Agnieszka Sowisło jest absolwentką Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu (wcześniej ASP). W Poznaniu prowadzi własną galerię sztuki współczesnej Kontrapunkt. Oprócz tego, że sama realizuje swoje pasje łącząc je z zawodem to pomaga innym początkującym artystom. Mi opowiada o swoich projektach, o tym jakie były początki galerii i dlaczego sztuka współczesna bywa niedoceniana. Ale to tak krótko, bo jak sama mówi – to temat rzeka.

 

 

Zawsze chciałaś mieć swoją własnę galerię? 

Galeria była moim marzeniem, ale chyba takim jeszcze nienazwanym. To, że tutaj pracuję i jestem właścicielką galerii to  połączenie mojej pasji z moim zawodem. Połączenie tych dwóch rzeczy było dla mnie bodźcem do tego, żeby robić to, co kocham i łączyć to z pracą zawodową. Galerię można nazwać naturalną konsekwencją tego marzenia i był to strzał w dziesiątkę. Dzięki niej mogę poruszać się w środowisku malarzy, artystów, a także pomagać innym, którzy są na początku drogi, tuż po studiach.

.

A z zawodu jesteś?

Artystą plastykiem, tak chyba można tak to nazwać. A konkretnie? Ukończyłam Uniwersytet Artsytyczny w Poznaniu na wydziale malarstwa sztalugowego. Jestem magistrem sztuki.

.

A są jeszcze jakieś inne specjalizacje?

Malarstwo w architekturze i tkanina artystyczna.

.

Co więc malujesz? 

Maluję otaczającą mnie rzeczywistość, czerpię z natury. Moja praca dyplomowa – jako, że moją pasją jest również nurkowanie – była połączeniem malarstwa i właśnie nurkowania. To było jak zanurzanie się w malarstwie i zanurzaniem się pod wodę. Teraz kontynuuję to w projekcie zatytułowanym Wraki Katedr. Gdzieś usłyszałam o Blue Hole na Morzu Czerwonym. Pod wodą istnieją formacje skalne i rafy, które swoim wyglądem przypominają ruiny katedry. To wtedy zaczęłam zastanawiać się nad nurkowaniem, nad światłem pod wodą i tak wpadłam na pomysł stworzenia Wraków Katedr.

.

Co to właściwie za projekt?

Bardzo dużo podróżuję po Europie, maluję katedry, które znajdują się europejskich miastach i zalewam je wodą. Na przykład w Narbonne we Francji, bazylikę w Siennie czy katedrę w Barcelonie. Na razie mam około 10ciu obrazów.

.

Skąd wiesz, że projekt nie jest jeszcze skończony? 

Moja koncepcja opiera się na tym, żeby te pierwsze namalowane katedry były odwzorowaniem tych prawdziwych, kolejne mają być całkowicie zanurzone pod wodą, być wrakami. Nie osiągnęłam jeszcze tego.

.

Galeria, w której jesteśmy należy do Ciebie, choć sama podkreślasz, że jest tak pomimo Twojego młodego wieku

 

Owszem, ale na pewno nie podjęłabym tej decyzji, gdyby nie pomógł mi w realizacji tego pomysłu mój wykładowca z Uniwersytetu pan profesor Marek Przybył. On pozyskał artystów do współpracy, namawiał malarzy, mówił, że galeria będzie miejscem, gdzie będzie można zobaczyć trochę dobrego malarstwa, o co w Poznaniu, wbrew pozorem trudno. A dlaczego mi pomógł? To nie tak, że byłam jego faworytką czy ulubioną studentką. To nie działa w ten sposób na uczelniach artystycznych.  Na ASP panuje zupełnie inna atmosfera. Na roku miałam 12 osób. To nie sprzyja anonimowości, a i relacje z wykładowcami są zupełnie inne. Tam nikt nie jest anonimowy a mój pomysł otwarcia galerii spodobał się profesorowi. Już po skończeniu studiów zaczęłam współpracować z Uniwersytetem, z wykładowcami i studentami.

.

Jest pomysł, chcesz otworzyć galerię  i co dalej?

Oczywiście szukanie odpowiedniego miejsca. Miałam kilka lokalizacji do wyboru, a w przypadku takiej działalności miejsce jest niezwykle ważnym elementem. Miejsce, w którym znajduje się galeria znajduje się w centrum Poznania. A co dalej? Ważne jest to, żeby w galeriach odbywały się wystawy, wernisaże, żeby galeria żyła swoim życiem. Ważna jest również jakość pokazywanych prac, aby dać ludziom taką pulę wrażeń aby wracali tu bardzo często.

.

Ty decydujesz o tym, kogo prace będą wystawiane w galerii? 

Tak, ja jestem osobą, która rozmawia z artystami i decyduje o tym, że dany artysta będzie mógł pokazać swoje prace. Jeżeli jednak nie czuję, że będą miały one pozytywny odzew nie decyduje się na taką wystawę. Brakiem pokory z mojej strony byłoby jednak to, że nazwałabym się autorytetem w tej dziedzinie, bo jestem jeszcze zbyt młoda i zbyt mało doświadczona. Dlatego też,  jeżeli nie potrafię zadecydować o pewnych sprawach staram się konsultować to z bardziej doświadczonymi ludźmi, zwykle z moimi wykładowcami, którzy są dla mnie również mentorami i autorytetami.

.

Czy to miejsce doceniają również znani artyści czy dajesz szansę tylko młodym i dobrze zapowiadającym się autorom?


