Ogólnosłowiańskiemu archaicznemu Welesowi przypisać przeto można genezę bardzo dawną i stwierdzić jego długie trwanie. Czy w dobie przemian społeczno-politycznych wczesnego średniowiecza nie znalazł i on jakichś postaci synonimicznych?

W odróżnieniu od bóstw bliskoznacznych Perunowi, cechy welesowe, choćby z racji szerokiego zakresu działań prototypu, nie są całkiem  przejrzyste, gdy przypatrzymy się jego wcieleniom połabskim i pomorskim. Jednym z nich jest breński i szczeciński Trzygłów. Jego obraz wyłania się z relacji o zdobyciu Brenny (dziś Brandenburg) oraz z opisów misji biskupa Ottona, które wzajemnie uzupełniają się. Pisarz z XIII wieku, ale dobrze poinformowany o walkach o Brennę w połowie XII wieku, Henryk z Antwerpii doniósł o trójgłowym posągu czczonym tam jako bóstwo, nie podając jego imienia.

27816163Oddajmy teraz głos Ebonowi (III 1), autorowi jednego z żywotów biskupa Ottona. „Szczecin, miasto znaczne i większe niż Wolin, w zasięgu swoim trzy góry zawierał, z których średnia i najwyższa, poświęcona najwyższemu bogu pogańskiemu Trzygłowowi [w oryginale: Trigelawi], posiadała posąg trójgłowy, nakryciem złotym oczy i usta zasłaniający; kapłani zaś tych bożków twierdzili, że bóg najwyższy ma dlatego trzy głowy, bo trzema zawiaduje państwami, to jest nieba, ziemi i podziemia, a twarz nakryciem zasłania, jakby grzechów ludzkich nie widząc ani słysząc, by je przeoczył […]”. 

Szerzej opisuje Herbord (II 32): „Były zaś w mieście Szczecinie cztery kąciny [w oryginale: contine], ale jedna z nich, najgłówniejsza, budowana była dziwną sztuką i kunsztem, mając zewnątrz i wewnątrz rzeźby, wystające ze ścian obrazy ludzi, ptaków, zwierząt, tak dokładnie wyrażone w swoich właściwościach, że zdawało się, oddycha i żyły. A co rzadkością nazwę, barw obrazów zewnętrznych nie mogły żadne burze śniegów czy ulew ściemnić czy zetrzeć, czego sztuka malarska dokazała. 

Do tego budynku zbierano wedle dawnego zwyczaju ojczystego pod prawem dziesięciennym zdobyte zasoby i broń wrogów i cokolwiek z łupów morskich albo w walce lądowej zdobyto. Tam też powstawiano puchary złote i srebrne, z których wielmoże zwykli byli wróżyć, biesiadować i pijać, aby je w dni uroczyste jakby z świątyni wynoszono. Zachowywali też tam na ozdobę i cześć bogom swoim wielkie
dzikich turów rogi, złocone, z wpojonemi perłami, służące do picia, i rogi służące do głosu, tasaki i noże, i wiele sprzętów kosztownych, rzadkich a pięknych na wygląd. 

Chcieli to wszystko po zburzeniu świątyni oddać biskupowi […] A ten to poświęcił wodą i krzyżem i kazał, aby się sami tym obdzielili. Był tam bałwan [łacińskie simulacrum] trójgłowy, bo na jednym tułowiu o trzech głowach, zwany Trzygłowem [w oryginale: Triglaus]; to jedno zabrał ze sobą Otton niby trofeum, owe trzy złączone głowy, a tułów zniszczył i później posłał do Rzymu na świadectwo nawrócenia Pomorzan […]”. Dalszy opis jest ważny jako tło kultu Trzygłowa. „Trzy inne kąciny zażywały mniejszej czci i ozdoby mniej miały: tylko wewnątrz wystawione były w obwodzie stoły i ławki, bo zwykli tam byli odprawiać wiece i schadzki swoje. Bo czy chcieli biesiadować czy się zabawiać, czy swe ważne sprawować rzeczy, schodzili się do tych budynków w pewne dni i godziny. Był też tam dąb rozrosły a liściasty, a pod nim źródło przepiękne, które lud prosty jako siedzibą bóstwa jakiegoś uświęcone uważał’ i w wielkiej czci miewał. Gdy biskup po zburzeniu kącin i ten dąb wysiec chciał, prosił go lud, by tego nie czynił, obiecując, że nigdy więcej pod pozorem religijnym drzewa ni miejsca czcić nie będą, lecz dla cienia i przyjemności”.

