Nasz_Kocur_Numer_drugi_1920„Gwara to język rodzinny, język żywy (…). Ktokolwiek nie badał starannie gwar swego języka, zna go tylko do połowy” – powiadał wybitny polski językoznawca Witold Doroszewski, za francuskim pisarzem Charlesem Nodier.

Czy jednak w dobie globalizacji i internetu gwary na terenie Polski są w dobrej kondycji? Otóż – zdaniem wielu językoznawców – mają się one wcale nie najgorzej.

Na terenie Polski można wyróżnić obecnie 5 dialektów: mazowiecki, wielkopolski, małopolski, śląski, kaszubski. Ten ostatni część językoznawców wyodrębniło jako osobny język, a nie dialekt. Tak też uznał Sejm RP kilka lat temu. Mimo tej oficjalnej decyzji, wśród dialektologów nie ma jednomyślności i część z nich uznaje mowę Kaszubów za jeden z polskich dialektów.

Począwszy od czasów pioniera badań nad gwarami Kazimierza Nitscha, podział na dialekty opiera się głównie na dwóch cechach fonetycznych: mazurzeniu i fonetyce międzywyrazowej.

Jak wyjaśnia internetowy przewodnik „Gwary Polskie” – pod red. prof. Haliny Karaś z Zakładu Historii Języka Polskiego i Dialektologii UW, mazurzenie – to wymowa spółgłosek dziąsłowych sz, ż, cz, dż jako s, z, c, dz (copka, kosyk, zaba). Dzieli ono Polskę linią biegnącą od południowego zachodu na północny wschód. Drugą cechą jest fonetyka międzywyrazowa. Granica oddzielająca wymowę udźwięczniającą od ubezdźwięczniającej biegnie z południowego wschodu ku północnemu zachodowi Polski.

Dialektu nie należy mylić z gwarą. Jest ona podsystemem dialektu i obejmuje niewielki obszar, począwszy czasem od jednej wsi. Wsłuchując się w daną gwarę, sposób wymowy, intonację czy słownictwo, możemy czasem dokładnie rozpoznać, skąd pochodzi mówiąca osoba.

„Stasek bajok, a ty śpik” – te gwarowe słowa padają w jednym z najbardziej znanych polskich dramatów „Weselu” Wyspiańskiego, którego akcja toczy się w Bronowicach, dziś dzielnicy Krakowa. Wypada wyjaśnić, że „bajok” to „ktoś, kto często zmyśla, lubi opowiadać bajki”, a „śpik” – to tyle co „smarkacz”. Jak tłumaczy prof. IJP Jadwiga Wronicz – słowo bajok przetrwało w spotykanym do dziś w Krakowie żartobliwym powiedzeniu: Idze, idze bajoku!. W stolicy Małopolski i na jej obrzeżach można do dziś usłyszeć specyficzne słowa czy zwroty, np. „borówki” – „czarne jagody” czy słynne: „idę na pole”, czyli „wychodzę z domu”.

Charakterystyczne dla gwar Małopolski jest przejście głoski ch w k, np.: Widzę tyk staryk ludzi. W zakresie słownictwa możemy przykładowo wymienić karpiel, czyli brukiew; lizoń – pochlebca; zagłoba – kłopot, zmartwienie; przymiotniki: bystry – spadzisty, siwy – niebieski, zuchowaty – odważny; oraz czasowniki: cudować się – dziwić się, despecić czyli psocić, znachodzić – znajdować.

Oprócz specyficznego słownictwa mowę krakowian wyróżnia też inna linia intonacyjna wypowiedzi.

Najbardziej wyraziste i najbardziej znane są gwary typowe dla Podhala, Orawy, Żywiecczyzny i części Spiszu. Na Podhalu możemy usłyszeć takie zjawiska, jak: akcent na pierwszej sylabie (akcent inicjalny), czy archaizm podhalański, mający nieco szerszy zasięg niż gwara podhalańska, który polega na wymowie typu pomiyndz•i, z•ivy, c•itać, chłopc•i czyli „pomiędzy”, „żywy”, „czytać”, „chłopcy”, a więc na zachowaniu w pewnych połączeniach pierwotnej samogłoski „i” zamiast obowiązującego dziś w ogólnopolskiej polszczyźnie „y”.

employee-talks-with-visitors-about-the-pelican-skullJak zauważa Wronicz, choć często ludzie mówiący gwarą oceniają swój sposób mówienia jako gorszy, to jednocześnie widać narastającą tendencję do doceniania wartości własnego regionu. To zaś sprzyja ożywieniu gwar i ich przetrwaniu. „Bardzo rzadko już używa się gwary na co dzień, ale często próbuje się odtworzyć ją na podstawie pamięci starszego pokolenia i tekstów literackich” – zaznacza.

Jako przykład udanego odtworzenia gwary podhalańskiej we współczesnych tekstach przywołuje ona „Filozofię po góralsku” i „Słowo o ślebodzie” ks. Józefa Tischnera.

Do ożywienia gwary Podhala i okolic przyczyniają się także cykliczne wydarzenia kulturalne, jak Festiwal Kultury Ziem Górskich w Zakopanem czy istniejące nie tylko na Podhalu izby regionalne, gdzie dokumentuje się stroje, tańce, ale też lokalną gwarę.

„Gwary mają się dziś całkiem dobrze. Pamiętam, jak słynny językoznawca prof. Witold Doroszewski niedługo po II wojnie światowej zachęcał swoich uczniów do badania gwar, ostrzegając ich: +za 20 lat nikt już nie będzie mówił po kaszubsku+. Stało się na szczęście inaczej” – podkreśla Wronicz.

 .

PAP – Nauka w Polsce, Szymon Łucyk

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl

Komentarze