Gdy w 1989 roku w bloku sowieckim wybuchła – zapoczątkowana polskim Okrągłym Stołem i wyborami 4 czerwca – Wiosna Ludów, państwami komunistycznymi rządziła grupa satrapów, z których niektórzy objęli władzę jeszcze w połowie lat pięćdziesiątych.

Bild 183-B0115-0010-066Najdłużej w tej części świata władzę sprawował Teodor Żiwkow, przywódca Bułgarii. Uchodził za „najwierniejszego z wiernych” sojuszników Kremla. Funkcję I sekretarza KC Bułgarskiej Partii Komunistycznej objął w 1954 roku, ledwie rok po śmierci Józefa Stalina, wstępując na sofijski tron opuszczony przez twardego stalinowca Wyłko Czerwenkowa. Ten były aparatczyk Międzynarodówki Komunistycznej, w latach trzydziestych rezydujący w Moskwie, pozostał jednak premierem, a później wicepremierem. Zmagania między Żiwkowem a Czerwenkowem trwały osiem lat i zakończyły się zwycięstwem tego pierwszego na dwa lata przed objęciem rządów w ZSRR przez Leonida Breżniewa. Dla wyniku tego wojny buldogów nie bez znaczenia był z pewnością fakt, że w 1954 roku Żiwkow zaproponował Nikicie Chruszczowowi przyłączenie Bułgarii do Związku Radzieckiego. Wiernopoddańczy akt, nie spotykany w innych państwach bloku sowieckiego (choć w latach pięćdziesiątych jeden ze śląskich partyjniaków także zaproponował przyłączenie Polski do ZSRR), nie został wprawdzie urzeczywistniony, ale musiał wywrzeć na Kremlu odpowiednie wrażenie. Przychylność następcy Chruszczowa, Leonida Breżniewa, Żiwkow zyskał w 1965 roku udaremniając próbę zamachu stanu, podjętą przez kilku działaczy partyjnych oraz grupę wyższych oficerów armii i policji bułgarskiej, którzy widzieli Bułgarię jako sojusznika maoistowskich Chin. Nowy sekretarz generalny KPZR musiał być mu wdzięczny, bo gdyby ta próba się powiodła, Leonid Breżniew stanąłby przed bardzo trudną sytuacją – wkroczenie radzieckich wojsk do Bułgarii groziło wybuchem wojny z Chinami, a w każdym razie znacznym zaostrzeniem konfliktu między największymi państwami komunistycznymi.

Żiwkow, wzorem wielu innych komunistycznych legatów, był namiętnym kolekcjonerem stanowisk. W 1962 roku został szefem rządu, a w 1971 roku przewodniczącym Rady Państwa. I wzorem innych, nie znosił krytyki. Zwłaszcza ze strony dysydentów. To on, jak twierdzi Wasilij Mitrochin, były archiwista KGB, polecił bułgarskiej bezpiece, aby zlikwidowała Georgi Markowa, pisarza i autora felietonów w BBC i Wolnej Europie, konsekwentnego krytyka komunizmu. Na falach tych radiostacji Markow mówił także, że Żiwkow ma „niesmacznie mierne poczucie humoru” i jest chamski niczym „wioskowy policjant”. Wyśmiewał też „pompatyczne wyrażenia” I sekretarza KC Bułgarskiej Partii Komunistycznej, ale być może największą wściekłość genseka wywołało to, że zdaniem Markowa był bardzo nędznym myśliwym. Bo Żiwkow uwielbiał polować, a co ważniejsze uważał się za wyjątkowo biegłego w tej sztuce. I widocznie zdawał sobie sprawę, że śmieszność jest największym wrogiem dyktatorów. W 1978 roku, korzystając z pomocy KGB, przysłany z Sofii agent zabił Markowa wstrzykując mu truciznę na przystanku autobusowym w Londynie. Poczucie humoru Żiwkowa musiało być rzeczywiście specyficzne, skoro w swojej książce „Biografia niezlustrowana” Jerzy Waszczuk, w latach siedemdziesiątych wysoki funkcjonariusz PZPR i bliski współpracownik Edwarda Gierka, określił szefa bułgarskich komunistów jako „człowieka o skądinąd rubasznym usposobieniu i specyficznym poczuciu humoru”.

Choć wcześniej złożył propozycję przyłączenia Bułgarii do Związku Radzieckiego, to był Żiwkow skrajnym nacjonalistą. Zainicjowana przez niego wielka kampania bułgaryzacji mniejszości tureckiej doprowadziła do masowej emigracji – spośród 1,2 miliona Turków zamieszkujących w owym czasie Bułgarię, wyjechała jedna czwarta.

Żiwkow przeżył czterech kremlowskich „czerwonych carów”: Chruszczowa, Breżniewa, Czernienkę oraz Andropowa. Rządził Bułgarią aż do „wiosny ludów” w Europie Środkowej, łącznie 34 lata. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych zaczął mówić o konieczności zmian na najwyższych stanowiskach, ale potencjalnych następców konsekwentnie i bezwzględnie niszczył. Po przełomie został aresztowany i ze względu na stan zdrowia osadzony w areszcie domowym. W 1992 roku sąd skazał go na siedem lat więzienia za defraudację środków państwowych. Później chciano mu jeszcze wytoczyć proces za popieranie międzynarodowego terroryzmu, ale w 1998 roku Żiwkow zmarł.

.

Piotr Gajdziński

Komentarze