DSCF6213Polskie smaki dzielą się na te, które rzeczywiście są polskie i te, które na stałe wpisały się w jadłospis Polaków. Mam tu na myśli głównie kebab, pizzę, frytki a może dla odmiany również gyros? Na każdym kroku spotkamy te wspaniałe wynalazki naszych czasów, zalewające nasze żołądki nieświeżym tłuszczem i lawiną przypraw. Te zbrodnie popełniane przez nas codziennie na talerzu wołają o pomstę do nieba, a regularną wojnę wytoczył im jeden z najlepszych i najbardziej znanych restauratorów w Polsce – Adam Gessler.

Na spotkanie z panem Gesslerem wybraliśmy się do jego restauracji, którą niedawno otworzył w samym sercu Torunia. Wyjeżdżając z Poznania liczyliśmy na to, że po drodze zatrzymamy się w urokliwym miejscu na śniadanie, kawę i chwilę odpoczynku przy książce. Każdy mijany kilometr utwierdzał nas w przekonaniu, że nasza wizja odbiega, i to diametralnie od polskiej, przydrożnej rzeczywistości. Wreszcie, w pewnym zajeździe, popędzani już głównie głodem, a nie estetyką miejsca,  zjedliśmy śniadanie, odprowadzani wzrokiem pani, która była co najmniej wściekła, że przerwaliśmy jej oglądanie ulubionego serialu. Nasza podróż zaczynała się doskonale.

U kucharzy

DSCF6173Dla mnie to nie nieprzypadkowa nazwa. Tutaj goście mają kontakt z wirtuozami i mistrzami kuchni. Kucharze nie są anonimowi, ani niedostępni. Wręcz przeciwnie! Podają gościom dania, kroją przy nich tatar, podają kaczkę, przy często zdumionych spojrzeniach zamawiających. Robi to naprawdę niesamowite wrażenie, zwłaszcza, że w większości restauracji, kucharze są schowani za ścianą,  czyli odgrodzeni od najważniejszych osób w tym miejscu – gości.

Przekraczając progi kuchennego królestwa czuć zapach jarzyn i ciasta, ale nawet one ustępują wspaniałej atmosferze radości z pracy. Tu każdy ma swoje miejsce. Starsza pani własnoręcznie robi makaron, kucharz w wysokiej, białej czapce zalewa wywarem, obrane wcześniej nóżki, cukiernicy przygotowują torty bezowe. W ogóle nie odczuwa się tutaj gorączki przygotowań i stresu.

Podczas naszej wizyty kucharze uśmiechali się, pozowali do zdjęć, opowiadali o tym, co przygotowują, nie szczędząc najdrobniejszych szczegółów. Miałam wrażenie, że trafiłam do kulinarnego raju, gdzie w jednym miejscu pracują ludzie z pasją, którzy kochają swoją pracę, kuchnię, jedzenie i swoich gości. To niezwykle rzadki widok, dlatego ta restauracja i kultura jej prowadzenia była dla mnie czymś naprawdę wyjątkowym.

O restauratorstwie z restauratorem

DSCF6157Podczas gdy ja robiłam zdjęcia, rzucając się w wir pracy kucharzy, rozmowa z Adamem Gesslerem nabierała rumieńców. Przede wszystkim dlatego, że przygotowane pytania, były jedynie skromnym prologiem do opowieści pana Adama.

Duże wrażenie zrobiła na mnie karta dań. Niezbyt duża, podzielona na kilka części, z przystawkami, daniami głównymi, wegetariańskimi, o których nasz rozmówca opowiadał jak o prawdziwych dziełach sztuki. Niedługo mieliśmy przekonać się, że to nie tylko czcze słowa.

Rozmowa dotyczyła restauratorstwa, tego, jak wygląda to w Polsce, czy każdy może być restauratorem, oraz jakie błędy popełniają właściciele restauracji. Ta rozmowa będzie początkiem całego cyklu o restauratorstwie, który niedługo pojawi się na portalu Smaki z Polski.

