Weronika i Tomasz Kamińscy, podobnie jak wielu młodych Polaków, wyjechali za chlebem. Ich celem był lepszy start w życiu ich jedynej córki, Emilii. Niestety ich marzenie legło w gruzach ponad rok temu, gdy okazało się, że dziewczynka jest chora na raka oka.

 .

Jak dowiedzieliście się o ciężkiej chorobie Emilki?

emilka2Pierwszą osobą, która spostrzegła problem była moja teściowa, często przesyłaliśmy jej zdjęcia Emilki. Po kilku miesiącach od wyjazdu podczas jednej z rozmów powiedziała mi, że jedna ze źrenic dziwnie jest powiększona i widzi jakąś plamkę, na początku myśleliśmy, że może być to wina aparatu, złego oświetlenia. Ale po takiej informacji każda matka zaczyna od „drążenia” tematu.

Pewnego dnia usiedliśmy z mężem i zaczęliśmy przeglądać zdjęcia Emilki i rzeczywiście zauważyliśmy to samo to, co moja teściowa. Mąż sprawdzał każde zdjęcie od strony technicznej i nic nie wskazywało, żeby była to wina aparatu, złego oświetlenia czy jakichkolwiek ustawień.

.

Czy od razu poszliście do lekarza? I czy od razu dowiedzieliście się o diagnozie?

Tak, poszliśmy od razu, ale pierwsze badanie nic nie wykazało, wydaję mi się, że po prostu trafiliśmy wtedy na lekarza, który nie zdawał sobie sprawy, że może być to rak, poza tym nasz angielski w tamtym czasie nie był jeszcze na dość dobrym poziomie, więc komunikowanie się i przekazanie naszych spostrzeżeń było dosyć trudne.

Dopiero po kilku tygodniach dotarliśmy do dobrego lekarza dr Henry’ego Learmore, do którego udałam się z jedną z moich znajomych z pracy i ona wyjaśniła mu dokładnie co zauważyliśmy.

.

Jak zareagowaliście na diagnozę?

To był dla nas szok, przepłakałam kilka dni i dopiero chyba wtedy do mnie dotarło co tak naprawdę dzieje się z moim dzieckiem. Cały czas w głowie snuły się pytania: czemu moje dziecko, dlaczego nie ja, przecież przed nią całe życie. Dopiero po kilku dniach zaczęliśmy działać i zbierać pieniądze na trudne i kosztowne leczenie, zbieraliśmy wśród rodziny i znajomych zarówno w Polsce jak i tutaj w Wielkiej Brytanii.

Leczenie jakiemu musi się poddać to skomplikowane pobranie tkanki i za jej pośrednictwem wstrzyknięcie do gałki ocznej Melphalanu (specjalny rodzaj miejscowej chemioterapii), zabieg przeprowadzony zostanie w Great Ormonds Hospital. Jeśli do tego nie dojdzie w ciągu kilku następnych dni to Emilka straci wzrok i oko.

Leczenie jest kosztowne ( jedna dawka to 50 tysięcy funtów) i jak do tej pory udało nam się zebrać 42 tyś funtów, brakuje nam 8 tyś.  Spotkaliśmy na swojej drodze dużo dobrych i życzliwych ludzi ale jest mi po prostu źle z tym, że muszę prosić obcych o wsparcie finansowe. Dlatego postanowiliśmy, że sprzedaż koszulek to będzie dobry pomysł, ponieważ za każdym razem, jak ktoś, kto zakupi jedną nich, założy ją, pomyśli o mojej córce i będzie z nią myślami i na pewno duchowo ją wesprze w tej trudnej walce.

 .

Jak Emilka to znosi?

Emilka znosi to bardzo dobrze, jestem z niej dumna, że jest silniejsza ode mnie i męża, każdego dnia potrafi się śmiać i to z najbardziej błahej rzeczy. Dlatego tak bardzo walczymy o to, żeby mogła cieszyć z tego co widzi dookoła siebie do końca życia, dlatego walczymy o to, żeby mogła oglądać jak dorastają jej wnuki.

.

Rozmawiała Ania Sitko

Emilka ma niespełna 10 lat i od urodzenia choruje na rzadką chorobę nowotworową – raka gałki ocznej zwanego siatkówczakiem.

qPrzeszła w swoim życiu dużo zabiegów chemioterapii, choroba ustała na kilka lat, niestety po ostatnich badaniach okazało się, że nastąpił nawrót choroby i musi przejść bardzo kosztowny zabieg w jednym ze szpitali w Wielkiej Brytanii w Great Ormonds Hospital (tam mieszka wraz z rodzicami, wyjechali właśnie, żeby więcej zarobić, gdyby nastąpił nawrót). Zabieg polega na skomplikowanym pobraniu tkanki i za jej pośrednictwem wstrzyknięcie do gałki ocznej Melphalanu (specjalny rodzaj miejscowej chemioterapii), Emilka straci wzrok i oko jeśli nie przejdzie tego zabiegu. Leczenie jest bardzo kosztowne (jedna dawka, to 50 tysięcy funtów). Rodzice nazbierali wśród rodziny i przyjaciół prawie 42 tyś. funtów, brakuje im jeszcze 8tyś i w ciągu następnych kilku dni będziemy starali się im pomóc, zabieg najpóźniej musi zostać przeprowadzony do końca lipca.

W związku z tym, że nie należą do żadnej fundacji, postanowiliśmy z pomocą kolegi grafika stworzyć trzy koszulki, ze sprzedaży których całość chcemy przeznaczyć na jej leczenie. Liczy się czas, bardzo prosimy o zakup jednej koszulki ( musimy ich sprzedać co najmniej 500 szt. ale jeśli sprzeda się ich więcej tym lepiej dla Emilki ), nie chcą bezinteresownie brać pieniędzy od nieznajomych, dlatego zgodzili się na taki sposób zebrania brakującej kwoty. 

I link do sklepu na platformie cupsell, gdzie są dostępne koszulki.

https://emiliak.cupsell.pl/

 

 

Komentarze