Gierymski_A_boy_carrying_a_sheafPowszechnym obrzędem majowego święta były także tzw. WYZWOLINY. Zieloną gałązką smagano pasterza, który po raz pierwszy wychodził z bydłem na pastwisko. Chłopiec ten nazywany był FRYCEM. Można powiedzieć, że WYZWOLINY to obrzęd inicjacyjny, dzięki któremu chłopiec mógł przystąpić do grona pasących bydło.

Kolejny zwyczaj nazywany był RODUSIEM. To stary obrzęd obchodzony w Zielone Świątki, inna nazwa dla tej zabawy to wołowe lub końskie wesele. Połabianom roduś znany był już w X wieku. Podczas tejże zabawy pasterze wodzili pięknego wołu lub konia przybranego w wieńce z kwiatów, wstęgi i zawoje z białego płótna. Czasami na jego grzbiecie sadzano słomianą kukłę. Zwierzęciu towarzyszył zawsze orszak młodzieży oraz muzykanci. Wszyscy głośno wołali: RODUŚ! RODUŚ!- wymachując przy tym zielonymi gałązkami, wiązankami z wiosennych kwiatów oraz trzaskając batami. „Jerzy Sam. Bandtkie pisze w „Pamiętniku Warszawskim” (t. XXI, r. 1821), że widział zwyczaj o półtorej mili od Wrocławia w Lastkowicach i innych wsiach polskich, jak parobczaki, pasący konie, o świcie pierwszego dnia Zielonych Świątek wyjeżdżali do gonitwy. Metą bywał drąg na górze postawiony, a kto najpierwszy u niej stanął, tego okrzykiwano królem, kto ostatni, zostawał „rochwistem”. Młodzież wracała z królem na czele, któremu rochwist służył za błazna wieziony na wózku o dwóch kółkach, umajonym zielenią. Wstępowano z nim do gospody i domów, zbierając podarki na biesiadę wieczorną, a rochwist za to figle rozmaite pokazywał.” Zabawa ta zapewne miała związek z dawnymi, starosłowiańskimi obrzędami pasterskimi, podczas których oprowadzano w procesji woła lub konia, czczonego jako uosobienie siły.

Na Podlasiu, nad Narwią jeszcze na początku XX wieku w Zielone Świątki odbywał się „pochód z królewną”. Królewną zostawała najładniejsza we wsi dziewczyna. Pięknie ją ubierano , a na głowę wkładano koronę z kwiatów i w orszaku innych dziewcząt prowadzono granicami pól. Przy obchodzie z królewną śpiewano pieśni zaklinające urodzaj:

Gdzie królewna chodzi
Tam pszeniczka rodzi.
Albo:

Na maj królewna chodziła
A cóż w tym maju robiła?
Zielone żyto sadziła.
A cóż nad tym żytem mówiła?
Rośnijże żyto wysoko,
Puszczaj korzenie głęboko…
Obchód zawsze kończył się ucztą i tańcami.

Źródła: Z. Gloger, Encyklopedia staropolska.
J. Szczypka, Kalendarz Polski.
B. Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne.
My Słowianie – obyczaje, kultura i język

Komentarze