Czy pamiętamy jeszcze o wielkich aktorach i wielkich reżyserach? Jak odkurzyć te zapomniane dzieła i dlaczego Gary Oldman wciąż pozostaje bez Oscara rozmawiam z założycielką fanpejdża Filmy Zapomniane. 

pulpfiction

„Pulp Fiction”, o którym tyle się mówi, a są jeszcze osoby, które nie miały okazji obejrzeć.

Jakie są te zapomniane filmy, które zniknęły w czeluściach komercji?

Zapomniane filmy są po prostu zapomniane, ale zazwyczaj także niedoceniane. Każdego roku na rynku filmowym pojawia się wiele produkcji, a o większości nawet nie słyszymy. Reklamowane są te, których twórcy, konkretnie producenci, mają środki pieniężne oraz ogólne możliwości na reklamowanie. Komercja często uniemożliwia nam obejrzenie ambitnych filmów i właśnie dlatego niektóre giną bezpowrotnie w jej czeluściach. Biorąc pod uwagę, że kino istnieje już od 119 lat, tych zapomnianych filmów jest nieskończenie wiele. Skąd wziął się pomysł na stworzenie fanpejdża o zapomnianych filmach? Pomysł pojawił się kilka lat temu, kiedy uświadomiłam sobie, że są ludzie, którzy nie mają pojęcia o istnieniu filmów, które osobiście uwielbiam. Chciałam dzielić się ze światem tym, co kocham. Wtedy jednak zabrakło mi odwagi na zrealizowanie pomysłu. W końcu w 2014 roku założyłam fanpage’a, z czego jestem dumna.

.

Czym się zajmujesz na co dzień i ile czasu poświęcasz na filmy?

Na co dzień zajmuję się pisaniem. Głównie piszę o kinie, ale nie tylko, ponieważ według mnie słowa w najprostszy, a zarazem najpiękniejszy sposób obrazują myśli ukryte głęboko w nas. Trzeba się nimi dzielić, jeżeli ma się taką możliwość. Staram się obejrzeć minimum jeden film dziennie, co nie zawsze się udaje. Szczególnie, kiedy wpadam w pułapkę dobrego serialu. Tylko teraz niektóre amerykańskie seriale są prawie jak ambitny film, więc chyba jestem usprawiedliwiona. Na przykład „Detektyw”, „Mogło być gorzej” czy „Ray Donovan”. Ten ostatni to dla mnie mistrzostwo. Scenariusz napisany jest tak świetnie, że każdy kolejny odcinek to czysta przyjemność. Naprawdę zaskakuje, szokuje i zapiera dech. Dialogi są tak świetne, że mogłabym słuchać rozmów bohaterów bez końca. Jon Voight zasłużył na tegorocznego Złotego Globa za drugoplanową rolę. Żałuję tylko, że Liev Schreiber, czyli tytułowy Ray Donovan, swojej nie zdobył. Teraz czekam na trzeci sezon i nie mam pojęcia, czego się spodziewać. Czuję, że nowe odcinki naprawdę zaskoczą.

.

Jakie filmy najbardziej polecasz? Zagraniczne czy zdarzają się też polskie?

Idea „Filmów Zapomnianych” była taka, że skupiam się na polskich produkcjach. Tak było na początku, ale z czasem zaczęły pojawiać się też zagraniczne – głównie amerykańskie. Staram się dostosować fanpage’a do każdego, co jest wyzwaniem, bo każdy lubi inne kino. Podobno widz XXI wieku chce dużo dynamiki, akcji, krwi i przemocy. Zgadzam się z tym, ponieważ film trzeba dopasować do współczesnych oglądających. Z drugiej strony są osoby, które wolą posłuchać dialogów i spędzić dwie godziny spokojnie, raczej wytężając swój umysł na analizę co, jak, dlaczego, niż dostarczając mu dawkę emocjonującej rozrywki. Chociaż da się połączyć jedno i drugie. Team Wachowskich zrobił trylogię „Matrixa” – bardzo trudny, wymagający skupienia film, który trzeba obejrzeć kilka razy, żeby zrozumieć sens. Podobne kino tworzy Quentin Tarantino, choćby w „Pulp Fiction”, o którym tyle się mówi, a są jeszcze osoby, które nie miały okazji obejrzeć.

.

Odnoszę wrażenie, że gdybym żyła w innych czasach częściej chodziłabym do kina, bo nie mogę znieść tego komediowego bełkotu. Czy Ty też przypuszczasz, że większość współczesnych filmów zostanie zapomnianych?

