"Zaloty", Przerwa - Tetmajer.

„Zaloty”, Przerwa – Tetmajer.

Karnawał to nie tylko czas nieposkromionej zabawy. W tym czasie spodziewano się, że dziewczęta pod czujnym okiem matek i opiekunek spotkają odpowiedniego kandydata na męża. Oczekiwano tego zarówno od mieszkanek wsi, jak i miast, niezależnie od tego, do której warstwy społecznej hierarchii się należało.

Karnawał był czasem swatania, zaręczyn, a także ślubów młodych ludzi. To swoista giełda małżeńska. Brak poważnego konkurenta na balach karnawałowych mógł być zapowiedzią staropanieństwa. Na ślubnym kobiercu zazwyczaj stawały pary połączone w poprzednim karnawale. Poniżej opis swatów na przykładzie wielkopolskiej wsi.

Wielkopolskie swaty

Swaty miały miejsce zazwyczaj w określonych dniach tygodnia, najczęściej następowało to w czwartek. Swatem w większości przypadków był przyjaciel kawalera lub też starszy, cieszący się dużym szacunkiem gospodarz. Synonimami dla wyrazu swat są następujące leksemy: swaś, swach, kumotr, faktor, mowiec. Zdarzało się, że niektórzy mieszkańcy wsi zajmowali się swataniem niejako zawodowo. Gospodarz z powiatu konińskiego stwierdza, że w okolicy był swat, który „miał szczęśliwą rękę”. Osoba trudniąca się swataniem zazwyczaj musiała odznaczać się następującymi przymiotami: umiejętnością przekonywania, darem wymowy, a także musiała posiadać zdolności kupieckie, niezwykle przydatne przy ubijaniu targu. Decydowały one o pomyślnym przebiegu swatów ku zadowoleniu obu stron.

Zdarzało się także, że swaci nie działali bezinteresownie. Mogli liczyć na zapłatę, która była określana w zależności od korzyści majątkowych, osiągniętych przy zawieraniu umowy małżeńskiej. Gospodarz z Kazimierza Biskupiego potwierdza, że jego znajomy zapłacił 5 rubli za wyswatanie swojej córki. Informatorzy podkreślają, że swat był proszony w sytuacjach, gdy „było o co swatać” lub też kiedy „kawaler z żeniaczką sam sobie nie radził”.

Swacka taktyka

Polskie wesele wiejskie, barwny drzeworyt 1898 r.

Polskie wesele wiejskie, barwny drzeworyt 1898 r.

Podczas wizyty swatów wyróżnić można dwa charakterystyczne momenty: wywiad i zawarcie umowy małżeńskiej. Oba te momenty kojarzyła się ze sobą najściślej, stanowiąc wspólną całość, zwaną swatami, czasem także: pytankami, zaputyśkami, zmówinami, namówinami. Leksem wywiad oznacza rozpoznanie stanowiska rodziców i dziewczyny względem planowanego małżeństwa. Zazwyczaj swaci nie mówili wprost, o co chodzi, lecz używali różnych przenośni. Na terenie Wielkopolski np. we wsi Kawnice, najpopularniejszymi były zapytania: „czy gospodarz posiada jałówkę lub gęś do sprzedania?” Twierdząca odpowiedź była oznaką dla pomyślnego przyjęcia swatów. Wypicie wódki przez obie strony stanowiło formę umocnienia umowy małżeńskiej. Jeśli dziewczyna i jej rodzice byli przychylni kawalerowi – przyjmowali wódkę z rąk swatów, jeśli nie – zazwyczaj wymawiano się, że „panna jeszcze młoda i niewiele potrafi”. Nie zawsze w dniu odwiedzin swatów poruszano sprawy majątkowe. Zdarzało się, że omawiano je szczegółowo w dniu zaręczyn. Ustalano natomiast datę wesela, skład drużyny weselnej i szczegóły związane z uroczystością.

Gospodarz z okolic Kramska informuje, że obecnie młodzi poznają się przy pracy lub na zabawie. W trakcie zmówin spotykają się rodzice narzeczonych zmowjajom się starzy, a młodzi idom do pocirza do ksindza i dajom na zapowiedzi. Zwrot językowy iść do pacierza oznacza wykazanie się wiedzą z zakresu podstawowych nauk zawartych w katechizmie przed proboszczem. Z kolei frazeologizm dać na zapowiedzi oznacza publiczne ogłoszenie w kościele zamiaru wstąpienia w związek małżeński przez określone osoby. Jak podał informator, obecnie bywa także, że do weselo dochodzi przez szwachy. Wówczas ktoś szwachuje, a taki szwacha lub tako szwaszka są na weselu  specjalnie czczyni, czyli łopserbowani, za to, że namuwili chłopokowi dziewuche albo dziewusze chłopoka. Gospodarz informuje również, że kiedy partia jest „nieświetna”, to ludzie się wagują (wagować, ogólpol. wachać), i wówczas nie wiydzą, czy żynić, czy nie żynić. Wtedy jedna struna musi dopinać, spowodować oglindziny i zmuwiny.

Kamila Łabędzka,

Administratorka „My Słowianie – obyczaje, język, kultura

Komentarze