Przyjąwszy obietnicę, „zgadzam się”, rzekł biskup, „na drzewo, ale to jedno żywe bóstwo waszych wróżb musicie znieść spośród siebie, bo nie godzą się chrześcijanom ni czary, ni wróżby”. (II 33) „Mieli bowiem rosłego bardzo i otyłego konia, karego, nader bystrego. Ten próżnował sobie rok cały, a uchodził za taką świętość, że się nań żaden jeździec nie godził, i miał jednego z kapłanów czterech świątyń za bardzo pilnego stróża. Kiedy bowiem zamyślali ruszać przeciw wrogom albo na łupy, o wyniku wyprawy w ten sposób zwykli byli się przezeń przeświadczać: kładziono na ziemi dziewięć włóczni, każda o łokieć nawzajem oddalona. Osiodławszy konia i nałożywszy uzdę kapłan, do którego dozór należał, trzymanego za uzdę trzykrotnie tam i nazad w poprzek leżących włóczni przeprowadzał. Jeśli koń przeszedł nie potknąwszy się ani nie rozrzuciwszy włóczni, mieli to za znak powodzenia i wyruszali na pewne; w razie przeciwnym zaniechywali. Ten więc rodzaj wróżenia i inne obliczania drewkami, w czem upatrywali wróżbę bitwy morskiej czy łupów, zniósł [Otto] zupełnie mimo silnego sprzeciwiania się niektórych, a samego konia owej wróżby bezbożnej kazał do innej ziemi sprzedać, aby nie stał się sidłem zgorszenia, twierdząc, że on raczej do wozów niż do wróżb zdatny”.

Przytoczony tu fragment dotyczący trzech innych kącin objaśnić należy jako przekaz dotyczący nie tyle świątyń, ile miejsc zebrań o charakterze uroczystym i sakralnym. Omówimy je jeszcze poniżej, gdy zajmiemy się miejscami kultowymi. Trzy kąciny pozostałe nie miały, wedle Ebona, wizerunków bóstw; jeśli wierzyć Mnichowi Prieflingeńskiemu, jedna z nich jednak zawierała także jakieś wyobrażenie – simulacrum (II 11), a inna – siodła pozłacane i posrebrzane Trzygłowa.

Osobną czcią cieszyły się w Szczecinie dąb i źródło, znane nam już atrybuty kultu Peruna. Wolno więc rozłączyć kult Trzygłowa uznawanego w tym grodzie za naczelne bóstwo plemienne i kult Peruna lub innego, nie znanego nam bóstwa bliskoznacznego. Komu zaś przypisać wróżebnego czarnego konia? Widzieliśmy, że koń Świętowita był biały, podobne były konie kultowe innych bóstw naczelnych 3glawutypu jowiszowego. Maść kara wskazuje na bóstwo innego zakresu, mianowicie chtoniczne, a ten rys Welesa nie uszedł już naszej uwagi. Dlatego konia szczecińskiego przypiszemy Trzygłowowi – tak też go określił Mnich Prieflingeński – jako jeszcze jedną wskazówkę przemawiającą za podobnym Welesowemu jego charakterem.