Z pewnością większość tak. Jest ich mnóstwo, dlatego prędzej czy później zaginą w czeluściach komercji. Filmy to nie tylko sztuka, ale i biznes. Kino oferuje to, co mu się najbardziej opłaca, nie zawsze z pozytywnym skutkiem. Zresztą teraz powstają filmy, które niewiele wnoszą do naszego życia. Na przykład „Mordercza opona”. Bohaterem jest opona, która, jak tytuł wskazuje, zabija ludzi. Brzmi strasznie? Raczej komicznie. Osobiście nie wiem, co sądzić o fabule, ale pomysł był z pewnością niekonwencjonalny. Twórcy wykazali się kreatywnością również po zakończeniu seansu, kiedy to widzowie wychodząc z kina, napotykali na swojej drodze opony. A czy ktokolwiek słyszał o tej produkcji? Pewnie nieliczni, dlatego zalicza się do tych zapomnianych, mimo że powstał niedawno, bo w 2010 roku.

.

Jakie było Twoje najlepsze filmowe odkrycie gdzie pomyślałaś sobie „łaaał”?

Mam kilka takich odkryć, ale pierwsza myśl to „Pies andaluzyjski”, czyli Salvador Dali i Luis Bunuel. Tutaj nie trzeba żadnych zbędnych słów, wystarczy jedno wielkie „łaaał”. Kolejnym okryciem był „Złoty wiek” tych samych twórców. Dobrze wspominam również „Szkarłatną ulicę” z 1945 roku. Biało-czarny film, dość stary, ale naprawdę ciekawy. I na koniec chyba jeszcze „Dyktator”, oczywiście ten z 1940 roku. Co mogę powiedzieć? Reżyserem, scenarzystą i głównym bohaterem był Charles Chaplin. Klasyka kina, prawda? A jednak nie wszyscy widzieli. Sama żałuję, że odkryłam film dopiero kilka lat temu.

.

Jakiś czas temu na TVP Kultura można było oglądać zapomniane, polskie filmy science fiction. Jak myślisz dlaczego zamiast po raz kolejnych puszczać „ Pancernych z psem” nie możemy obejrzeć filmów właśnie takich?

czlowiek z marmuru

Problem tkwi w mniejszości, która chce takie filmy oglądać.

Myślę, że problem tkwi w mniejszości, która chce takie filmy oglądać. Kieruje nami przywiązanie do tradycji, dlatego „Pancerni” są zawsze mile widziani w naszych domach. I przede wszystkim powodem jest stereotyp, że polskie filmy są słabe, więc po co je oglądać. TVP Kultura i tak oferuje zupełnie inne filmy niż pozostałe stacje. Ostatnio utwierdzam się w przekonaniu, że jest to jedna z moich ulubionych stacji. Niedawno na TVP Kultura codziennie emitowano jakiś film Andrzeja Wajdy. Coś niesamowitego, bo nareszcie obejrzałam „Człowieka z marmuru”, „Człowieka z żelaza”, „Ziemię obiecaną”, „Kanał”, „Brzezinę”, „Tatarak” i wiele innych.

.

.

.

A skoro o filmach się nie pamięta to czy pamięta się w takim razie o wielkich aktorach?

Na pewno było wielu takich, którzy nie przebili się przez komercyjną ścianę i zwyczajnie zniknęli. Wydaje mi się, że w Polsce o aktorach się pamięta i od czasu do czasu przypomina. Na przykład Stowarzyszenie Filmowców Polskich o to dba. Tutaj raczej można powiedzieć o aktorach, których się nie docenia. Obecnie, moim zdaniem, Gary Oldman. W każdej roli jest nie do poznania, każdy jego bohater jest niepowtarzalny, wyjątkowy. Tylko raz był nominowany do Oscara, czego kompletnie nie potrafię zrozumieć.

.

Jakie filmy polecasz na długie zimowe wieczory? Właśnie z cyklu tych zapomnianych i zakurzonych?

Propozycje pojawiają się regularnie na fanpage’u „Filmów Zapomnianych”. Lista zapomnianych filmów jest bardzo długa. Na początek warto chyba obejrzeć rodzime produkcje, takie jak „Rękopis znaleziony w Saragossie” Wojciecha Jerzego Hasa albo „Człowiek z marmuru” Andrzeja Wajdy. Polecam również „Blue Velvet”, który zdecydowanie odrywa widza od rzeczywistości, podobnie jak „Człowiek z blizną”. Wiem, że te filmy teoretycznie są znane, ale często jedynie powierzchownie, powiedzmy z tytułu. „Filmy Zapomniane” przypominają nawet o takich filmach, żeby zachęcić do obejrzenia. I ładnie to ujęłaś: zapomniane i zakurzone. Zimowe wieczory rzeczywiście są odpowiednim czasem na ich odkurzenie.

.

Więcej filmowych rozmów znajdziecie  tutaj

Bilet normalny czy ulgowy? Tak 

Muzyka filmowa – bo nie ma dobrego filmu bez dobrej muzyki

Studia z happyendem? Przeczytajcie o filmoznawstwie

Rozmawiała Katarzyna Zarówna

Komentarze