Cieszę się z tego, że wiele osób zobaczyło w tym miejscu potencjał. Swoje prace wystawiała tutaj pani Jola Załecka, ale również moi wykładowcy i profesorowie m.in  Marek Haładuda, Andrzej Zdanowicz, Andrzej Załecki czy wspomniany już wcześniej Marek Przybył. To jest wspaniałe, że nie jestem osamotniona w moich działaniach a wielu tych ludzi często mnie odwiedza. Ja chcę dać szansę również ludziom, którzy coś tworzą, zaczynają dopiero swoją drogę, bo w Poznaniu jest niewiele miejsc, w których młodzi ludzie mogliby wystawiać swoje prace. Nie w kawiarniach nie w restauracjach, ale właśnie w galeriach, gdzie jest odpowiedni klimat. Podczas wystawy czy wernisażu staram się, żeby każda praca była jeszcze bardziej wyróżniona i wyeksponowana.

.

.

W jaki sposób? 

Wpływa na to kilka elementów. Na przykład dobre oświetlenie, stworzenie odpowiedniej przestrzeni pomiędzy obrazami, wysokość zawieszenia obrazów. Chodzi o to, żeby prowadziły ze sobą dialog. Ktoś przychodzi obejrzeć wystawę i musi patrzeć na nią, jako na całość. Tu wszystko ma być kompletne. Wystawa ma mieć swój początek  i koniec. Nie ma tu chaosu. Zależy to jednak od rodzaju wystawy. Jeżeli jest to rzeźba i rysunek trzeba zrobić to zupełnie inaczej niż w przypadku samego malarstwa czy samego rysunku. Często artyści sami mają pomysł na ułożenie wystawy ja im tylko pomagam w realizacji tego pomysłu, czasem podpowiadam.

.

Jakieś ciekawe, nietypowe projekty, które miały miejsce w galerii?

Na przykład wernisaż malarstwa i rysunku zatytułowany: Z Zamiłowania. Było to 14 lutego, w Walentynki. Chcieliśmy zaproponować inne przeżywanie tego święta. W czasie wernisażu odbył się koncert Poezji gdzieś śpiewanej Sławomira Przybyła. Było to bardzo fajne wydarzenie -połączenie muzyki i malarstwa, rysunku. Zrobiliśmy w galerii taką mikro scenę, pożyczyliśmy krzesła. Były też dwie projekcje filmu Miłość Michaela Hanekego i Filipa Dzierżawskiego. Było to bardzo nietypowe, otrzymaliśmy wtedy wiele pozytywnych sygnałów, bo połączenie kilku dziedzin sztuki, a poza tym pokazanie zamiłowania właśnie do sztuki do aktu tworzenia w Walentynki było fajną odskocznią od tego, co zwykle dzieje się w tym dniu. 

.

Powiedziałaś, że takich miejsc jak galeria sztuki współczesnej jest w Poznaniu jest mało, dlaczego? 

To nie jest coś, co często się sprzedaje, Ludzie wolą sztukę oglądać niż w nią inwestować. W sumie trudno się dziwić, że ludzie nie chcą kupować obrazów. Sztuka często jest bardzo komercjalizowana, staje się produktem tworzonym „pod klienta” i wystawiana na przykład w galeriach handlowych tam wszystko jest na sprzedaż.

.

Ale tutaj też! Choć wydaje mi się, że tu artysty nie obchodzi to, co klientowi się podoba.

Otóż to. Oczywiście w mojej galerii też wszystkie obrazy są na sprzedaż, ale tu ważna jest decyzja artysty. On sam decyduje, co pokaże, co namaluje, co stworzy. Nie interesuje go to, czy komuś się to spodoba. Tworzy dla siebie. Nie ma tu też często społecznego przekazu. Ci, którzy regularnie oglądają niezbyt często kupują. Często zdarza się tak, że ludzie kupują obraz komuś na prezent. Fajne jest to, że wolą wydać pieniądze dla kogoś niż na siebie. Oglądają często bardzo szokujące prace, a sami kupują bardziej spokojne, stonowane. Często chcemy mieć w domu coś, co nie budzi skrajnych emocji.

.

A jakie są ceny  takich obrazów?

Bardzo przystępne, bo to nie są ceny tych wielkich galerii, z nazwiskami światowego formatu. Dlatego obrazy można kupić od kilkuset złotych do kilku tysięcy.

.

A dlaczego nie wszyscy lubią sztukę współczesną?  Nie rozumiemy jej? 

Pytanie jest dość trudne, ale odpowiedź na nie jest bardzo prosta. Tradycyjne malarstwo ma bardzo ładną formę. Wszystko jest zrozumiałe. Sztuka współczesna już taka prosta nie jest. Jest trudna do zrozumienia, często przyjmuje formy turpistyczne. Środki wyrazu są tu bardzo szerokie. Często są to tematy trudne społecznie, Ludzie nie chcą przeżywać  emocji związanych ze śmiercią, z przemijaniem. Choć nie tylko o takich rzeczach traktuje sztuka współczesna. Ten rodzaj sztuki wiąże się z dużą symboliką. Jest zagadką. Jeśli tego nie zgłębimy przejdziemy obok niej obojętnie. Dlatego, wbrew pozorom maturalne pytanie ‘co autor miał na myśli’ jest bardzo ważne. To bardzo ważne, żeby wiedzieć, co autor chce nam przekazać.

 .

Nabliższe wydarzenia w galerii? 

7.11 zapraszamy na wystawę rysunku i rzeźby pt. SKARB. Rysunki będą autorstwa Marka Maksimovicha, rzeźby Amiran Tevzadze. 

.

Rozmawiała Katarzyna Zarówna

fot. Katarzyna Zarówna 

 

 

Komentarze