał czy nie ubyło napoju wlanego do rogu trzymanego przez Świętowita. Jeśli miodu pitnego ubyło nasi przodkowie przygotowywali się na nieurodzaj i konieczność oszczędzania zbiorów. Zresztą wszystkie jesienne rytuały łączone przez dawnych Słowian z końcem żniw były swoistym podziękowaniem za plony a zarazem prośbą o urodzaj w przyszłości. W tamtej epoce obfitość pożywienia uznawano za tożsamą ze szczęściem osobistym. Podróżnik Ibn Rosteh na przełomie IX i X wieku napisał:

            Gdy nadchodzi pora żniwa, wezmą garść prosa i podniósłszy ku niebu mówią: „O Panie, Twoja to jest sprawa, że urosło nasze pożywienie, rozciągnij swą łaskę i na nas”

Jajko pisanka!

Pisanki

Nasi przodkowie obchodzili również święta wiosenne. Miały one miejsca w okolicach 21 marca a zatem wiosennej równonocy. W trakcie tych uroczystości dominującą rolę odgrywały jajka kurze. W świadomości dawnych Słowian były one związane z kultem przodków lub ewentualnie ziemi czyli źródła rodzącego sie wiosną życia. Jajko było właśnie symbolem ukrytego i odradzającego się życia. Składano je w ofierze w czystej postaci bądź jako zdobione pisanki. Dowody takich zachowań znajdowano m.in. we Wrocławiu i Opolu a znaleziska datuje się na XII wiek.

Co ciekawe używano także trwalszych form zdobionych jajek. Gliniane „pisanki” znalezioni w Kruszwicy, Kałdusie, Gnieźnie i Starym Riazaniu a w Opolu odkryto takie, które były wykonane z kamienia wapiennego. „Ten słowiański symbol odradzającego się życia został z czasem włączony w obrzędowość związaną z chrześcijańskimi świętami Wielkanocy” piszą Hanna i Paweł Lisowie w książce „Kuchnia Słowian. Żywność, potrawy i nie tylko….

.

Czosnek w alkoholu

Należy też pamiętać, że uroczystości w których ważną rolę grało jedzenie miały też charakter rodzinny. Do takich należy przede wszystkim zaliczyć śluby oraz wesela. Towarzyszyła im zbiorowa uczta, podobnie jak dziś, gdzie częstowano miodem pitnym, piwem i różnymi potrawami. Znów pojawia się kołacz, który jako zwyczajowy poczęstunek, którego przygotowanie wiązało się ze szczególnymi obrzędami i pieśniami. A. Bruckner pisze, że na Rusi w celu odgonienia złych duchów weselnicy do czas i…wiader z których pili alkohol dorzucali czosnku.

Podczas narodzin również wyprawiano „obiatę” a zatem uczte. Miała ona miejsce dokładnie trzy dni po połogu. Gości częstowano cheleb, serem i miodem. Żeńska część rodziny uczestniczyła w wieczerzy podczas której rolę potrawy obiadowej pełniła kasza.

Szczególna była również rola sera. Podczas uroczystości rodzinnych jak podaje A. Bruckner dzielenie się serem oraz chlebem i popijanie tego miodem na cześć rodu było zwyczajem, który celebrowano podczas zrękowin i zaślubin.

Magia jedzenia w sensie dosłownym

Magia

Zwyczaje podczas których używano jedzenia w różnych obrzędach to nie tylko sprawa ciała, ale i ducha. Pożywienie miało również właściwości magiczne a echa tych mocy przetrwały do dziś. Do takich trzeba zaliczyć obsypywanie nowożeńców ziarnami maku czy zboża. Miało to gwarantować nie bogactwo, jak się dziś mylnie sądzi, ale raczej płodność. W ogóle zanim doszlo do zaślubin młode dziewczęta częstowały swych wybranków przygotowanym przez nie wcześniej kołaczem.

Magia przenikająca sfery jedzenia i miłości jest nad wyraz ciekawa. Czy wiecie, że dziewczyny częstowały swojego ukochanego jabłkiem, które wcześniej nosiły… pod pachą! Jeśli to nie podziałało mężczyźnie podawano do picia wodę w której wcześniej piękne dziewcze się myło. To już musiało zadziałać!

.

Opracował Jakub Napoleon Gajdziński

Źródło: Hanna i Paweł Lisowie, „Kuchnia Słowian. O żywności, potrawach i nie tylko…”

Komentarze