Pozostałe fragmenty hagiografii Ottona dotyczące Trzygłowa dorzucają niektóre tylko szczegóły. Jego posąg był ze złota (Ebon II 12). Ukryty przed prześladowaniem ze strony Ottona, został oddany przez kapłanów na przechowanie wdowie, która go trzymała okrytego tkaniną w pniu drzewa, osobno zaś chowała starożytne siodło Trzygłowa.

W Wolinie – jakby w analogii do siodła – przedmiotem kultu była włócznia (Mnich Prieflingeński II 6, 16; Ebon II 1; Herbord III 26), której oddawać cześć zabraniał Otto w ciekawy sposób: ,,nec lulium ipsum nec Iulii hastam”, jakby więc eponimowi Wolina (Wolin nazywa się w tych tekstach lulium, Iulina) i jego włóczni; był tam też słup ku jego czci (Ebon II1). Powstrzymajmy się od próby rekonstrukcji nazwy tego bóstwa-eponima i zwróćmy jeszcze uwagę na zbieżności rytualne ze Świętowitem, co nie powinno dziwić zarówno ze względu na bliskość geograficzną, podobny czas rozwoju kultu, a wreszcie i sąsiedztwo dwu aspektów suwerenności.

Znaczenie imienia Trzygłowa jest oczywiste – bóg o trzech głowach – natomiast jego dawność i rozpowszechnienie nie są jasne. Przypuszczano, że to nowe imię, powstałe pod wpływem chrześcijańskiej Świętej Trójcy, co wydaje się mało zasadnym pomysłem, a rzekome przedstawianie chrześcijańskiej Trójcy z trzema obliczami jest dla tego czasu nieporozumieniem. Owe trzy królestwa obejmujące niebo, ziemię i świat podziemny nie muszą być także przejęte z chrześcijaństwa. 

Trójstrefowy podział występuje na tzw. Światowidzie zbruckim (o czym dalej); jest on właściwy kulturze tradycyjnej Słowian, przynajmniej zachodnich. Mamy tu do czynienia raz jeszcze z zespołem wierzeń i obrzędów rodzimego i w części obcego pochodzenia, zmonumentalizowanym na potrzeby religii pogańskiej budującego z trudem swą państwowość Połabia i Pomorza. 

Próbowano ugruntować nazwami miejscowymi istnienie kultu Trzygłowa poza Połabiem i Pomorzem, przywodząc nazwy takie jak góra Triglav w Słowenii, co samo w sobie nie wystarcza, mając na względzie topograficzną genezę takich nazw. Jedyną dość pewną nazwą tego rodzaju byłby Trzygłów (Trieglaff) pod Gryficami – ale to w zasięgu kultu szczecińskiego. Opowiadając się za świeżą breńską i pomorską proweniencją Trzygłowa jako synonimu Welesa, należy i tu pamiętać o możliwości odradzania na potrzeby aktualne archaicznego pokładu wierzeń słowiańskich. Tak też mogło dojść do utworzenia nazwy poświadczonej tylko przez Knytlingasagę w znanym nam rozdziale o bogach rugijskich w formie Tiarnaglofi (posąg bóstwa ze srebrną brodą), co najłacniej wypada rozumieć jako Czarnogłowa, a nie Trzygłowa, jak chciałby Brückner, który i inną „ciemną” nazwę – Pripegala – temu samemu bóstwu przypisywał. Barwa – czerń – prowadziłaby także w stroną wierzeń chtonicznych, na których można było budować nowe nazwy mitologiczne; w wypadku Czarnogłowa może mamy do czynienia z awansem jakiegoś ducha ze sfery demonologii do rangi bóstwa kultowego. Nie bez wahania tu wypadałoby zaliczyć następne bóstwo, starsze od pomorskich, wątpliwe, ale pozostające bodaj w związku z grupą bóstw zbliżonych do Welesa.

.

Aleksander Bruckner

Mitologia Słowian

Materiał opublikowany w celach edukacyjnych

Komentarze