Znalezienie wspólnego języka z panem Gesslerm nie było trudne, gdyż filozofia wyznawana przez niego, a dotycząca produktów, jakie powinny pojawić się w każdej restauracji była i jest nam bardzo bliska. Wszystko, co znajduje się w karcie dań zawsze jest świeże, kupione w danym dniu i pochodzi z pobliskiego targu. Goście nie uświadczą tutaj zup, czy sosów robionych z proszku, nie natkną się na vegetę, maggie i inne czarodziejskie specyfiki. Ta kuchnia oparta jest na naturalnych, świeżych warzywach i produktach. Wszystko robione jest własnoręcznie, co widać i czuć, próbując potrawy. Nie będę jednak zdradzać wszystkich szczegółów wywiadu, który ukaże się już wkrótce. Opiszę krótko historię najpyszniejszych trzech godzin naszego dotychczasowego kulinarnego życia.

Jedzenie, jedzenie, jedzenie!

DSCF6208Po rozmowie, Pan Adam nie zgodził się abyśmy opuścili restaurację bez zjedzenia obiadu. Obiad jednak, to nie tylko zupa, ale cały orszak dań, z których każde kolejne zachwycało bardziej od poprzedniego. Przystawkę, którą był tatar, kucharz przygotowywał przy nas, siekając mięso, dodając ogórki, cebulę i przyprawy. Mięso wprost rozpływało się w ustach, a ja nigdy nie jadłam czegoś tak pysznego.

Barszcz z kołdunami, był gęsty i miał kolor buraków a nie różowego proszku. Zupa grzybowa, z najstarszego polskiego przepisu, doskonale łączyła smak grzybowych kapeluszy, z pierogami z soczewicą. Na drugie danie musieliśmy chwilę poczekać, ale nie żałowaliśmy tego ani trochę. Pół kaczki z jabłkami, ziemniaki, modra kapusta, a także eskalopki cielęce w sosie ze świeżych pomidorów, z kluseczkami i marchewką z imbirem podbiły nasze serca do reszty. Białe i czerwone wino dopełniały całości, a my zaniemówiliśmy z zachwytu, nie mogąc odpowiedzieć nawet panu Adamowi jak nam smakuje. Tego nie można wyrazić słowami, mam nadzieję, że nasze miny powiedziały mu wszystko.

Najedzeni do granic możliwości, zostaliśmy zaproszeni do kuchni, gdzie kucharze przygotowali dla nas Crepes Suzette- naleśniki w syropie pomarańczowym, z podpalaną brandy. Do bezowego torciku i naleśników podobno najbardziej pasuje wino. My piliśmy porto, nalane, przez syna pana Adama. Nie jestem w stanie opisać smaku tych naleśników. Niebiańskie, doskonałe i rozpływające się w ustach, tylko tyle mogę napisać. Byliśmy zachwyceni i do dziś marzę o tych naleśnikach.

Hotel Trzy Korony

Nasza przygoda w restauracji U kucharzy nie skończyła się jednak w sobotni wieczór. Pan Adam zaprosił nas w niedzielę na śniadanie, połączone z wcześniejszym zwiedzaniem hotelu Trzy Korony, którego historia sięga roku 1411. W niedzielny poranek, restauracja budziła dopiero zaspane oczy, a my wkraczaliśmy w jej progi, witani jak najlepsi przyjaciele. Drożdżowa babka, z miodem, jajecznica na boczku, zupa mleczna z kluseczkami, kawa i herbata jaśminowa to było nasze śniadanie z Panem Adamem.

Tak zakończyliśmy naszą podróż do Torunia, której celem była rozmowa z panem Adamem. Jednak jako cudowny prezent otrzymaliśmy jego filozofię prowadzenia restauracji dosłownie na talerzu. Każde danie, które otrzymaliśmy było istnym preludium, a symfonia ich smaku gra w nas do dzisiaj. 

Katarzyna Zarówna

Komentarze