O tym co można zjeść w wojsku, kto przygotowuje jedzenie i o sławnej żołnierskiej grochówce opowiada szeregowy Cezar Gorgol z 5 Pułku Artylerii w Sulechowie.

.

Ile posiłków dziennie je żołnierz?1796020_613701922033171_753644644_o

Generalnie może zjeść do 3 posiłków. Ilość posiłków zależy od tego ile pracujesz. Normalnie jedzenie w ogóle nie przysługuje. Jedynie podczas wyjazdów, kiedy jesteś skoszarowany wojsko musi zapewnić prowiant. Podobnie bywa na służbie w jednostce. Natomiast jeśli ktoś zostanie gdzieś wywieziony i wróci przed porą kolacji to jej zwyczajnie nie dostanie. Inaczej jest w centrach szkolenia, gdzie zawsze przysługują trzy posiłki.

.

Czy do kuchni oddelegowani są specjalni kucharze?

Generalnie nie oddelegowuje się żołnierzy do kuchni, gdyż są na to przewidziane specjalne etaty, tak jak ja jestem na etacie zwiadowcy radio-telefonisty tak jest i etat dla kucharza. Z tym, że kucharzem może być zarówno żołnierz jak i osoba cywilna.

Na stołówce jest kilka osób odpowiedzialnych za jedzenie. Wygląda to jak na amerykańskich filmach, gdzie podchodzi się z tacą i wybiera co chcemy zjeść. Przykładowo są dwa rodzaje surówek i można wybrać jedną, dwie lub żadną z nich.

.

Czy można jak na filmach za karę obierać ziemniaki?

Nie wiem jak było kiedyś, ale obecnie takiej szansy nie ma. Co prawda jak byłem w Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu czasami trzeba było pomóc w rozładowaniu towaru. Słyszałem również, że koledzy poszli pomagać obierać ziemniaki, dlatego że byli chorzy i nie mogli pojechać na poligon. W centrach szkolenia teoretycznie można dostać taką karę, ale generalnie czegoś takiego się nie stosuje. Tym bardziej w armii zawodowej, w której nawet łazienek nie trzeba sprzątać, gdyż są od tego sprzątaczki.

.

Wojskowa kuchnia kojarzy się przede wszystkim z ziemniakami i grochówką. A jak to jest naprawdę?

Zacznijmy od śniadania, które jest śmiesznie skonstruowane. W wojsku mamy dietetyka, który ustala co musi znaleźć się w posiłku – witaminy, mikro i marko elementy itd. Nie może niczego zabraknąć. Przez to na talerzu czasami można znaleźć dziwne połączenia jak pasztet z dżemem i gdyby człowiek miał to wszystko zjeść dostałby rewolucji żołądkowej. Na śniadanie zawsze jest chleb i bułki, których można wziąć tylko 2 sztuki – jedną zwykłą i jedną ciemną. Chleba mamy do oporu. Często zdarzają się zupy mleczne i jajka. Jeśli ktoś chce może zawsze zjeść płatki z mlekiem. Na chleb można było wziąć dżem, różnego rodzaju szynki, ogórki, pomidory itd. Co ciekawe zawsze jest dużo serków wiejskich. Zdarzają się również jogurty.

bigosNa obiad często można zjeść, kotlety schabowe, mielone, różne pieczenie itd. Do tego ziemniaki i surówki. Minimum 3 rodzaje. Niestety czasami trafiają się strasznie niedobre (śmiech). Do popicia podawany jest kompot, który na poligonie nazywano zaprawą wieloowocową lub truskawkową. Podaje się również zupy, zwykle dwie do wyboru. Również zdarza się, że można wybierać spośród dwóch rodzajów drugiego dania. Bywa, że człowiek napali się na jedną potrawę, lecz po chwili się kończy i dostaje się inną.

Podczas kolacji bardzo często jest bigos. Generalnie w wojsku jest tak, że to co zostanie ze śniadania i obiadu wykorzystuje się wieczorem. Można zjeść różne kiełbasy, kabanosy itd. Były jeszcze żołądki drobiowe, których nikt nie chciał jeść. Podawano również pyzy z mięsem, które bardzo lubię.

Do picia poza kompotem podawana jest herbata i kawa zbożowa.

.

A co z tą grochówką?

Nie jest serwowana tak często jak mogłoby się wydawać. Co jakiś czas oczywiście się zdarza się, ale jeśli chodzi o smak nie jest już taka jak kiedyś. Wszyscy starsi wojskowi, którzy pamiętają ją jeszcze z dawnych czasów, mówią, że ta obecna nawet koło tamtej nie leżała.

Można powiedzieć, że jeśli chodzi o jedzenie jest dość różnorodnie i kucharze starają się urozmaicać podawane potrawy.

.

Rozumiem, że jest to raczej polska kuchnia. A zdarzają się jakieś inne? Np. pojawia się pizza?

Nie. W wojsku króluje niepodzielnie kuchnia polska. Frytki praktycznie nie występują.

Jedną z rzeczy, która bardzo mnie denerwuje jest brak przypraw. Na stołach nie ma nigdy soli i pieprzu. Nie wiadomo dlaczego.

.

Jak ma wyglądać wyżywienie na wypadek wojny?kuchnia polowa 2

Sprawami żywieniowymi zajmują się logistycy. U mnie w jednostce jest dywizjon, czyli to samo co batalion, tylko w artylerii przyjmuje się inną nazwę. Poniżej są kompanie, którą nazywamy bateriami. Przy bateriach funkcjonuje kompania logistyczna. Ona zabezpiecza nas na poligonach, dostarcza jedzenie i w trakcie wojny również tym by się zajmowała.

.

Czy wojskowi są czasem kulinarnie rozpieszczani? Np. piwkiem?

Nie bardzo. Czasami jest dobre jedzenie, dostajemy deser np. placek. Zdarza się, że na stołówce nierównomiernie nakładają posiłki. Jest np. fajny obiad i mamy ochotę dużo zjeść a dostajemy małą chochelkę, co jest bardzo irytujące.

Alkohol w wojsku jest zabroniony. Nie wolno pić. Zdarzają się debile, którzy piją, chodzą po jednostce i później są łapani przez Żandarmerię Wojskową. Mają różne problemy itd., więc wg mnie nie ma sensu tego robić.

.

Czy zdarza się, że żołnierze gotują sami dla siebie?

Zawsze mamy zaopatrzenie z wojska, ale zwykle na poligon zabieramy sobie gazówkę i robimy herbatę, kawę albo zupki chińskie. Mamy ze sobą również konserwy, które zjadamy razem z chlebem.

.

Jak wyglądają święta w koszarach?

Dowiem się już niedługo, bo będę stacjonował w jednostce w trakcie świąt wielkanocnych.

.

Rozmawiał Dawid Brandebura

Komentarze